Dwugłos w sprawie referendum w Stolicy Tatr

janusz majcherZAKOPANE. Jak wyniki referendum w sprawie odwołania burmistrza oraz niską frekwencję komentują pozostały na stanowisku burmistrz miasta Janusz Majcher oraz przewodniczący Rady Miasta Jerzy Zacharko? Pierwszy wzywa, „by zabrać się teraz do pracy”, drugi uważa niską frekwencję za „porażkę demokracji”.

 

Szef Rady Miasta podkreśla jednak, że termin referendum nie był najszczęśliwszy.
Przypomnijmy – o zwołaniu referendum zadecydowała uchwała Rady Miasta. Burmistrz pozostanie na stanowisku, bowiem frekwencja referendum była niewystarczająca.
– Główne spostrzeżenie dotyczące referendum, to niewielka frekwencja tego wydarzenia, które zgotowała nam opozycja – mówi poproszony o komentarz wyników Janusz Majcher, burmistrz Zakopanego. – Teraz powinniśmy wznieść się ponad podziałami i zająć pracą, przede wszystkim budżetem. Rada Miasta do tej pory nie uchwaliła budżetu. Jest to niespotykane. Mamy tak wiele pracy, chociażby kwestie prywatyzacji spółek Skarbu Państwa na terenie miasta. Wzywam Radę, by zajęła się współpracą z burmistrzem.

O komentarz wyników poprosiliśmy także Jerzego Zacharkę, przewodniczącego Rady Miasta Zakopane, należącego do opozycji w Radzie. – W referendum wzięło udział niespełna 3400 osób. 80 procent uczestników referendum opowiedziało się za odwołaniem burmistrza. Zatem nie jest to dobry wynik dla miasta. Nie opowiedziało się ono za burmistrzem. Jeśli chodzi o sam fakt zwołania referendum, my jako Rada Miasta zrobiliśmy wszystko, co nałożył na nas ustawodawca. Ocena burmistrza wypadła źle, zatem zgodnie z ustawą nie otrzymał on absolutorium. Automatycznie rozpoczęła się procedura związana ze zwołaniem referendum. A to, że ludzie nie przyszli głosować – to po pierwsze porażka demokracji, a po drugie – mediów, które nie przekonały mieszkańców do udziału referendum, które jest przecież koroną demokracji. Dodatkowo nie był szczęśliwy termin zwołania referendum, co podkreślaliśmy już wcześniej. Większość mieszkańców miasta prowadzi działalność gospodarczą, krótko mówiąc – żyje z turystów. Tymczasem13 stycznia zbiegło się zakończenie ferii świątecznych gości zza wschodniej granicy oraz początek ferii polskich. Do tego doszedł Puchar Świata w skokach. Większość mieszkańców wtedy po prostu pracowała. To w pewnym sensie tłumaczy tak niską frekwencję.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *