Zatrzymanie budowy basenu. Jak do tego doszło i co dalej?

Wnętrze obiektu - stan aktualny Fot. Alpine ConstructionNOWY TARG. Od chwili zejścia głównego wykonawcy z budowy krytej pływalni wielu mieszkańców zadaje sobie pytanie, jak – pomimo nadzoru – mogło dojść do takiej sytuacji i czym ona będzie skutkować dla największej w mieście inwestycji. Teraz już obszernie podejmujemy ten trudny temat.

Zatrzymana budowa Fot. Anna SzopińskaPorzucenie i oświadczenie

– Traktujemy decyzję konsorcjum Alpine w kategoriach porzucenia placu budowy – oznajmia wiceburmistrz Eugeniusz Zajączkowski. – Chronologia wydarzeń jest taka, że 24 czerwca konsorcjum złożyło oświadczenie o odstąpieniu od umowy z miastem. Uznajemy je jednak za pozbawione jakiegokolwiek skutku prawnego. 26 czerwca miasto pisemnie wezwało konsorcjum do zakończenia budowy, wyznaczając termin na odpowiedź do 5 lipca. Janusch Ewert, który występował z oświadczeniem w imieniu konsorcjum, reprezentując Alpine Construction, nie miał do takiego kroku upoważnienia od innych członków konsorcjum: Alpine Bau Deutschland AG i firmy Stanisława Potoczaka ze Skawy, którzy w myśl artykułu 141 Prawa zamówień publicznych solidarnie odpowiadają za tę umowę i budowę, więc muszą występować wspólnie. Musiałby mieć on także zgodę syndyka upadłości, gdyż sąd w niemieckim Landshut ogłosił 19 czerwca 2013 r. upadłość Alpine Bau Deutschland AG. Ponadto wszystkie zarzuty wobec miasta, wszystkie stwierdzenia z uzasadnienia tego oświadczenia – poza informacją o wystawieniu faktury – nie są prawdziwe. Nie jesteśmy nikomu nic winni – należność dla wykonawcy wypłacaliśmy niezwłocznie po dokonaniu odbioru robót. Uważamy, że warunki umowy z naszej strony zostały spełnione.

Do tej pory miasto zapłaciło konsorcjum Alpine łącznie 19 milionów 473 tysiące złotych, co jest równe 80 procentom wartości całej inwestycji. Do zapłaty zostanie ostatnia faktura – po odbiorze końcowym robót i uzyskaniu pozwolenia na użytkowanie basenu.

Wykonawca oskarża

– Unikaliśmy formułowania zarzutów pod adresem wykonawcy – mówi wiceburmistrz – ale druga strona przyjęła postawę oskarżycielską i nie zachowała lojalności. Nie publikowaliśmy korespondencji z wykonawcą, uznając, że kontrahenci powinni negocjować i uzyskać porozumienie. Konsorcjum nie dało nam jednak żadnego pola do negocjacji. Twierdzi, że sytuacja wynikła z braków dokumentacji projektowej. Takiej oceny nie podziela jednak nikt, w tym inspektorzy nadzoru. Jeśli dokumentacja była taka zła, to w jaki sposób doszliśmy do dzisiejszego zakresu wykonanych robót? W naszej ocenie to bardzo trudna sytuacja finansowa Alpine była powodem próby szukania dodatkowego wynagrodzenia. Potwierdzeniem tego jest fakt, że 26 czerwca warszawski Sąd Okręgowy oddalił wniosek o upadłość likwidacyjną ze względu na to, że spółka nie miała środków na zabezpieczenie kosztów likwidacji.

Termin oddania inwestycji przewidywany był pierwotnie na 31 lipca br. Alpine Construction już wcześniej zakładało przedłużenie umowy, nie było na to jednak zgody miasta, które nie widziało uzasadnienia dla takich żądań. Podobnie jak nie zgodziło się ono na zmiany dotyczące wyposażenia obiektu, np. zastąpienie niecek marki Berndorf produkcji niemieckiej (jak w projekcie) na system niecek Akvahelp, produkcji czeskiej. Takich epizodów było kilka.

Rzekome oszczędności

– To rodziło napięcia – przyznaje wiceburmistrz. – Konsorcjum pokazywało nam, że w ten sposób można osiągnąć ponad 2-milionowe oszczędności, ale przy ryczałtowym wynagrodzeniu byłyby to oszczędności dla wykonawcy, a nie dla nas. Ale nasuwa się tez pytanie, czy na pewno byłyby to systemy równoważne i niezgorsze niż zaproponowane w projekcie wykonawczym? Jesteśmy bardzo zmartwieni sytuacją Alpine, ale to ona, nie nasze różnice zdań – jest przyczyną zejścia z budowy. Według nas po prostu zabrakło pieniędzy na kontynuowanie prac i zapewnienie dostaw niezbędnych urządzeń.

Miasto posiada oczywiście gwarancję, która pozwoli – choć prawdopodobnie nie w pełni – zaspokoić jego roszczenia wobec konsorcjum. Chodzi tu o kwotę do 2 milionów 435 tysięcy zł.

Co w takim razie z budową pływalni, zaawansowaną ponoć w ok. 90 procentach?

Pomysł na dokończenie budowy

Miasto, które jest zdeterminowane do jak najszybszego zakończenia budowy, formalnie wezwało jednego z konsorcjantów – nadal funkcjonującą na rynku firmę Stanisława Potoczaka – do przejęcia placu budowy, zabezpieczenia mienia i ukończenia inwestycji, a wcześniej – do przedstawienia harmonogramu robót. Odrębnym pismem konsorcjant został powiadomiony, że od 1 lipca powołana przez burmistrza komisja rozpoczęła inwentaryzację budowy. Komisja ma również ustalić wierzytelności podwykonawców w stosunku do Alpine. Zdarzały się już przypadki pokrywania przez miasto wierzytelności Alpine wobec podwykonawców i potrącania potem odpowiednich sum głównemu wykonawcy.
Nie rezygnuje jednocześnie inwestor z kar umownych za opóźnienia.

Sytuacja na budowie wygląda tak, że przed niedzielą opuścili ją pracownicy, którzy dostali wypowiedzenia bez obowiązku świadczenia pracy.

Alpine natomiast żąda od miasta kary umownej za „odstąpienie od umowy z winy zamawiającego”, w wysokości 1 miliona 461 tysięcy zł.

Firma Stanisława Potoczaka samodzielnie wykonywała pływalnię do stanu surowego. Miasto uważa, że przy dzisiejszym stanie zaawansowania inwestycji firma ze Skawy jest w stanie dość szybko ją ukończyć i chce jej dać taką szansę. Ale nie może niczego wymusić, bo decyzja należy wyłącznie do właściciela firmy. W uznaniu samorządowych władz firma Potoczak jest zobowiązana do kontynuowania budowy. W przypadku odmowy podjęcia się realizacji tego zadania, miasto zamierza wystąpić do prezesa Urzędu Zamówień Publicznych o zgodę na zlecenie dokończenia budowy „z wolnej ręki”. Zostało jeszcze „do przerobienia” 4 miliony 289 tysięcy i takie zlecenie powinno być atrakcyjne na dzisiejszym trudnym rynku zamówień.

Czemu wybrano Alpine?

W patowej na razie sytuacji nieuchronnie pojawia się pytanie, czy powierzenie największego teraz w mieście kontraktu konsorcjum Alpine nie było zbytnim ryzykiem.

– Startowało w przetargu aż 13 firm i przedstawiły one bardzo porównywalne oferty – żadna nie budziła podejrzeń, że jest rażąco niska – przypomina wiceburmistrz. – Oferta Alpine opiewała na 24 miliony 354 tysiące, a np. oferta innej dużej firmy – Budostalu – na 24 miliony 473 tysiące. Oferta ABM Solid wynosiła 24 miliony 768 tysięcy. Były też oferty na poziomie 30 milionów. Czuliśmy się nawet wyróżnieni, że chce u nas realizować pływalnię renomowana firma z dużym potencjałem, która budowała Stadion Narodowy i kilka odcinków autostrad. Miasto jest teraz w ogromnym kłopocie, bo organizacyjnie już przygotowywaliśmy się do obsługi basenu. W konkursie na kierownika jednostki administrującej obiektami sportowymi wybraliśmy osobę z takim właśnie doświadczeniem. Uruchomienie obiektu trzeba będzie tymczasem odłożyć – prawdopodobnie o kilka miesięcy.

Dla rozstrzygnięcia spornych kwestii między inwestorem (miastem) a wykonawcą nieunikniona wydaje się teraz droga sądowa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *