HOKEJ. Hokeiści Gazda Team doczekali się drugiego w sezonie zwycięstwa w rozgrywkach II ligi. Wygrana 7:5 na własnym lodowisku z Sigmą Katowice jest tym cenniejsza, że przedłuża ona nadzieję na grę nowotarżan w fazie play-off.
– Było to dla nas mecz z gatunku być albo nie być. Udało się, ale żeby jednak dostać się do play-off w trzech ostatnich meczach sezonu zasadniczego nie możemy stracić nawet jednego punktu – mówi Mariusz Jastrzębski, główny bohater meczu z Sigmą. Miał udział przy pięciu bramkarz gospodarzy. Trzy zdobył sam, przy dwóch innych asystował.
Nowotarżanie do połowy meczu mieli nad meczem pełną kontrolę. Jedyną niewiadomą wydawały się być rozmiary ich wygranej. Prowadzili już 7:3. Tymczasem wraz z upływem czasu to goście zaczęli dochodzić do głosu. Szczególnie w trzeciej tercji zaznaczyła się spora ich przewaga. Na wysokości zadania stanął jednak w bramce Gazdy Bartłomiej Niesłuchowski.
– Nie da się ukryć, że dały o sobie znać braki kondycyjne. Ja sam przez 4 tygodnie nie byłem na lodzie i „spuchłem” w końcówce – przyznał Jastrzębski.
Gazda Team – Sigma Katowice 7:5 (4:3, 3:1, 0:1)
Bramki: 1:0 Szumal (Jastrzębski) 1, 1:1 Wójcik (Podsiedlik) 6, 2:1 Jastrzębski 8, 3:1 Jastrzębski (Kmiecik) 17, 3:2 Fonfara (Podsiedlik) 20, 4:2 Jastrzębski (Sulka) 20, 4:3 Kaszuba 20, 5:3 Plewa (Kmiecik) 22, 6:3 Iskrzycki (Pajerski) 24, 7:3 Szumal (Jastrzębski) 37, 7:4 Gerlich 40, 7:5 Fonfara 48.
Gazda: Niesłuchowski – Sulka, Gabryś, Iskrzycki, Garbarczyk, Pajerski – Cecuła, Korwin, Kmiecik, Jastrzębski, Szumal oraz Zwinczak, Plewa, Wegner, Przybyło.