NOWY TARG. Wyasfaltowane przejście z ul. na Równi do ul. Krzystyniaka i dalej, w stronę „nowego” kościoła i rynku, jednak z obu stron przegrodziły metalowe bramy. Decyzja właścicielki posesji o zamknięciu przejścia to kolejna odsłona długotrwałego sporu, jaki zaognił się w lipcu tego roku.
Do przegrodzenia
pieszego
traktu, bardzo uczęszczanego – zwłaszcza przez mieszkańców blokowych osiedli – doszło zanim jeszcze Sąd Rejonowy w Nowym Targu wyznaczył termin rozprawy z powództwa miasta.
O tym sporze pisaliśmy w lipcu, kiedy na ogrodzeniu pojawiły się tabliczki „teren prywatny”, lecz zamknięcie przejścia zostało wtedy zatrzymane na etapie betonowania słupków i przeciągania szarf:
Od lipca do listopada właścicielka najwyraźniej straciła cierpliwość, już wcześniej podnosząc, że przejście nocną porą jest niebezpieczne; że wandale niszczyli elewację i rozbijali szyby w przyziemiu. Jak widać, nie przekonały jej też działania podejmowane przez miasto.
Janusz Jakobiszyn, naczelnik wydziału gospodarki nieruchomościami w nowotarskim Urzędzie Miasta, informuje, że nazajutrz po zamknięciu przejścia reakcją magistratu było skierowanie do Sądu Rejonowego zawiadomienia o „naruszeniu miasta w posiadaniu”. Kopia została doręczona pełnomocnikowi właścicielki przebywającej za granicą i przekonanej, że „posiadanie samoistne” daje jej prawo do zamknięcia ogrodzenia swojej hipotecznej własności.
Korzystający z tego popularnego skrótu w kierunku kościoła nie kryją niezadowolenia z nieskuteczności władzy – zarówno tej, jak i wcześniejszych kadencji – w regulowaniu statusu przejścia i dopuszczeniu do takiej sytuacji. Inni „trzymają kciuki” za właścicielkę, uznając „zaużywanie” za „komunistyczne narzędzie” odbierania ludziom prywatnej własności.
Fot. Anna Szopińska