ZAKOPANE. – Jeśli nie chcemy respektować prawa tego kraju, to może ogłosimy niepodległość? – zaproponował Zbigniew Szczerba, radny Zakopanego. Dyskusja na temat skierowania ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie do Trybunału Konstytucyjnego spowodowała burzę podczas obrad zakopiańskich rajców.
Na mocy ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie samorządy gminne zobowiązane są do uchwalenia programu przeciwdziałania owej przemocy oraz powołania specjalnych zespołów, które miałby się zajmować tymi problemami. Od ponad półtora roku rajcy spod Giewontu tego nie uczynili. Jak podkreśla większość z nich, ustawa jest błędna, bo m.in. umożliwia inwigilowanie rodziny i jej rozbijanie w świetle prawa.
– Zabranie dziecka rodzicom będzie możliwe nawet na podstawie zwykłego donosu – argumentuje Jerzy Zacharko, przewodniczący Rady Miasta Zakopane. – Dlatego zostałem zobligowany przez radnych do przygotowania uchwały Rady Miasta kierującej ustawę do Trybunału Konstytucyjnego.
Tymczasem Zakopane nadal nie posiada programu dotyczącego przeciwdziałania przemocy w rodzinie.
– Stara się nam wmówić, że nie ma przemocy w rodzinie – mówi Zbigniew Szczerba, radny Zakopanego. – To może narkomanii też nie ma? Skoro od ponad półtora roku nie jesteśmy w stanie podporządkować się ustawom, to ogłośmy niepodległość. Wtedy nikt nam żadnego prawa już nie narzuci.
Z takim stanowiskiem nie zgadzają się radni z koalicji większościowej w Radzie Miasta.
– Wiele uchwał nadaje się do kosza – mówi Marek Trzaskoś, wiceprzewodniczący Rady Miasta Zakopane. – Na przykład ustawodawca w jednej z nich zapomniał wpisać, że można zdawać na prawo jazdy kategorii A. Błędom w prawie nie można się biernie przyglądać.
– Z prawami można się nie zgadzać, ale trzeba je respektować – odpowiada Szczerba.
Ostatecznie radni przyjęli uchwałę zaskarżającą ustawę o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie do Trybunału Konstytucyjnego.