Nie zasypiają gruszek w popiele przedstawicielki Federacji Obrony Podhala, śledząc poczynania samorządów, które apelują o przyspieszenie prac legislacyjnych na rzecz wykorzystania terenów atrakcyjnych turystycznie.
Tak było i w Nowym Targu.
Podczas czwartkowej sesji Rady Miasta, przy okazji uchwalania apelu do premiera Tuska, pani minister sportu – Joanny Muchy, posłów Ireneusza Rasia i (przewodniczącego sejmowej komisji kultury fizycznej, sportu i turystyki) oraz Andrzeja Guta-Mostowego (przewodniczącego podkomisji stałej ds. turystyki) doszło do konfrontacji między rozwojowymi dążeniami a obroną konstytucyjnie gwarantowanego prawa własności. I wszystko to za przyczyną „blokady w Gorcach”, jaką jest niemożność wykorzystania znakomitego stoku Dziubasówek pod budowę stacji narciarskiej…Grupa radnych reprezentowanych przez Lesława Mikołajskiego wystąpiła z inicjatywą dołączenia do chóru innych samorządów, instytucji i organizacji, które od rządowego i ministerialnego szczebla oraz od parlamentarzystów domagają się przyspieszenia prac nad normami prawnymi, które odblokują tereny pod infrastrukturę narciarską oraz szlaki turystyczne, przyczyniając się do rozwoju regionu.
Mimo upływu czasu prace nad tymi unormowaniami utknęły w miejscu, co powoduje ograniczenie lub wręcz zanik infrastruktury turystycznej – podnosi w swoim apelu grupa radnych. Sprawa ta leży szczególnie na sercu społeczności lokalnej, bowiem od wielu lat blokowane jest powstanie stacji narciarskiej na Polanie Dziubasówki, która w naszym przekonaniu może być kołem zamachowym rozwoju turystyki w stolicy Podhala. Podobnie blokowany jest program budowy ścieżek rowerowych oraz szlaków do uprawiania Nordic Walking. Uprawianie wszelkich sportów terenowych, które, przynajmniej obecnie, wymagają otwartej przestrzeni, a także uprawianie turystyki (rekreacji) związane jest z koniecznością poruszania się po cudzym terenie. Odbywa się to po wyznaczonym szlaku pieszym, rowerowym czy trasie narciarskiej lub wspinaczkowej bądź biegowej, szlaku wodnym czy punkcie widokowym. Stąd też apelujemy o przyspieszenie prac legislacyjnych mających na celu regulację prawną, która umożliwi korzystanie z tych terenów.
Intencja, czyli rozwój turystyki, którą stoi Podhale, wydaje się oczywista. Radny Mikołajski wskazywał na uchwałę, jaką tydzień wcześniej podjęła Małopolska Organizacja Turystyczna. I przypominał o 10 milionach wydanych przez miasto na dojazd, kanalizację, poprawę infrastruktury w rejonie Dziubasówek. Także o szybkim efekcie działania spec-ustawy, która w dwa lata umożliwiała zbudowanie mostu na Bałęzowym. Ale diabeł tkwi w narzędziach otwierających tereny pod trasy i szlaki.
– Jeśli nie uda się wypracować odpowiednich regulacji, to coraz częściej będziemy mieć takie sytuacje jak w Zakopanem, że turystów korzystających z zimowej infrastruktury jest coraz mniej – przestrzegał radny Janusz Tarnowski. Ale najważniejsze, żeby właściciele umieli się porozumieć. Wydaje mi się, że wpierw trzeba doprowadzić do spotkania z najważniejszymi samorządami i wypracować porozumienie. Bo inaczej nasz głos zostanie odebrany jako uderzenie na własność prywatną i upolityczniony.
– Jeśli będziemy za wywłaszczeniem, staniemy pod ostrą krytyką, ściągniemy na siebie protesty organizacji – wtórował mu radny Grzegorz Watycha, próbując jednak znaleźć polubowne rozwiązanie. – Dopuszczałbym uregulowanie w postaci prawa korzystania z terenu w czasie naturalnego zalegania pokrywy śnieżnej – mówił.
Inicjator uchwalenia apelu bronił się, wskazując że nigdzie nie ma tam mowy o wywłaszczeniach, lecz intencją jest „udostępnienie za odszkodowaniem”.
Ale przybyłe na sesję reprezentantki Federacji Obrony Podhala – Józefa Chromik i Bożena Gąsienica-Byrcyn – są już dokładnie zorientowane, jakie mogą być skutki legislacyjnych zmian. Śledziły bowiem poczynania podkomisji kodyfikacyjnej, rozmawiały z ministrem sprawiedliwości Jarosławem Gowinem.
Przed uchwalaniem przyjęcia apelu nie zostały jednak dopuszczone do głosu. Na możliwość wypowiedzenia się musiały czekać do punktu „wolne wnioski”, czyli prawie do końca sesji.
Wtedy dopiero uświadomiły radnym, że z chwilą uchwalenia przez Sejm tzw. prawa przesyłu, transportu linowego oraz prawa o szlakach turystycznych – plany miejscowe, studia kierunków i uwarunkowań rozwoju przestrzennego staną się narzędziem do zablokowania prawa własności oraz pozbawienia ojcowizny prywatnych właścicieli. A legislacyjne zmiany forsowane są pod naciskiem lobby narciarsko-turystycznego, bez konsultacji z właścicielami gruntów i pomimo ich ostrego sprzeciwu. Transport linowy tymczasem (czyli koleje linowe, gondolowe, wyciągi narciarskie i związane z nimi infrastruktura) – jak orzekł Sąd Administracyjny – nie jest celem publicznym (jak np. prowadzenie światła, wody, gazu), tylko komercją.
Spec-ustawa „dla biznesu narciarskiego” byłaby więc naruszeniem Konstytucji RP, prawa krajowego i prawa Unii Europejskiej. A jej praktyczne skutki – fatalne dla właścicieli.
– Kolejne zapisy mówią o ustanowieniu służebności przesyłu, zasiedzeniu z data wsteczną, nawet do 15 lat wstecz – mówiła Bożena Gąsienica-Byrcyn. Będzie możliwość wywłaszczania ludzi nie tylko z ziemi, ale z budowli i z budynków.
– Wszystkie wasze apele rozbiją się o prawo własności – ostrzegała Józefa Chromik.
Jak wyliczyła Federacja, na Podhalu istnieje teraz 55 stacji lub wyciągów narciarskich. Niektóre nie mają już „obłożenia”.
A że lokalizacja tych urządzeń nie rozkłada się równomiernie na całym obszarze – to już inna sprawa. Nowy Targ istotnie zbyt długo czeka na stację z prawdziwego zdarzenia.
Przykładem, że możliwe jest porozumienie inwestorów z właścicielami i że właściciele potrafią porozumieć się między sobą, jest oczywiście Białka Tatrzańska. Ale już na Dziubasówkach ta reguła nie działa. Pozostaje więc konflikt między świętym prawem własności a dążeniami do rozwoju przez zainwestowanie.