STOLICA PODHALA. Okres wakacyjny jest niewątpliwe najlepszym momentem na organizację wycieczek krajoznawczych. Wyprawy mające charakter rozrywkowo-poznawczy dostarczają ich uczestnikom wielu niezapomnianych wrażeń, którymi dzielą się niejedno-krotnie w krótkich informacjach sms, rzadziej niestety już dziś w listach do znajomych. Utrwalamy interesujące miejsca na fotografiach, nagraniach video itp.
Nieco inny charakter mają z kolei ekspedycje naukowo-badawcze. Uczestniczący w nich specjaliści reprezentujący różnorodne dyscypliny nauki prowadzą interdyscyplinarne badania, a ich wyniki publikują na łamach fachowej prasy. Niezależnie od czysto profesjo-nalnej strony wyprawy, wielu z nich notuje swe spostrzeżenia pisząc dzienniki, czy pamiętniki kryjące mniej oficjalne informacje o 


doznaniach wizualnych, duchowych itp. Są one bardzo interesującymi materiałami dla socjologów i psychologów, ale również historyków oraz etnografów. Podobne zapiski sporządzali podążający przez cały XIX wiek w kierunku nie-znanych i tajemniczych Tatr, podróżnicy, naukowcy, ludzie różnych profesji.
Prowadząc swoje badania wielokrotnie zatrzymywali się w Nowym Targu, nazywa-nym przez okoliczną ludność „miastem”. Nieco inaczej postrzegali owe Miasto podróżnicy przybywający na Podhale z Krakowa, czy Warszawy. W swych zapiskach pozostawili oni bardzo interesujący i niekoniecznie napawający dumą obraz podhalańskiej stolicy w wieku burzliwego rozwoju nauki, techniki i kultury. Cofnijmy się dwa stulecia do czasów konnych zaprzęgów, kobiet w długich sukniach i pięknych kapeluszach z pawimi piórami na głowach, aby ujrzeć „miasto” jakiego dziś już nie ma.
Naszą podróż rozpoczynamy w 1802 roku wraz z przybyciem na Podhale Stanisława Staszica (1755-1826). Był on pierwszym polskim badaczem Tatr i jednym z pionierów tater-nictwa, uprawianego w celach naukowych. Z jego obszernych zapisków przytoczmy fragmen-ty mówiące o najbliższej okolicy miasta rozłożonego w widłach Białego i Czarnego Dunajca:
„(…) dymy które po tei dolinie Nowego targu wydobywały się w owczas po wielu mie-iscach z ziemi, były to palące się torfy. Ognie jch z długiemi deszczami, i z zimą ustają, ale z każdym suchem latem znawu się gęsto zajmują i po tei ziemi rozpościerają.
Runione granity w tych mieiscach, gdzie się torfy palą, bywają częściami przejęte ogniem. W tych uważałem kwarc nietknięty, feldspath na poł zmieniony, a błyscze srebro lśniące, często złotołysk przyjęło (…). W tejże Nowego targu nizinie, w kilku bagnistych miej-scach znajdują się drzewa kopalne, czarne, już że tak powiem zwęglone (…). Lud w całem tem podgorzu Tatrów, i w całych najwyższych Tatrach jest rosły, żywy, wesoły. Jak ciało czerstwe, tak również w wszystkich władze umysłowe dobrze udolne. Ani tu garluchow, ani tu karłow. Po pilnem wybadaniu, nigdzie w gorach pierworodnych Karpackich, nie wydarzają się karły. Prędzej wyradzają się olbrzymiei postawy chłopy, Zastanowiła mnię nieraz to uwaga: czemu w naszych rowninach wydaje natura czasem i karły, i olbrzymy? W gorach pierworodnych, karłow nigdy nie płodzi ? (…)”. [S. Staszic, O ziemorództwie Karpatów i innych gór i równi-nach Polski, Wyd. I 1815, Wyd. II reprint 1955, s. 94-96]
Niespełna trzydzieści lat później 14 sierpnia 1829 r. przybył na Podtatrze Ludwik Zej-szner (1805-1871) prof. Uniwersytetu Jagiellońskiego, wybitny polski geolog i paleontolog. Był czołowym badaczem Tatr i Karpat oraz pionierem ochrony tatrzańskiej przyrody. Prowa-dził badania głównie z zakresu geologii. Podczas swego pobytu na Podhalu nie omieszkał odwiedzić Nowego Targu. Swój pobyt w mieście tak zapamiętał:
„Szaflary dnia 4 sierpnia 1829 r.
Podróż do Nowego Targu, Ludzimierza i do Szaflar. Po górach zamdlonych [zamglo-nych], z piaskowców składających się ku dołowi [z]stąpiłem do Nowego Targu. W Kokoczowie napotkał mnie mniej przyjemny wypadek, 6 w pałki uzbrojonych chłopów żądało, abym się legitymował, okazawszy, uwolniony zostałem. Ciągle też obawa panowała, gdziem przechodził, pełno wieści o smutnym wypadku.
Piaskowiec do Nowego Targu panujący kruchy brudnego koloru. Tutaj przedstawiło mi się ogromne masy Karpatów, które jednakże zakrywały obłoki. Niektóre tylko bliżej umiałem rozpoznać. Na lewo od Nowego Targu był kontur. Dunajec Biały tutaj płynie, w nim pełno bloków granitu mający[ch] feldspat i kwarc biały, a mikę srebrzystą, niekiedy tylko czerwone feldspata. Nad jego korytem udałem się do Ludzimierza, ciągle zwyczajnie granit, a stąd do Szaflar, gdzie nic ważnego prócz tych bloków nie widziałem.”; [L. Zejszner Pierwsza ekskursja w Tatry, w 1829 r., Rocznik Podhalański, tom. III, Zakopane 1985, s.274]
W 1832 roku z gościnny dworu Leopolda Tetmajera w Łopusznej korzystał Seweryn Goszczyński (1801-1876). Powieściopisarz, publicysta, działacz polityczny i spiskowiec, „ojciec etnografii Podhala”. Podejmował on w tym czasie szereg wycieczek, których pokłosiem były „Dzienniki podróży do Tatrów”. Dzieło to stanowi jedno z podstawowych źródeł pozna-nia dawnej góralszczyzny. Sięgnijmy po zapisane w nim interesujące relację, gdzie odnajdu-jemy gorzki do przełknięcia dla współczesnych mieszkańców opis stolicy regionu:
„29 maja 1832 r.
Między temi osadami najcelniejsze miejsce zajmuje miasteczko Nowy Targ. Uważane jest ono jako główny punkt tej okolicy; zowie się nawet stolicą Podhalan. Położenie jego jest w istocie bardzo korzystne. Ludność dookoła niezmierna – przemysł, odznaczający górali – dwa gościńce bite kupieckie, jeden do Spiża ku wschodowi, drugi na zachód, zwany Tręczyńskim, trzeci do Krakowa, z któremi się wiąże pełno dróg pomniejszych – zejście się dwóch Dunajców tuż pod miastem – bliskość kąpieli mineralnych już to galicyjskich, już węgierskich – okolica, jak Tatry, wabiąca co rok wielu ciekawych wędrowców, są to wszystko okoliczności, wyzywające do ruchu przemysłowego, ułatwiające odbyt jego wyrobów, a przez to sprzyjające podniesieniu się miejsca na stopę miasta porządnego, zaopatrzonego we wszystko. Ale Nowy Targ nie umie jeszcze korzystać z tych darów. Miasteczko nie jest ani tak rozległe, ani tak zabudowane, ani tak ożywione, ani tak wygodne dla podróżnych, jakoby być powinno i być mogło; jest to nic więcej, jak mieścina licha, podobna do tylu innych w całym tym kraju. I samo na tem niemało traci”; [S. Goszczyński, Dziennik podróży do Tatrów przez autora Sobótki, Wyd. I Petersburg 1835, s. 58.]
Kilka lat później, około 1838 roku odbył wycieczkę na Babią Górę Ludwik Pietrusiń-ski (1803-1865), uczestnik Powstania Listopadowego, dziennikarz, publicysta i literat. Był jednym z pionierów turystyki w Beskidach i Tatrach. Podejmował tam wycieczki w celach czysto turystycznych nienaukowych. W 1844 roku odbył wyprawę z Krakowa na Łomnicę. Z tej drugiej wycieczki sporządził obszerne wspomnienia, które zostały wydane rok później w Warszawie. Znajdujemy w nich również zapiski dotyczące Nowego Targu z połowy XIX wieku. Pietrusiński pisze;
„Najbliżej czerni się i bieli Nowy Targ, jak kępa chat oblana z dwóch stron dwoma Dunajcami, które się tutaj spływają. Czerni się wieża ratusza, czerwieni fara obmurowana, bieleje się verwalteria (zarząd). Dachy drewniane i słomiane niewiele jeszcze mają kominów. Czworo-graniaste ogrodzenia z żółtawych deszczułek dziwnie w słońcu połyskują. Bydło i gęsi błądzą po błoniach.”
[L. Piertusiński, Wspomnienia z Wenecyi, kolei żelaznej lipnicko-wiedeńskiej, Wiednia, Karpat Wadowickich, Frankfurtu nad Menem, i przelotu z Krakowa do Tatr Spiskich, Warszawa 1845.]
Wśród XIX wiecznych podróżników i badaczy Podhala były również kobiety. Jedną z nich była Maria Steczkowska z Krakowa, córka profesora matematyki Uniwersytetu Jagiellońskiego. Od 1854 r. niemal co roku przyjeżdżała do Zakopanego, skąd podejmowała wy-prawy w Tatry. W 1858 r. opublikowała anonimowo książkę pt. „Obrazki z podróży do Ta-trów i Pienin”, która posiada wszelkie cechy przewodnika, aczkolwiek autorka zaznacza, że nim nie jest. Praca Steczkowskiej jest nieocenionym źródłem wiadomości o zwiedzanych przez nią okolicach w tym także o Nowym Targu.
„Minąwszy rozległą wieś Klikuszową i Niwę wjechaliśmy na przedmieście Nowego-targu, któremu wysoka wieża kościelna i murowany ratusz dają z daleka powierzchowność o wiele okazalszą niż jest w istocie. Przedmieście to stanowi długa ulica zabudowana prostemi góralskimi chatami. Wszystkie wprawdzie dymne, ale porządne; niemal wszędzie przed oknami maleńkie kwiatowe ogródki. Przejechawszy most na Dunajcu stanęliśmy na obszernym rynku, którego środek zajmuje ratusz, a jedną stronę stanowią porządne kamienice. Tu jest oberża, sklep korzenny, poczta; zresztą wszystkie prawie domy drewniane. Za pierwszą tutaj bytnością bawiło mię i dziwiło bardzo to miasto bez kominów, zresztą rozległe, dosyć porządne i pięknie położone. (…)Prócz parafialnego kościoła założonego w r. 1343 przez Kazimierza W[ielkiego] jest jeszcze w Nowymtargu mały, bardzo starożytny kościółek ś. Anny, stojący na wzgórzu przed miastem(…) Ubogi, zaniedbany, nie ma własnych funduszów, i utrzymuje się jedynie ze składek pobożnego bractwa, które w nim odbywa swe nabożeństwa.
Prócz niewielu urzędników stanowiących nieliczną arystokrację miasteczka, Nowytarg przez samych zamieszkany jest górali, ale są i Żydzi. Górale Nowegotargu nie są jeszcze owym ludem dorodnym, dzielnym, jaki mieszka w dolinach, u samych stóp Tatrów leżących, ubiór ich przypomina górali beskidowych. Gunie noszą długie, za kolana i prawie do kostek sięgające, kapelusze okrągłe z dość wielkimi skrzydłami.” [M. Steczkowska, Obrazki z podróży do Tatrów i Pienin, Kraków 1858, S.22-24]
Cenne informacje na temat miasta u podnóża Gorc w latach 1860-1870, można znaleźć w zapiskach kilku innych autorów m.in. Jadwigi Łuszczewskiej (Deotymy) (1834-1908), poetki, powieściopisarki. Odbyła ona w 1860 roku wraz z ojcem wycieczkę do Pienin i Za-kopanego, przejeżdżała przez Nowy Targ, tak go opisując:
„Dom zajezdny [w którym się zatrzymaliśmy], poważnie rozsiadł na rynku pełen był gości; ledwie jeszcze w głębi dziedzińców znaleziono jedno mieszkanie (…) Wyszedłszy rano na rynek Nowego Targu spostrzegliśmy, że owo miasto, co wczoraj przy zmroku wydawało się miastem, przy dziennym świetle raczej na dużą wieś wygląda.” [J. Łuszczewska, Wrażenia z Karpat [w:] „Gazeta Warszawska”, Nr 312 z 1860 r.]
Również z tego okresu, pochodzi relacja Michała Bałuckiego (1837-1901), krakow-skiego komediopisarza i poety. W zbeletryzowanych opisach „Podróży w Tatry”, znajdujemy kolejny opis ówczesnej stolicy Podhala. Bałucki pisze:
„Biała wieża parafialnego kościoła i już znajdowałem się w rynku Nowego Targu, za-budowanym domami rozmaitych stylów. Dwie kamienice piętrowe, kilka domów murowanych, kilka drewnianych z podcieniem – przed apteką i halami korzennymi ławeczki zielone, na któ-rych przedniejsi obywatele odbywają swoje posiedzenia” [M. Bałucki, Podróż w Tatry, [w:] Opiekun Domowy, Nr 51 z 1865].
Naszą podróż zakończymy relacją Walerego Eliasza-Radzikowskiego (1840-1905), malarza i grafika, autora przewodników tatrzańskich, wytrawnego popularyzatora Tatr i Za-kopanego, wybitnego działacza Towarzystwa Tatrzańskiego. Kilkakrotnie odwiedzał on Nowy Targ, opisując go w swych przewodnikach. Informacje w nich zawarte są niezwykle cen-nym źródłem historycznym.
„W Nowym Targu zawsze bywa popas; są dwa domy zajezdne, na obszernym rynku murowany ratusz, naokoło w domach sklepy, apteka, poczta, sąd, starostwo i szkoła główna w roku 1842 założona; ludności jest 3890, w tej liczbie 200 starozakonnych (…) Przy wstępie na obszerny rynek nowotarski, obok uniwersalnego handlu K[arola] Laura jest oberża Herza, gdzie uprzejmy gospodarz umie nęcić gości do swego domu. (…) Na środku rynku stoi niepozorny budynek, w którym mieści się urząd gminny. Rada powiatowa, starostwo, sąd powiatowy, urząd pocztowy, kasyno i cała prawie inteligencja ulokowała się we wschodniej połowie rynku. (…) Kościół i plebania stoi na uboczu. W długich pobocznych ulicach mieszkają obywatele nowotarscy, na pół włościanie uprawiający sąsiednie pola, to znów rzemieślnicy, przeważnie szewcy.” [W. Eliasz-Radzikowski, Ilustrowany przewodnik do Tatr i Pieniny, Kraków 1886]
Współczesny Nowy Targ to zupełnie inne „miasto”, miasto choć zmagające się z wieloma problemami i niewątpliwie szeregiem braków m.in. w infrastrukturze turystycznej, wydaje się, że jest miejscem otwartym i przyjaznym. Oczywiście jest to opinia subiektywna, bowiem bezstronną ocenę mogą wystawić mu tylko przybywający doń podróżni. Oni też zapewne, wzorem swoich poprzedników, sporządzają krótkie informacje, które za kolejnych 100-lat będą zapewne stanowić przedmiot badań młodego pokolenia historyków. Możemy mieć tylko nadzieję, że ich ocena będzie korzystna zarówno dla samego miasta, jak i jego mieszkańców.