NOWY TARG. Dwa razy do roku wolontariat odwiedza „Chatkę” prowadzoną przez nowotarskie Koło Polskiego Stowarzyszenia na Rzecz Osób z Upośledzeniem Umysłowym – przed Wielkanocą i w dzień św. Mikołaja właśnie. Tym razem przybył on z aniołkami, diabełkiem i… asystą w mundurkach moro.
Miesiąc
wcześniej
wolontariat z
Prywatnych
Szkół Średnich im. prof. Jana Vnuleta, prowadzony przez pedagoga szkolnego – Annę Bachulską, przygotowywał prezenty: maskotki, materiały plastyczne i papiernicze, słodycze.
Podarki zostały spakowane w wielkie pudła i owinięte ozdobnym papierem. Mikołajowa ekipa miała pracy co niemiara, bo musiała trafić do każdej z dziesięciu grup podopiecznych „Chatki” osobno. Zgromadzenie w jednym pomieszczeniu ok. 50 dzieciaków dowożonych codziennie na zajęcia rehabilitacyjne z rozległego terenu byłoby trudne. Trudno byłoby do dużej sali nawet wwieźć wszystkie wózki.
Większość niepełnosprawnych „chatkowiczów” wyraźnie okazuje radość z każdej wizyty w Ośrodku – czując już świąteczny nastrój i widząc prezenty – ale są i tacy, których niezrozumiałe zamieszanie nastraja do płaczu…
Rozpakować pudeł z prezentami też od razu się nie dało. Każdy dostanie coś miłego, potrzebnego i słodkiego już w spokoju. Na razie dzieci cieszyły się po swojemu – spontanicznie, szczere i wzruszająco – widokiem i towarzystwem postaci nie z tego świata. Wizyta wolontariuszy w Ośrodku to były ich szczęśliwe godziny. Dla dobrodziejów w przebraniu i bez przebrania kolejny kontakt z „bardziej kochanymi”, z ich wrażliwością i sposobem reagowania, to też szczególne przeżycie. Przynieśli do „Chatki” uśmiech, odebrali nieporównywalną z niczym wdzięczność.
Fot. Anna Szopińska