Im ciszej będziesz, tym dalej pojedziesz

PIŁKA NOŻNA. Nieco ponad dwa lata pracy – i trzy awanse. Tak w skrócie wygląda dotychczasowy bilans trenera Tomasza Rogali w Porońcu Poronin.

Rodowity Ślązak (urodzony w Chorzowie) przejął zespół z Poronina w kwietniu 2011 r. Dwa miesiące później świętował z nim pierwszy awans, do klasy okręgowej.

– Początkowe ustalenia były takie, że mam spędzić w Poroninie trzy miesiące – wspomina 41-letni szkoleniowiec. – Mój przyjaciel, a jednocześnie wiceprezes klubu Jakub Pawlikowski poprosił mnie o pomoc. Drużyna wówczas była w rozsypce. Pałętała się gdzieś w środku tabeli podhalańskiej klasy A. W zasadzie nie przepracowała okresu zimowego. Zgodziłem się głównie z sentymentu do tego klubu. Wcześniej bowiem przez dwa sezony, już po zakończeniu zawodowej kariery, broniłem bramki Porońca. To były fajne czasy, awansowaliśmy nawet do ligi okręgowej. Kiedy więc dostałem propozycję, nie mogłem odmówić – opowiada Tomasz Rogala.

Kolejne dwa lata to pasmo sukcesów. Sezon 2011/12 Poroniec zakończył na drugim, premiowanym awansem miejscu w „okręgówce”, a kilka dni temu w świetnym stylu, na pięć kolejek przed końcem sezonu 2012/13, zapewnił sobie promocję do III ligi. Co będzie za rok? Kolejny awans?

– Kiedy zaczynałem pracę w Poroninie, ktoś w klubie zażartował, że w pięć lat mam zrobić drugą ligę. Mam więc jeszcze trzy lata rezerwy – uśmiecha się Rogala. – A tak poważnie, nie chcę składać żadnych obietnic i deklaracji. Nie jestem typem człowieka, który lubi się przechwalać. Stare rosyjskie przysłowie mówi – ciszej będziesz, tym dalej pojedziesz. I ja się pod tym podpisuję. Jeżeli uda się stworzyć warunki i drużynę na miarę walki o kolejny awans, to na pewno będziemy chcieli to wykorzystać. Najbliższe tygodnie pokażą, czy uda się nam wzmocnić drużynę, bo to jest konieczne. Dla mnie najważniejsze jest to, aby swoją postawą na boisku zespół nie przynosił wstydu podhalańskiej piłce – podkreśla Rogala.

Pracę w roli szkoleniowca rozpoczął w 2006 roku.

– W czerwcu zakończyłem wówczas karierę bramkarską, by kilka dni później przyjąć propozycję od trenera Marka Motyki i rozpocząć pracę z bramkarzami Górnika Zabrze – mówi. – Trenera Motykę znałem ze wspólnej pracy w Szczakowiance Jaworzno. Bardzo się polubiliśmy i do dziś mamy świetny kontakt. W Zabrzu spędziłem niecałe pół roku. Od początku 2007 r. pracowałem już w Piaście Gliwice. Tam spędziłem ponad trzy lata. Potem był krótki epizod w Olimpii Elbląg, aż wreszcie pojawiła się propozycja z Poronina – wyjaśnia Rogala, który w kończącym się sezonie 2012/13 pełnił również obowiązki trenera bramkarzy w pierwszoligowym GKS Tychy.

Jak przyznaje, jako piłkarz (dwa występy w ekstraklasie, w Szczakowiance) spotkał na swojej drodze wielu znakomitych trenerów i teraz w swojej pracy w roli szkoleniowca chce wykorzystać to, co u każdego z nich podpatrzył.

– Dane mi było pracować z wieloma wysokiej klasy trenerami, jak wspomniany Marek Motyka, Bogusław Pietrzak, Dariusz Fornalak, Marek Wleciałowski, Ryszard Wieczorek czy Piotr Mandrysz – wylicza Tomasz Rogala.

– Każdy z nich to świetnej klasy fachowiec, mający własny warsztat trenerski. Co zaś tyczy się mojej myśli szkoleniowej, to w dzisiejszym futbolu liczy się każdy detal. Dla mnie istotne jest zarówno przygotowanie fizyczne, jak i mentalne – podkreśla szkoleniowiec Porońca.

Pracując w Gliwicach jako trener bramkarzy, odkrył talent Grzegorza Kasprzika, który potem trafił do Lecha Poznań, a obecnie broni bramki Floty Świnoujście. Z kolei w Tychach Rogala prowadził teraz Piotra Misztala, wybranego przez katowicki „Sport” najlepszym zawodnikiem I ligi sezonu 2012/13. Pracował również m.in z byłym bramkarzem reprezentacji Polski Andrzejem Bledzewskim. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *