PIŁKA NOŻNA. Piłkarze LKS Szaflary po sensacyjnej wygranej w pierwszej kolejce spotkań rozgrywek grupy wschodniej IV ligi z Limanovią, w meczu drugiej kolejki rozegranym już dzisiaj przegrali 0:3 z Dunajcem Zakliczyn.
Popołudniowe, obfite opady deszczu nad Podhalem sprawiły, że boisko w Szaflarach nie nadawało się do gry. Mecz przeniesiono więc do Nowego Targu, gdzie grano na sztucznej nawierzchni.
O przegranej szaflarzan, zadecydowała pierwsza, bardzo słaba w ich wykonaniu połowa. Gospodarze byli w tej odsłonie dziwnie ospali. Szybko pozbywali się piłki. Nie potrafili przenieś ciężaru gry na połowę przeciwnika. Mnożyły się niecelne podania, głównie w środkowe strefie boiska, co skutkowało tym że goście groźnie kontrowali.
I dwa szybkie wypady przyjezdnych pod bramkę Szaflar przyniosły im gole. W pierwszym przypadku napastników Dunajca wyręczył Maciej Strama, który przy próbie przecięcia podania, zaskoczył własnego bramkarza. Na 2:0 goście podwyższyli prowadzenie w dosłownie ostatniej akcji przed przerwą. Po zagraniu z lewej strony w pole karne Szaflar, z najbliższej odległości do bramki trafił A. Wójcik.
Po przerwie widzieliśmy już inne Szaflary, grające wreszcie ofensywnie i agresywnie. Spora w tym zasługa wprowadzonego na boisku Mrowcy, który nie bał się indywidualnych pojedynków na skrzydle i większość z nich wygrywał, czym napędzał swój zespół. Co z tego skoro szaflarzanie tak skuteczni jak ich rywale w pierwszej odsłonie nie byli. W 49 min po rzucie rożnym, Baboń główkował minimalnie nad bramką. W 55 min po strzale z rzutu wolnego F. Kamińskiego i rykoszecie od jednego z zawodników, fantastyczną paradą popisał się bramkarz Dunajca. W 78 min wspomniany Mrowca przebojem wdarł się w pole karne zakliczan, uderzył ale i tym razem Nosek był na posterunku. Losy meczu definitywnie rozstrzygnęły się w końcówce. Najpierw za drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartkę wyleciał Baboń, a po chwili A. Wójcik znów wykorzystał niefrasobliwość obrońców Szaflar we własnym polu karnym i swoim drugim golem przypieczętował zwycięstwo swojego zespołu.
– Najwyraźniej to zamieszanie ze zmianą miejsca rozegrania boiska źle wpłynęła na chłopaków. Gdzieś w tej pierwszej połowie zatraciliśmy koncentracje i nasza gra nie wyglądała dobrze. W drugiej było już dużo lepiej, ale nie na tyle by odwrócić losy tego spotkania. Gratuluje przeciwnikowi. Jeszcze parę słów o pracy sędziów, bo muszę chyba bardziej wczytać się w przepisy, bo nie wiem dlaczego taki sam faul w środkowej strefie gwiżdże się bez chwili zawahania, a w polu karnym dziwnym trafem przymyka się na oko – ocenił spotkanie Mateusz Wójcik, który w roli trenera Szaflar, zastępował nieobecnego Grzegorza Zmudę
LKS Szaflary – Dunajec Zakliczyn 0:3 (0:2)
Bramki: 0:1 samobójcza – Strama 26, 0:2 A. Wójcik 45, 0:3 A. Wójcik 90.
Szaflary: Zhuk – K. Kantor, Rusnak ŻK, Strama Hreśka – Kwiatek (86 Wojtanek), F. Kamińki, Gałdyn ŻK (79 M. Kantor), Pawlikowski Masłowiec (46 Mrowca) – Baboń ŻK, ŻK, CZK 90.
Dunajec: Nosek – Gwiżdż ŻK, M. Pawłowski ŻK, T. Pawłowski, Świderski – Wzorek (46 Kiełbasa), K. Wójcik ŻK, A. Wójcik, Niemiec, Kusiak ŻK – M. Wójcik (90 Osowski)
Sędziował Łukasz Szymczyk z Krakowa.