PIŁKA NOŻNA. W zaległym derbowym spotkaniu grupy wschodniej IV ligi zespół Zakopanego pokonał na swoim boisku 3:1 Kotelnicę Watrę Białka Tatrzańska. Niestety sportowe widowisko popsuł arbiter główny Tomasz Pilarski z Krakowa, który podjął dwie mocno kontrowersyjne decyzję, w dużej mierze wypaczające końcowy wynik.
Najpierw w 41 min z boiska wyleciał gracz Watry Patryk Skawski. Czerwona kartka jaką w tej sytuacji pokazał arbiter, była konsekwencją drugiej żółtej, którą Skawski został ukarany za rzekomą próbę wymuszenia rzutu karnego. Z kolei w 84 min gry przy wyniku 1:1 i drugiej bramce dla gospodarzy, arbiter nie odgwizdał ewidentnego zagrania piłki ręką przez gracza Zakopanego.
Z punktu widzenia sportowego, derbowa potyczka w pierwszej połowie stała na słabym poziomie. Poza bramkową sytuacją z 4 minuty niewiele ciekawego działo się na murawie. Po przerwie było odrobinę lepiej. Co ciekawe to goście mimo gry w liczebnym osłabieniu byli stroną sprawiającą lepsze wrażenie i konsekwencją tego był gol wyrównujący. W końcówce dwa trafienia Bolesława Wesołowskiego przechyliły jednak szalę zwycięstwa na korzyść zakopiańczyków. – Uważam, że zasłużyliśmy w tym meczu na zwycięstwo. Gdybyśmy przy stanie 1:0 wykorzystali dwie świetne sytuacje to nie byłoby tak nerwowo. Nie jestem od oceniania sędziego, ale nawet jak mu się przytrafił błąd to na pewno nie on zadecydował o naszej wygranej. Trzeba pochwalić zespół z Białki. Widać, że to drużyna z charakterem, posiadająca kilku ciekawych zawodników. Miłym akcentem kończymy tę rundę. Teraz przyjdzie czas podsumowań i analiz. Ja sam muszę się zastanowić nad moją przyszłością w tym klubie – powiedział trener Zakopanego Marian Tajduś. – Zagraliśmy bardzo dobre spotkanie i tylko przez kuriozalne decyzję sędziego, który był zdecydowanie najsłabszym aktorem tego spotkania nie wywalczyliśmy nawet punktu a ten bezwątpienia się nam należał. Nie wiem jaki interes miał sędzia w tym aby nas skrzywdzić, ale popsuł nam humory na całą zimę. Chciałbym pochwalić za to spotkanie moich zawodników – podkreślił szkoleniowiec Watry Stanisław Strama.
KS Zakopane – Kotelnica Watra Białka Tatrzańska 3:1 (1:0)
1:0 Wesołowski 4, 1:1 Duda 74, 2:1 Wesołowski 84, 3:1 Wesołowski 90. Sędziował Tomasz Pilarski z Krakowa. Żółte kartki: Drobny, Sawina, K. Kurnyta, S. Kurnyta – Kowalczyk, Nowobilski, Skawski. Czerwona: Skawski (41 za drugą żółtą). Widzów: 250
Zakopane: Pyskaty – Floryn, Leniewicz, Drobny, Sawina (49 Serafin) – Frasunek, Drabik (50 Stępień), K. Kurnyta (80 Dudzik), Król – Wesołowski, S. Kurnyta (70 Kłosowski)
Watra: Truty – Kowalczyk, Strama, Łojek, Zubek – Nowobilski (46 Kuchta) – Duda, Janasik (80 Rabiański), G. Bochnak – Skawski, Remiasz.
Jak padły bramki?
1:0 4 min – po dośrodkowaniu piłki z prawej strony przez K. Kurnytę, Truty wypuścił piłkę z rąk wprost pod nogi Wesołowskiego, który za pierwszym razem trafił w twarz Stramę, ale za drugim już skierował piłkę do bramki.
1:1 74 min – Łojek przy bocznej linii ograł Leniewicza, zacentrował w pole karne, Pyskaty odbił piłkę za krótką, dobiegł do niej Duda z bliska doprowadził do remisu.
2:1 84 min – Wesołowski tuż przed polem karnym w walce z obrońcami Watry zagrał piłkę ręką, arbiter jednak nie przerwał gry i zakopiańczyk w sytuacji sam na sam pokonał Trutego
3:1 90 min – po rzucie rożnym Wesołowski – który chwilę wcześniej dwukrotnie z najbliższej odległości trafił w Trutego – strzałem głową przypieczętował zwycięstwo gospodarzy.
Fot. Zdzisław Chmiel/podhale-sport.pl