Postawić pierwszy krok…

HOKEJ. Pięć kroków muszą jeszcze hokeiści MMKS Podhale Nowy Targ postawić na drodze do hokejowej ekstraklasy. Tyle właśnie zwycięstw dzieli „Szarotki” od powrotu do grona najlepszych polskich drużyn. Dzisiaj nowotarżanie rozpoczynają pierwszą rundę play-off. O godzinie 18 na swoim lodowisku zmierzą się z zespołem warszawskiej Legii.

Na tym etapie rywalizacja toczy się do dwóch wygranych. Drugi mecz rozegrany zostanie we środę w Warszawie a ewentualnie trzeci, decydujący w przyszłą sobotę ponownie w Nowym Targu. „Szarotki” są zdecydowanym faworytem potyczek z drużyną ze stolicy naszego kraju. W sezonie zasadniczym zespoły te potykały się ze sobą czterokrotnie. Trzy razy zwyciężali nowotarżanie (6:1, 7:0, 7:1), raz górą byli gracze Legii (4:2).

– Sezon zasadniczy to już historia. Play-off to nowy rozdział i on rządzi się swoimi prawami. Nie możemy sobie pozwolić nawet na odrobinę dekoncentracji. Nie ma mowy o lekceważeniu. Legia to bardzo solidny zespół mający w składzie świetnego bramkarza jakim bez wątpienia jest Krzysztof Zborowski (wychowanek Podhala – przyp. mz). Przed swoją publicznością będzie on zapewne podwójnie zmotywowany. Na każdego jest jednak sposób – twierdzi trener Podhala Marek Ziętara.

Szkoleniowiec podkreśla jednak, że tak naprawdę dla niego samego forma jego podopiecznych jest sporym znakiem zapytania.

– Praktycznie cztery tygodnie nie graliśmy meczu. Wydawało się, że ostatnie spotkania z Naprzodem będą dla nas świetnym przetarciem przed play-off, ale z wiadomych względów (Naprzód stawił się w skąpym składzie – przyp. mz ) takowym nie były. Dlatego nie wiem do końca jak będzie wyglądała nasza gra. Same treningi nie dają odpowiedzi – martwi się opiekun „Szarotek”.

Dodatkowych problemów Ziętarze przysparza pech jaki ostatnio dopadł Martina Voznika. 38 letni Czech, który kilka tygodni temu dołączył do zespołu w ostatnich dniach dwukrotnie lądował w szpitalu. Najpierw w sobotnim meczu z Janowem po uderzeniu krążkiem w twarz założono mu trzy szwy na brodzie a we wtorek na treningu przeciął mięsień dwugłowy. Ten drugi uraz eliminuje go z dzisiejszego meczu.

– Założonych mam sześć szwów. Rana jest tuż nad kolanem co uniemożliwia mi zginanie nogi i tym samym poruszanie. Mam nadzieję, że na środowe spotkanie już się wykuruje – wierzy Voznik.

Oprócz niego w dzisiejszym meczu w składzie „Szarotek” zabraknie kontuzjowanego od dłuższego czasu Mateusza Michalskiego. Wraca za to do gry Kamil Kapica. Również uraz jaki w meczu z Naprzodem nabawił się Kasper Bryniczka nie przeszkodzi mu w występie. – Nie darowałbym sobie jakby zabrakło mnie w tym meczu. Tak naprawdę teraz zaczyna się prawdziwa gra. Musimy wejść na najwyższy poziom, ale zrealizować to co od poczatku sobie założyliśmy. Chcemy wrócić do ekstraklasy. Jesteśmy pewni swoich umiejętności, ale szanujemy każdego rywala. Jestem przygotowany na agresywną, twardą grę ze strony zawodników Legii. My odpowiemy tym samym – zapowiada kapitan górali. 

Zespół z Warszawy do potyczki z Podhale podchodzi bardzo bojowo. 

– Wiadomo, że Nowy Targ to lider i faworyt w walce o awans, ale oni muszą, a my możemy. My mamy ten komfort, że nie ciąży na nas presja wyniku jakim jest awans i możemy z „chłodnymi” głowami jechać na spotkanie w Nowym Targu. Wiadomo, że nie będzie to radosny hokej z naszej strony, to pozwolić sobie nie możemy. Nie stoimy jednak na straconej pozycji. Udowodniliśmy w tym sezonie, że wiemy jak grać z Podhalem. Wiemy też, że na swoim trenie ten zespól gra 2 razy lepiej niż normalnie, dlatego bez wątpienia będą to ciężkie mecze – przekonuje na łamach portalu hokej.net  gracz Legii Mateusz Wardecki.

W drugiej półfinałowej parze Polonia Bytom rywalizuje z Naprzodem Janów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *