PIŁKA NOŻNA. W 7 kolejce spotkań grupy małopolsko-świętokrzyskiej 4 zwycięstwo odnieśli piłkarze Podhala Nowy Targ. Podopieczni Marka Żołędzia pokonali na swoim boisku 3:2 Spartę Kazimierza Wielka, przechylając szalę zwycięstwa w drugiej połowie, a konkretnie między 54, a 68 min, kiedy zdobyli wszystkie swoje bramki.
Gospodarze od samego początku byli stroną dominującą. W pierwszej połowie mieli jednak problemy ze skutecznością. Dwukrotnie przed szansą na zdobycie gola stanął Bartłomiej Pająk. W obu przypadkach dogrywał mu z prawej strony boiska Rafał Komorek. Za pierwszym razem napastnik Podhala fatalnie skiksował z 7 metra, a za drugim po jego uderzeniu głową, piłka poszybowała tuż nad poprzeczką. W między czasie Pająk mógł zaliczyć asystę, ale po jego dograniu w pole karne, Michał Czubin będąc tuż przed bramką, nie sięgnął futbolówki. Niewykorzystane okazje zemściły się na gospodarzach tuż przed przerwą. W 42 min goście wykonywali rzut rożny, piłka trafiła pod nogi Jana Kreta, który mimo ostrego kąta zdołał pokonać Dawida Trutego i po 45 minutach to goście, raczej niepodziewanie, prowadzili 1:0.
Po przerwie nowotarżanie przeprowadzili prawdziwy szturm na bramkę przyjezdnych. Już w pierwszej akcji tej części gry bliski szczęścia był Patryk Duda, który po dograniu Dawida Basty główkował z 5 metrów, ale świetnie w bramce Sparty zachował się Michał Iliński. W 52 min znów prawą stroną rajd przeprowadził Komorek, zagrał na 11 metr do Daniela Mikołajczyka, który jednak fatalnie przestrzelił. Wreszcie w 54 min Podhalanie dopięli swego. Napastników wyręczył środkowy obrońca Sebastian Gąsiorek, popisując się efektownym wolejem. Jednym z kluczowych momentów tego spotkania było pojawienie się na boisku w 60 min Fabiana Fałowskiego. Już po 4 minutach wpisał się on na listę strzelców. Świetnie dysponowany Komorek po raz kolejny przedarł się prawą stroną, zagrał w pole karne, tam piłkę przyjął Fałowski, przełożył ją sobie na lewą nogę i końcem buta posłał ją do bramki. 4 minuty później napastnik Podhala miał już na koncie dwa trafienia. Tym razem w sytuacji sam na sam z Ilińskim, sprytnie go przelobował. Fałowski jeszcze dwukrotnie stanął przed szansą na zdobycie gola, ale zarówno w 74 min jak i w 89 min przegrywał pojedynki z Ilińskim.
– Szacunek dla bramkarza szczególnie za tą drugą sytuację. Do tej pory nie wiem jak on to wybronił. Ważne, że wcześniej udało mi się na niego znaleźć sposób. Cieszę się, bo w końcu od napastników wymaga się bramek. Wchodząc z ławki rezerwowych rzuciłem do chłopaków, że zdobędę dwa gole. Jak mówiłem, tak zrobiłem. – przyznał Fałowski.
W końcówce zrobiło się jeszcze nieco nerwowo, bo w 90 min goście zdobyli swojego drugiego gola, autorstwa Andrzeja Musiała. Napastnik Sparty gola mógł zdobyć już wcześniej, ale świetną interwencją popisał się wtedy Truty. Tym razem już jednak bramkarz Podhala był bezradny.
– Przyjechaliśmy przynajmniej po 1 punkt. Wiedziałem, że nie mogliśmy tutaj prowadzić otwartej gry, bo raz że graliśmy na sztucznej nawierzchni, a dwa że zespół gospodarzy był dla nas wielką niewiadomą. W pierwszej połowie dopisało nam szczęście. To co zrobiliśmy w drugiej to jest katastrofa. Bardzo dobrze do tej pory grająca obrona popełniał katastrofalne błędy. Trudno takie mecze się zdarzają i musimy to jakoś przeboleć – ocenił trener gości Stanisław Owca.
– Mam nadzieję, że nie zabrzmi to nieskromnie, ale wydaje mi się, że byłoby wielką niesprawiedliwością, gdyby punkty nie zostały w Nowym Targu. Zwycięstwo nam się należało. Przez większą cześć spotkania to my byliśmy stroną dominującą, prowadzącą grę. W przerwie uspokajałem chłopaków, prosiłem żeby byli cierpliwi i grali dalej swoje. I po przerwie wreszcie przełamaliśmy naszą niemoc strzelecką. Świetnie w roli „jokera” spisał się Fabian Fałowski. Zrobił to co od niego oczekujemy. Stratę drugiego gola biorę na siebie. Pośpieszyliśmy się z wykorzystaniem wszystkich zmian. W samej końcówce Peter Drobnak nie był już w stanie kontynuować gry, z tego wzięła się przewaga na prawej stornie, co goście wykorzystali. Najważniejsze, jednak że sięgnęliśmy po kolejne trzy punkty – cieszył się trener Podhala, Marek Żołądź.
NKP Podhale Nowy Targ – Sparta Kazimierza Wielka 3:1 (0:1)
Bramki: 0:1 Kret 42, 1:1 Gąsiorek 54, 2:1 Fałowski 64, 3:1 Fałowski 68, 3:2 Musiał 90.
Podhale: Truty – Basta, Mikołajczyk, Gąsiorek, Drobnak – Komorek (79 Waksmundzki), Świerzbiński, Czubin (74 Mroszczak), Misiura (52 Jandura) – Pająk, Duda (60 Fałowski).
Sparta: Iliński – Czajka, Trypuła (81 Dziwiszewski), Kret, Poniedziałek ŻK (51 Paminastu) – Łakota, Drame, Kawula, Downar Zapolski (67 Adamczyk) – Wąż (55 Musiał), Kozieł.
Sędziował: Konrad Kolak z Nowego Sącza. Widzów: 400