Obchody jubileuszu 50-lecia Nowotarskiej Spółdzielni Mieszkaniowej – pod patronatem naszej gazety internetowej PODHALE REGION
Rozmowa z Jarosławem Jakobiszynem – prezesem Nowotarskiej Spółdzielni Mieszkaniowej
– Pierwsza i największa w mieście spółdzielnia mieszkaniowa była kiedyś inwestorem dla potężnej części zasobów wielomieszkaniowych. W tych blokach żyje, z grubsza licząc, jedna trzecia mieszkańców miasta. Ale 50-latka czas budowlanego boomu ma już za sobą. Bloki jednak pozostały…
– …i skupiamy się teraz na zarządzaniu oraz na utrzymaniu tej substancji. Są to 84 budynki, czyli prawie 190 tysięcy metrów kwadratowych lokali. Do tego dochodzą garaże, pawilony handlowe, drogi wewnętrzne, place zabaw, tereny zielone, chodniki, cała infrastruktura osiedli. Terenu mamy w sumie ponad 30 hektarów. Koszty utrzymania w ubiegłym roku wyniosły 1,5 miliona, a nakłady remontowe – prawie 2 miliony 200 tys. zł. Mamy spółdzielcze zasoby na osiedlu Bór – tam akurat cztery bloki – przy ulicach Sikorskiego, Podhalańskiej, Podtatrzańskiej, Powstańców Śląskich, Suskiego, Wojska Polskiego, Szaflarskiej, Kopernika, Królowej Jadwigi. Z nas powstała spółdzielnia w Szczawnicy, budując osiedla XX-lecia i Połoniny, wydzieliła się także Spółdzielnia Witosa.
– Da się uchwycić liczbę mieszkańców?
– Mamy ich około 10 tysięcy, jednak wielu właścicieli wynajmuje mieszkania lub ich część – skutkiem tego ileś osób mieszka bez meldunku.
– A jak można ocenić stan substancji?
– Od 1995 r. systematycznie prowadzimy termomodernizację. W tej chwili ocieplamy ostatnią ścianę przy Szaflarskiej 72, gdzie jest też przebudowywany dach. I rozpoczynamy ocieplanie budynku przy Kopernika 12, gdzie ma siedzibę Zarząd, gdzie mieści się Klub Osiedlowy, prowadzą działalność najemcy i właściciele lokali. Inwestycja jest kosztowna, bo trzeba na nią wyłożyć 1,5 miliona, sprawę komplikuje też fakt, że obiekt nie jest w całości własnością Spółdzielni – niektórzy mają tu własnościowe prawa do lokali. Projekt istniał już w ubiegłym roku. W tym zrobimy zachodnią elewację, Klub Osiedlowy i kubaturę pod nim. Planujemy tu też dwie windy – jedną dla Klubu, żeby był też dostępny dla osób starszych i niepełnosprawnych, a pod drugą trzeba będzie przeznaczyć jedną z klatek schodowych w naszej siedzibie.
– Kiedyś Spółdzielnia prowadziła bardzo szeroką działalność społeczną i kulturalną, była organizatorem imprez i mecenasem. Teraz pozostał tylko Klub…
– Od 1 stycznia 2008 r. spółdzielnie podlegają opodatkowaniu. Nawet działalność Klubu jest objeta podatkiem dochodowym. To bardzo zawęziło nam możliwości działania, a trudno podnosić czynsze, żeby prowadzić działalność społeczną. Prawie wszystkie pieniądze idą na zewnątrz – na podatki od nieruchomości, na media.
– I lokatorów, i właścicieli interesuje zawsze, ile kosztuje administracja…
– Płacą na to 78 groszy od metra kwadratowego miesięcznie. Tyle bierzemy za zarządzanie, bo nam nie wolno zarabiać. Dodatkowe pieniądze mamy tylko z wynajmu lokali, dzierżaw i służebności. Dawało to ok. 400 tys. zł rocznie.
– Na co szły te extra środki?
– Do ubiegłego roku te pieniądze były „przejadane” – szły na zmniejszenie kosztów utrzymania i częściowo na remonty budynków Spółdzielni. W tym roku gros dodatkowych pieniędzy przeznaczymy na budowę drogi przy Podtatrzańskiej 46, jest to bowiem jedyny nasz budynek, który dotąd jej nie ma. Do 2-3 tygodni wchodzi tam wykonawca, który będzie robił i drogę, i parkingi. Koszt drogi – ok. 250 tys. zł – pokrywa Spółdzielnia, a za parking płacą mieszkańcy. W następnych latach nadwyżkę budżetową chcemy przeznaczyć na cele inwestycyjne, czyli przede wszystkim na remonty dróg wspólnych, placów zabaw, chodników. Na same drogi potrzebujemy 12 milionów… Przygotowaliśmy projekt, ale teraz – z powodu rozporządzenia ministerstwa rozwoju regionalnego – nie możemy skorzystać ze środków unijnych na nic, co jest na zewnątrz budynków… Takie dofinansowanie może dostać tylko miasto, a to my mamy hektary terenu i kilometry dróg, za których utrzymanie muszą płacić mieszkańcy.
– Niemały ból wszystkich spółdzielni mieszkaniowych to zaległości czynszowe…
– Odpukać, ale zostaliśmy pochwaleni przez biegłego, który badał bilans. Zaległości wyniosły 535 tys. zł na koniec grudnia 2011 r., zmniejszyły się w stosunku do 2010 r. i wynoszą teraz 3,6 procenta, podczas gdy w innych spółdzielniach sięgają 20, a nawet 30 procent.
– Nie tylko na pochwałę biegłego, ale i prestiżowe nagrody zasłużyła sobie Spółdzielnia.
– Po analizie danych przyznano nam Geparda Biznesu za rok 2011, a teraz jedzie już do nas tytuł „Dobra Spółdzielnia”, zdobyty w też ogólnopolskim rankingu „Gazety Prawnej”.
– Przed spółdzielczością mieszkaniową w ogóle perspektywa wszakże niezbyt świetlana?
– Od 2007 r. opcja rządu jest taka, żeby spółdzielnie mieszkaniowe zlikwidować. Grupa posłów Platformy Obywatelskiej stworzyła projekt, który wszystkie spółdzielnie mieszkaniowe ma sprowadzać do roli zarządcy, a – patrząc na inne przepisy – nigdy nie będziemy konkurencyjni w stosunku do zarządców prywatnych. Największym zagrożeniem jest to, że ustanowienie odrębnej własności pierwszego lokalu w budynku skutkuje automatycznie powstaniem wspólnoty mieszkaniowej. Zasoby spółdzielni będą się więc nieuchronnie kurczyć. Tereny albo sprzeda likwidator, albo przejmie gmina, choć nie wiadomo jeszcze, jak to dokładnie ma wyglądać.
– Mimo tych mało optymistycznych okoliczności nowotarżanie i tak pytają, czy Spółdzielnia będzie jeszcze budować…
– od 30 lat podsiadamy grunt między „wieżowcami” a stacją benzynową – ok. pół hektara. Mamy też ważną decyzję o warunkach zabudowy. Miał tam powstać blok z 24 mieszkaniami i kilkoma garażami. Od 2007 r. jednak inwestycja jest wstrzymana ze względu na zapis ustawy. Bo grunt jest własnością Spółdzielni, tymczasem automatycznie musiałaby tam powstać wspólnota. Wartość księgowa terenu wynosi ok. 10 tys. zł, tymczasem na wolnym rynku będzie wart ok. 1 miliona. Budowanie przy takich uwarunkowaniach byłoby ewidentnym działaniem na szkodę Spółdzielni… No i mamy grunt zamrożony od 2007 r. przez zmianę ustawową… A mieszkań na wynajem w Nowym Targu nie opłaca się budować, bo wciąż jeszcze nie jesteśmy na tyle atrakcyjni.
– Oby więc ustawodawca wziął pod uwagę takie przypadki… Dziękuje za rozmowę!