NOWY TARG. Mieszkańców blokowych osiedli, wędrujących asfaltową dróżką miedzy ulicami na Równi a Stanisława Krzystyniaka, w stronę kościoła i rynku, mocno zaniepokoiły wbetonowane słupki i szarfy zwiastujące zamknięcie bardzo uczęszczanego skrótu. Kawałek gruntu między prywatnymi budynkami stanie się zapewne przedmiotem sądowego sporu. Na razie jednak miasto kontynuuje negocjacje, próbując ocalić dla mieszkańców popularne przejście.
Ruchy
zmierzające do zamknięcia przejścia, po naradzie z rodziną i sąsiadami, wykonała właścicielka budynku i zapisanego w jej księdze wieczystej kawałka gruntu. Wyasfaltowany i używany jako ścieżka był on od kilkudziesięciu lat. Miastu nie udało się jednak nigdy go skomunalizować.
– Wszystko wynikło z decyzji wojewody małopolskiego, który odmówił nam przejęcia tej nieruchomości jako ciągu publicznego – mówi Janusz Jakobiszyn, naczelnik wydziału gospodarki nieruchomościami w nowotarskim Urzędzie Miasta. – W związku z tym będziemy negocjować z właścicielką ewentualny wykup, a jeżeli nie, to spróbujemy w jakiś inny sposób tę sprawę załatwić, tak, aby przejście to pozostało nadal publiczne.
Nota bene decyzja wojewody zapadła po 12 latach od wystąpienia dokonanego w roku 2005.
Reagując na sygnały przechodniów o pracach zmierzających do zagrodzenia przejścia, miasto wezwało właścicielkę do natychmiastowego usunięcia blokady, zapowiadając, że jeśli tak się nie stanie, to samo udrożni ogólnodostępne przejście, ponieważ jest jego posiadaczem.
Odpisując na pismo władz miasta, przebywająca teraz w Niemczech i występująca przez swojego pełnomocnika właścicielka uznała, iż przytoczone w wezwaniu akty prawne nie mają zastosowania w przypadku, gdy to ona jest posiadaczem samoistnym. Wcześniej decyzję o zagrodzeniu skrótu motywowała względami bezpieczeństwa, zwłaszcza jeśli chodzi o korzystających ze ścieżki w porach wieczornych.
Miasto zdecydowało się wobec tego wnieść do sądu o zaużywanie przejścia.
Zwiastować to może dość ciekawy spór prawny – w kwestii wyższości praw posiadacza samoistnego nad posiadaczem-użytkownikiem lub odwrotnie.
Fot. Anna Szopińska