PIŁKA NOŻNA. Po meczu Porońca z Łysicą Bodzentyn odbyła się konferencja prasowa z udziałem Macieja Żurawskiego. Poniżej prezentujemy wypowiedź zawodnika na poruszane w trakcie rozmowy z dziennikarzami tematy.
O powrocie na boisko
Nie doszukiwałbym się tuta żadnej sensacji. Szczerze, to odcinam się od tych wszystkich spekulacji na temat mojej ponownej gry w piłkę. Przede wszystkim gram, bo gra w piłkę to dla mnie przyjemność. A to, że zdecydowałem się na występy w Porońcu to tylko i włącznie moja koleżeńska przysługa względem Kuby Pawlikowskiego, z którym znamy się już długo. Jego zespół znalazł się w pewnym momencie w rozsypce, poprosił o pomoc i się zgodziłem. Nie będę ukrywał, że od dłuższego czasu znów zaczęło mnie kusić aby jeszcze pobiegać po boisku.
O swoim „debiucie”
Boisko COS w Zakopanem nie jest mi obce. Wielokrotnie z Wisłą w trakcie obozów przygotowawczych trenowaliśmy tutaj i rozgrywaliśmy mecze sparingowe. Dzisiaj jednak, łagodnie mówiąc, średnio nadawało się ono do gry w piłkę. Nie przypominam sobie, kiedy ostatnio grałem w takich warunkach. Trudno więc było o jakąś finezyjną grę ze strony onu drużyn. Najważniejsze, że jako zespół wygraliśmy spotkanie i przerwaliśmy serię porażek, a ja cieszę się, że pomogłem w tym swoim golem. Szczerze powiem, że nie liczyłem, że już w tym spotkaniu uda mi się wpisać na listę strzelców.
O swojej przyszłość w Poroninie
Nie chcę się rozwodzić na temat tego co będzie. Na razie umówiliśmy się, że zagram w czterech meczach, które Poroniec grał będzie w roli gospodarza. A co będzie potem to czas pokaże. Nie lubię teoretyzować. Chcę w tych meczach pomóc drużynie, na tyle na ile pozwolą moje obecne możliwości. Skończy się sezon i oczywiści zawsze możemy sobie siąść przy kawie i porozmawiać.