Piłka nożna III liga. Remis z dużym niedosytem

PIŁKA NOŻNA. Piłkarze Porońca Poronin podzielili się punktami na swoim boisku z rezerwami ekstraklasowej Korony Kielce w meczu 14 kolejki rozgrywek grupy małopolsko-świętokrzyskiej III ligi. Pojedynek zakończył się wynikiem 2:2.

Gospodarze mają prawo czuć po tym meczu olbrzymi niedosyt, bo nie dość, że w drugiej połowie roztrwonili dwubramkowe prowadzenie, to jeszcze w samej końcówce zmarnowali kilka okazji na zwycięskiego gola.

Początek meczu należał jednak do gości. Gospodarzy wtedy dwukrotnie świetnymi interwencjami ratował Jakub Hładowczak, broniąc groźne strzały z dystansu Jakuba Kotarzewskiego i Piotra Piwowara. Z kolei w 25 min to, że Poroniec nie stracił gola, zawdzięcza nieporadności Ivana Markovica, który z 3 metrów przeniósł piłkę nad poprzeczką. Po pół godzinie gry poronianie się przebudzili i błyskawicznie objęli prowadzenie. Rafał Waksmundzki ograł w polu karnym jednego z rywali i posłał piłkę w długi róg bramki. Trzy minuty później już było 2:0. Tym razem faulowany w polu karnym przez Michała Wrześniewskiego był Rafał Gadzina, a „jedenastkę” wykorzystał Dawid Bartos.

Druga połowa rozpoczęła się od mocnego strzału z rzutu wolnego Gadziny, który sprawił problemów golkiperowi z Kielc. W 62 min z kolei po drugiej stronie Łukasza Babik w ostatniej chwili wybił piłkę na rzut rożny, uprzedzając tym samym Huberta Laskowskiego. W 69 min piłkę „meczową” miał Waksmundzki. Napastnik Porońca tym razem jednak z bliska uderzył wprost w bramkarza. To błyskawicznie zemściło się na gospodarzach, którzy pomiędzy 73 a 79 min gry roztrwonili przewagę. Najpierw Hubert Laskowski przebił się przez defensywę Porońca i wygrał pojedynek z Hładowczakiem, a następnie po akcji lewą stroną Łukasza Sierpiny, niepilnowany w polu karnym Kotarzewski uderzył celnie z 6 metrów. W ostatnich 10 minutach trwał napór gospodarzy, ale świetnie spisywał się w bramce gości Oleksii Shaliakotin, który m.in. nie dał się pokonać z najbliższej odległości Bolesławowi Wesołowskiemu, a efektownymi paradami bronił strzały Bartosa i Macieja Gogoli.

GALERIA Z MECZU

Powiedzieli po meczu
Szymon Burliga (trener Porońca): Z przebiegu meczu mamy spory niedosyt. Po przerwie zagraliśmy dużo słabiej. Oddaliśmy inicjatywę rywalom, choć i tak mieliśmy sporo sytuacji, aby ten mecz rozstrzygnąć na swoją korzyść. Po tej pierwszej połowie przyznam, że miałem trochę obaw o nasza grę. Wiadomo, że jak się ma w zapasie dwie bramki to już podświadomie wkrada się w grę pewne rozluźnienie. I tak było z nami. Zabrakło konsekwencji przez pełne 90 minut.

Sławomir Grzesik (trener Korony II): To było myślę bardzo dobre spotkanie z obu stron. To był żywy, dobry mecz. Szkoda, tylko, że zawodnikom obu drużyn przeszkadzała fatalna murawa, zdecydowanie najgorsza spośród wszystkich boisk trzecioligowych. W pierwszej połowie nie wykorzystaliśmy jeszcze przy stanie 0:0 kilku świetnych sytuacji. Potem straciliśmy dwa. W drugiej połowie musieliśmy więc zaryzykować. Zagraliśmy na trzech obrońców. Udało się zremisować. Cieszy punkt, choć tak jak mówię mogliśmy ich mieć trzy.

Poroniec Poronin – Korona Kielce II 2:2 (2:0)
1:0 Waksmundzki 30, 2:0 Bartos 33 z karnego, 2:1 Laskowski 73, 2:2 Kotarzewski 79. Sędziował Michał Górka z Tarnowa. Żółte kartki: Bartos, Nowobilski – Zawadzki, Markovic, Kwiecień. Widzów: 300
Poroniec: Hałdowczak – Czernecki, Prokop, Babik, Bartos – Nowobilski, Mroczka, Drąg (83 Gogola), Zasadni (76 Wesołowski) – Gadzina (62 M. Drobny), Waksmundzki.
Korona II: Shaliakotin – Zawadzki (70 Uniat), Paprocki (58 Mularczyk), Piwowar, Stachura – Kotarzewski, Markovic (58 Laskowski), Sierpina, Wrześniewski – Janiec, Kwiecień (46 Stąporski).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *