PIŁKA NOŻNA. Do chuligańskich wybryków doszło po meczu o mistrzostwo ligi juniorów młodszych Podhalańskiego Podokręgu Piłki Nożnej pomiędzy między drużyną gospodarzy Babią Góra Lipnica Wielka, a gośćmi LKS Szaflary (wynik meczu 0:3). Przyjezdni w drodze powrotnej zostali zaatakowani przez grupę młodych ludzi, wśród których był m.in. zawodnik miejscowej drużyny. Wskutek tego uszkodzony został bus (wybita szyba), a jego kierowca uderzony w głowę butelką, został odwieziony do szpitala, gdzie stwierdzono u niego wstrząs mózgu, założono sześć szwów i zatrzymano go na obserwacje.
– Już w trakcie meczu były w naszą stronę zaczepki. Staraliśmy się nie zareagować. Po meczu wsiadaliśmy do busa. Mieliśmy problemy z wyjechaniem ze stadionu. Zamknięto nam bramę. Potem rzucono pod koła naszego busa różne przedmioty, m.in pniaki drzew, rozsypano także szkło. Jakoś wreszcie wyjechaliśmy ze stadionu i kiedy byliśmy już na drodze głównej, zaczęły lecieć w naszym kierunku kamienie. Jeden z nich rozbił szybę. Kiedy nasz kierowca wyszedł z samochodu, został trafiony w głowę butelką. Zatoczył się, zaczął tracić świadomość. Wezwaliśmy karetkę i policję – relacjonuje trener Szaflar, Konrad Dygoń.
Na miejscu zjawiły się dwa radiowozy. Po kilku minutach zatrzymano trzy osoby, których przewieziono na komisariat.
– Zostało wszczęte postępowanie wyjaśniające. Główne zarzuty są skierowane do 18 letniego mieszkańca Lipnicy Wielkiej. Za uszkodzenie ciała, zgodnie z artykułem 157 kodeksu karnego, grozi mu do 5 lat pozbawienia wolności. Co do wybitej szyby, to mamy o tym wiedzę, ale na chwilę obecną nie wpłynął do nas wniosek ściganie – informuje rzecznik Komendy Wojewódzkiej Policji w Nowym Targu, Roman Wolski.
Władze klubu z Lipnicy Wielkiej stanowczo potępiają wydarzenia, do których doszło i podkreślają, że zostaną wyciągnięte surowe konsekwencję wobec reprezentantów klubu, którzy brali udział w tych wydarzeniach.
– Nie byłem na meczu. Na stadionie pojawiłem się w momencie, kiedy tylko dostałem informację o zajściach. Kiedy przyjechałem sprawców już nie było na miejscu. Szybko jednak ich znaleźliśmy i oddaliśmy w ręce policji. Z trójki zatrzymanych, tylko jeden był zawodnikiem naszego klubu. Na pewno już jednak grać on u nas nie będzie – podkreśla prezes Babiej Góry Lipnica Wielka, Stanisław Wojtusiak.