PIŁKA NOŻNA. Rozmowa z Andrzejem Podgórskim prezesem piłkarzy NKP Podhala Nowy Targ
Jaki cel w tym sezonie został postawiony prze zawodnikami?
– Nie ograniczmy swoich ambicji, chociaż nie będę wygłaszał deklaracji, że walczymy bezwzględnie o awans. Chcemy być z roku na rok lepsi, prezentować coraz ładniejszy, skuteczniejszy futbol. Myślę, że to się nam dotychczas udaje i wierzę, że ten sezon będzie potwierdzeniem tego, że jesteśmy w tej lidze wiodącą siłą.
Czyli wynik poniżej piątego miejsca jaki zespół osiągnął w zeszłym sezonie będzie rozczarowaniem…
– Myślę, że tak zważywszy że jako jedyny zespół z czołówki z zeszłego sezonu, zachowaliśmy praktycznie niezmieniony skład. Wydaje mi się, że dysponujemy nie tylko mocnym składem, ale też jesteśmy odpowiednio zgrani i przygotowani do tych rozgrywek. W tym upatruje naszą szansę.
Jakie były powody rozstania z trenerem Januszem Niedźwiedziem?
– Przez jakiś czas nasza współpraca wyglądała dobrze. Wyniki które drużyna osiągała pod jego kierownictwem na pewno zasługują na pochwałę. Natomiast mimo, że umowa była ważna i mogła być kontynuowana, zdecydowałem się, biorąc pod uwagę aspiracje trenera, na rozwiązanie umowy i umożliwienie mu kontynuowania kariery w zespole Stali Rzeszów. Wiedziałem o dużych planach tego klubu, które w znaczącym stopniu przekraczały nasze możliwości i nasze plany. Dla trenera zorientowanego na funkcjonowanie w świecie wielkiego, krajowego futbolu na pewno była to życiowa szansa na tym etapie kariery. Dlatego oceniając całą sytuację uznałem, że należy taką szansę trenerowi Niedźwiedziowi stworzyć.
Dlaczego poszukiwania nowego trenera trwały tak długo? Dariusz Mrózek, który ostatecznie został następcą Janusza Niedźwiedzia dołączył do zespołu dopiero w 3 tygodniu przygotowań…
– Ilość zgłoszeń jakie dostaliśmy, trenerów z bardzo wybitnymi czasami nazwiskami, dużym dorobkiem ligowym, a nawet reprezentacyjnym była na tyle długa, że nawet próba nawiązania kontaktów, uzgodnienia warunków, wymagała czasu. Nie da się dokonać wyboru na zasadzie „królika z kapelusza”. To nie ma sensu, zwłaszcza że zdawaliśmy sobie sprawę, że użyna jest na tyle na wysokim poziomie, że nie ma miejsca na tworzenie nowych, autorskich pomysłu na jej prowadzenie. Chodziło o pewną kontynuacje. Wyselekcjonowaliśmy grupę trenerów, z którymi rozpoczęliśmy negocjacje. To było bardzo czasochłonne. Każdy przedstawiał swoje wizje, swoje oczekiwania związane z samym klubem ale i jego otoczeniem. Nie wszystkie nam odpowiadały. Nie jesteśmy potentatem ligowym, klubem z nieograniczonymi możliwościami, który jest w stanie spełnić każdą zachciankę trenera. Byli tacy trenerzy którzy przyzwyczajeni do pracy na wyższym poziomie, nie chcieli rezygnować z pewnych standardów. Szukaliśmy kompromisu, żebyśmy byli w stanie podołać oczekiwaniom trenera, ale żeby też on deklarował działanie zbieżne z naszymi intencjami. Trener Mrózek był w grze od początku naszych poszukiwań. Jego kandydatura byłą jedną z pierwszych rekomendowanych nam przez środowisku, w którym zasięgnęliśmy opinii. Wydawało się, nam że na tym etapie rozwoju naszego klubu, jest to odpowiednia osoba i chciałbym wierzyć, że znajdzie to potwierdzenia w wynikach i stylu gry.
Wybiegając w przyszłość, jak daleko sięgają wasze ambicje?
– Są one skrojone na miarę drugiej ligi. Jeżeli udało by nam się zdobyć awans i umocnić pozycję na tym szczeblu, myślę że byłoby to dla naszego środowiska wielkim krokiem do przodu w ramach propagowania piłki w naszym regionie. Dalszy awans uniemożliwiają warunki w jakich funkcjonujemy. Poza tym nie jesteśmy środowiskiem, w którym piłka zyskała tak szerokie poparcie by iść np. wzorem klubu z Niecieczy i tworzyć na „pustyni jakąś oazę”. Myśmy inaczej zorientowali własne cele. Chcemy postawić na rozwój Akademii Piłkarskiej. Staramy się stworzyć program dla młodych ludzi na Podhalu. Nie konkurujemy już z podhalańskimi klubami bo to nie ma sensu. Chcemy być dla nich partnerem, umożliwiać najzdolniejszym młodym ludziom, sportowy awans, uzyskiwany na miejscu, bez wyjeżdżania poza granice swojego środowiska. To może być dla nich przepustką być może do większej kariery. Własny wychowanek, we własnym klubie na pewno ma większe szansę rozwoju. Pierwsza drużyna przynajmniej na razie pełnić będzie rolę służebną wobec Akademii. Program ten żeby został zrealizowany musi zyskać wsparcie wszystkich sił, w tym władz samorządowych. Bez wsparcia miasta nie ma mowy o budowaniu wielkiej piłki.
Rozmawiał Maciej Zubek
Czy zarząd działa legalnie?
Sporo kontrowersji wywołuje fakt, że kadencja obecnego zarządu NKP Podhala Nowy Targ na czele którego stoi Andrzej Podgórski, zakończyła się 5 stycznia 2018 roku. Do dzisiaj nie odbyło się Walne Zebranie Sprawozdawczo Wyborcze, które w myśl statutu powinno się odbyć najpóźniej 2 miesiące po zakończeniu kadencji. Wielu poddaje więc w wątpliwości prawomocność decyzji podejmowanych przez prezesa Podgórskiego i jego współpracowników: – Pragnę wszystkich zapewnić, że z prawnego punku widzenia wszystko jest w należytym porządku. Rzeczywiście, głównie z braku czasu związanego raz z natłokiem obowiązków, a dwa z okresem wakacyjnym, nie udało się nam doprowadzić do Walnego. Na pewno dojdzie do niego jeszcze w tym roku kalendarzowym. Nam też bardzo na tym zależy, głównie z racji konieczności zmian w statucie, który w obecnej formie bardzo ogranicza nasze działania. Starosta, któremu podlegamy, wykazał się zrozumieniem. Zresztą kontrola jaką początkiem roku zlecił on w naszym klubie, nie wykazała żadnych uchybień – uspokaja Podgórski.