DZIEDZICTWO. Decyzją minister Kultury i Dziedzictwa Narodowe
go Małgorzaty Omilanowskiej na krajową listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego wpisano kunszt wytwarzania kozy czyli dud podhalańskich i umiejętności gry na nich.
Ewidencja prowadzona jest w Polsce od 2013 roku na mocy ratyfikowanej Konwencji UNESCO z 2003 r. w sprawie ochrony niematerialnego dziedzictwa kulturowego. Konwencja nakłada na państwo obowiązek inwentaryzacji przejawów tego dziedzictwa. Lista ma charakter informacyjny i stanowi dokumentację żywego niematerialnego dziedzictwa naszego kraju.
Umieszczenie na krajowej liście oznacza, że będą możliwe starania o wpisanie tego instru


entu na międzynarodową Listę Reprezentatywną Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego Ludzkości UNESCO. Znajdują się na niej 282 pozycje i jak dotychczas nie ma tam żadnej pozycji polskiej! Kolekcję najstarszych dud podhalańskich z XIX wieku posiada Muzeum Tatrzańskie w Zakopanem.
Dudy były w Polsce instrumentem powszechnie używanym przez wszystkie stany. Jan Kochanowski pisał o trzech dudziarzach, przygrywających zabawie przy gorejącym stosie sobótki w Czarn
ym Lesie i wspominał o dudach we fraszce „O Bekwarku” . Zygmunt Gloger w swojej „Encyklopedii staropolskiej” podaje, że „Sławny pogromca Turków, Samuel książę Korecki, wzięty za czasów Zygmunta III do niewoli, pędzony pieszo do Stambułu, przygrywał na dudzie, by pocieszyć towarzyszów niedoli i lżejszym uczynić znojny pochód.
Rej powiadał, że szlachcic, kiedy sprosił na ucztę przyjaciół i sąsiadów, w oczekiwaniu latem na ganku, a zimą na piecu siedząc, wygrywał sobie na dudzie. Na Litwie było starostwo zwane Dudy, które sobie ktoś wyprosił u króla, przymawiając dwusłownością: „Weselejby było, kiedyby były dudy”.
Dudy podhalańskie pojawiają się w dziełach Seweryna Goszczyńskiego, Wincentego Pola, Stanisława Witkiewicza oraz Jana Kasprowicza. Oskar Kolberg w połowie XIX w. stwierdził, że dudy wychodzą z użycia i tylko w niektórych stronach Wielkopolski, Tatrach i na Rusi można je spotkać. Kolberg niestety błędnie nazwał je kobzą i ten błąd jest często powielany do dziś.
Dudy były niegdyś instrumentem związanym z pasterstwem. Przy ich dźwięku wypasano owce na tatrzańskich halach, wchodziły w skład wiejskich muzyk przygrywających na weselach i innych uroczystościach.
Na przełomie XIX i XX w. zaczęły być wypierane przez klasyczne skrzypce. Wówczas sędziwego dudziarza, pradziadka Trebunich-Tutków, bacę z Doliny Małej Łąki Stanisława Budza-Lepsioka zwanego Mrozem, który stał się bohaterem poematu Kasprowicza, nazywano „ostatnim dudziarzem Podhala”. Jego uczniem był Józef Galica-Baca z Olczy, który w latach 60-70. minionego wieku grywał na nich okazjonalnie i mawiał o sobie, że to on praktycznie jest już ostatnim dudziarzem. To u niego terminował Tomasz Skupień (1955-2005), znany muzykant – dudziarz, skrzypek i lutnik. Jego imię nosi Ogólnopolski Konkurs Muzyk Podhalańskich w Nowym Targu. W latach 60. reaktywację dud podjął Bolesław Trzmiel (1932-2010), wszechstronnie utalentowany muzyk, wykonywał kozy, piszczałki i trombity, grał w Zespole im. Klimka Bachledy.
Obecnie na dudach podhalańskich gra kilkadziesiąt osób, a gry na nich uczy się w Tatrzańskim Centrum Kultury i Sportu „Jutrzenka” w Zakopanem pod kierownictwem Szymona Bafii, absolwenta Zespołu Szkół Plastycznych im. Antoniego Kenara i Akademii Muzycznej im. Ignacego Jana Paderewskiego w Poznaniu. Kozę dla niego wykonał oraz wprowadzał w sztukę gry i budowy instrumentu sam Tomasz Skupień. Na tym jednak nie koniec zaskakujących powiązań. Wujem jego dziadka był Józef Galica-Baca, a zachowane po nim dudy odnowił i obecnie gra na nich jego uczennica, prawnuczka Józefa Galicy-Bacy, Martyna Galica! Szymon Bafia prowadzi zespół dziecięcy „Zornica”.
W październiku 2014 r. Związek Podhalan wystąpił do Narodowego Instytutu Dziedzictwa z wnioskiem o wpisanie dud podhalańskich na listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego. Wniosek po rozpatrzeniu przez radę instytutową został zarekomendowany ministrowi kultury i dziedzictwa narodowego o wpisanie dud podhalańskich na Krajową Listę.
Dudy podhalańskie, posiadają czterogłosowe brzmienie, a cechy ich budowy, liczba i sposób rozmieszczenia piszczałek są jedyne w swoim rodzaju. Instrument zrobiony jest z koziej skóry i drewna jaworowego lub owocowego. Zoomorficzna główka instrumentu nawiązuje do głowy kozicy, a samą kozę wieńczą rogi tego zwierzęcia.
Z krajowej listy niematerialnego dziedzictwa narodowego zacytuję ich opis:
Instrument dęty zwany kozą (lub dudami podhalańskimi) i gra na nim to jeden z najstarszych elementów kultury górali staropodhalańskich, wywodzący się bezpośrednio z kultury wołoskiej. Na podstawie znanych materiałów archiwalnych można stwierdzić, że sposób wykonywania tego instrumentu i gry na nim przekazywany jest z pokolenia na pokolenie i funkcjonuje w przestrzeni kulturowej Podhala co najmniej od XVI wieku.
Koza to instrument polifoniczny, który mógł całą orkiestrę, a właściwie kapelę, zastąpić. Dzieje się to dzięki skomplikowanej konstrukcji instrumentu, który oprócz piszczałki melodycznej zaopatrzony jest także w piszczałkę burdonową, grającą nieustannie ton podstawowy.
Koza wykonana jest z elementów skórzanych, drewnianych, a niekiedy także metalowych. Elementy drewniane wykonane są najczęściej przy użyciu drewna jaworowego lub z drzew owocowych (śliwy, gruszy lub czereśni). Główkę wykonuje się z jaworu lub lipy. Elementy drewniane zdobione są odlewami cynowymi lub rzeźbione są w motywy geometryczne. Instrument składa się z czterech zasadniczych części:
1. zbiornika powietrza wykonanego z koziej skóry, ściągniętej w odpowiedni, tradycyjny sposób;
2. elementów drewnianych:
A) zoomorficznej główki przypominającej kozicę z porożem kozicy alpejskiej,
B) przebierki: strojonego w tonacji F-dur elementu służącego do wykonywania melodii. W dudach podhalańskich przebierka jest trójkanałowa przy czym każdy kanał ma osobny stroik. Dwa kanały służą do wykonywania melodii, trzeci – dolny kanał wydaje dźwięk burdonowy – grający stale dźwięk C;
3. bąk – burdon basowy generujący dźwięk F; składany jest z czterech części o łącznej długości ok. 70-80 cm, a strojony poprzez wydłużanie lub skracanie;
4. duchac – rurka zajęciowa, służąca do wprowadzenia powietrza do zbiornika, posiada zawór zwrotny.
Muzyka grana na kozie zawsze odgrywała znaczącą rolę w życiu Podhalan. Bace zabierali instrument na hale. Muzyka dudziarza z towarzyszeniem złóbcoków (forma gęśli) rozbrzmiewała podczas wesel i innych wydarzeń o charakterze społecznym . Obecnie tylko dwie osoby posiadają wiedzę i umiejętności niezbędne do wykonania tego instrumentu.
Wcześniej na krajową listę niematerialnego dziedzictwa narodowego wpisano: rusznikarstwo artystyczne i historyczne, szopkarstwo krakowskie, pochód Lajkonika, flisackie tradycje w Ulanowie i procesję Bożego Ciała w Łowiczu. Zatem dudy podhalańskie są siódme na liście.
Czas najwyższy zastanowić się nad innymi wpisami na listę z Podhala, Pienin, Orawy i Spisza, choćby nad oktawkami pienińskimi! Sytuacja analogiczna, może nawet gorsza, co ku uwadze pozostawiam Oddziałowi Związku Podhalan w Szczawnicy.
Ryszard M. Remiszewski