PIŁKA NOŻNA. Dwa mecze, dwie porażki. To bilans drużyn z naszego regionu w czwartkowych meczach przed ostatniej serii spotkań ligi okręgowej. Orkan Raba Wyżna przegrał 1:2 w Pisarzowej z Olimpią, a Orawa Jabłonka uległa aż 1:8 w Słopnicach drużynie Sokoła. Przegrana Orkana sprawiła, że wciąż niepewni awansu do IV ligi są gracze LKS Szaflary, którzy właśnie z Olimpią toczą o to zażarty bój. Wszystko rozstrzygnie, ostatnia sobotnia kolejka.
Olimpia Pisarzowa – Orkan Raba Wyżna 2:1 (2:0)
Bramka dla Orkana: Możdżeń 56.
Orkan: Szklarz – Świder, Możdżeń, Lenart (46 D. Traczyk), K. Traczyk – Pluta, Kasiniak (46 Kasprzak), Skawski (80 Dziechciowski), Skwarek, Gromczak – T. Rapta.
Orkan stracił pierwszego gola już w 2 minucie. Obrońcy pozostawili zbyt wiele miejsca jednemu z zawodników gospodarzy, a ten przymierzył z dystansu w samo „okienko”. Po chwili od utraty drugiej bramki rabian uratowała poprzeczka. Mniej więcej od 20 minuty inicjatywę zaczął przejmować Orkan i efektem tego były dwie sytuacje bramkowe. Obie jednak niewykorzystane. Najpierw po podaniu Możdżenia, Gromczak będąc w dobrej pozycji uderzył nad bramką, a po chwili T. Rapta z 5 metrów trafił wprost w bramkarza. Sekundy przed końcem pierwszej połowy Orkan nadział się na kontrę Olimpii i stracił drugiego gola.
Po przerwie, w 56 min rabianie złapali kontakt. Z rzutu wolnego w pole karne gospodarzy dośrodkował Skwarek, a piłkę głową do bramki skierował Możdżeń. W 65 min Możdżeń był bliski drugiego gola, ale tym razem – uderzając z 30 metra – trafił w słupek.
W końcówce Orkan szukał jeszcze gola kontaktowego, często przebywał w okolicach pola karnego Olimpii, ale sytuacji ku temu by zdobyć gola praktycznie sobie już nie stworzył.
Sokół Słopnice – Orawa Jabłonka 8:1 (2:1)
Bramka dla Orawy: Męderak 25.
Orawa: Guzik (30 Machaj) – W. Zahora, Smutek, Kuczkowicz, Dziubek – Kasprzak, T. Zahora, Andrasiak, Sarniak, Chowaniec – Męderak.
Początek meczu nie wskazywał zupełnie na takie jego zakończenie. W 25 min Orawa objęła prowadzenie, po strzale Męderaka. Pięć minut później kontuzji nabawił się bramkarz Orawy Guzik i…. – Wszystko się posypało. Jeszcze przed przerwą straciliśmy prowadzenie, a po przerwie praktycznie nie było nas na boisku. Po prostu, najzwyczajniej w świecie opadliśmy z sił, co gospodarze bezlitośnie wykorzystali – przyznał grający trener Orawy, Tomasz Zahora.