Piłkarze Watry Białka Tatrzańska będą rywalem drużyny Porońca Poronin w finale Pucharu Podhala. W rozegranym dzisiaj meczu półfinałowym podopieczni trenera Stanisława Stramy pokonali na swoim boisku 2:1 obrońców tytułu Wolskiego Lubania Maniowy.
Bohaterem spotkania został rezerwowy Robert Teper, który na boisku pojawił się po przerwie a w trzeciej minucie doliczonego czasu gry zdobył dla gospodarzy zwycięskiego gola. Finał rozgrywek Pucharu Podhala odbędzie się 8 lipca w Rabce.
Kotelnica Watra Białka Tatrzańska – Wolski Lubań Maniowy 2:1 (1:1)
1:0 Janasik 8, 1:1 Gogola 30, 2:1 Teper 90. Sędziował Łukasz Królczyk. Żółte kartki: Nowobilski, Teper, Remiasz – Górecki, Komorek. Widzów: 400
Watra: Truty – Handzel (46 Bochnak), Strama, Kowalczyk, Florek, Łojek, Janasik, Nowobilski (46 Teper), Maciaś, Zubek (76 Rabiański), Remiasz (87 Duda).
Lubań: Sikora – Anioł, Gąsiorek, Czubiak, Duda (80 Ostachowski), Bachleda (46 Zieliński), Hałgas, Górecki (68 Połomski), Gogola, Komorek, Krzystyniak.
Jak padły bramki?
1:0 8 min – po akcji prawą stroną Remiasza i jego płaskim zagraniu w pole karne, Sikora minął się
z piłką, dopadł do niej Janasik i umieścił ją w pustej bramce
1:1 30 min – ładna, trójkowa akcja Lubania na prawej stronie. Anioł dogrywa do Hałgasa ten wzdłuż linii pola karnego do nadbiegającego Gogoli, który z pięciu metrów pewnym strzałem pokonuje Trutego
2:1 90+3 min – wzorowa kontra Watry. Maciaś na lewej stronie wygrywa pojedynek biegowy
z jednym z rywali, zagrywa w pole karne na 10 metr, piłkę przejmuje Teper i nie daje szans Sikorze.
Powiedzieli po meczu:
Marek Żołądź, trener Lubania: Nie obronimy tytułu, ale przecież nie mamy na to abonamentu. Watra potwierdziła, że jest dobrym zespołem. Mecz przez większość czasu wyrównany, choć w drugiej części gry uważam, że to my częściej byliśmy przy piłce, stwarzaliśmy sobie akcję, ale nie potrafiliśmy ich wykorzystać. Gospodarzom dopisało w końcówce szczęście i pozostaje tylko im pogratulować
i życzyć powodzenia w finale.
Stanisław Strama, trener Watry: Mecz walki toczony w ciężkich, tropikalnych wręcz warunkach. Tym większe słowa uznania dla zawodników obu drużyn, że walczyli z całych sił do ostatniej minuty. Wygraliśmy i to najważniejsze. Oczywiście marzy nam się powtórzenie sukcesu z 2008 roku, ale na pewno w finale Poroniec wysoko zawiesi nam poprzeczkę.
Robert Teper, zdobywa zwycięskiej bramki: Fajnie, że to mi akurat udało się zdobyć to bramkę. Miałem szczęście, że znalazłem się akurat w odpowiednim miejscu o odpowiednim czasie. Tak naprawdę do końca nie wiem jak trafiłem do bramki. Cieszę, się tym bardziej, że wcześniej nie wykorzystałem też świetnej okazji. Wchodząc na boisko wcale nie myślałem o tym aby zdobyć gola. Po prostu chciałem dać z siebie wszystko