Co z tą Kasą?

kasa zopomogowa komisjalikwidacyjnaNOWY TARG. Wydłuża się likwidacja Międzyzakładowej Kasy Zapomogowo-Pożyczkowej zrzeszającej pracowników oświaty. Osoby, które mają wkłady finansowe – wciąż czekają na wypłatę swoich pieniędzy.

Według pierwotnych założeń, osoby bez zaciągniętej pożyczki a mające tylko wkłady – powinny być już poinformowane o tym, kiedy mają się zgłosić po swoje pieniądze. Tymczasem pod drzwiami działającej komisji likwidacyjnej sytuacja nie ulega zmianie. W dalszym ciągu przychodzą osoby oburzone całą sytuacją, jednak nie są to pożyczkobiorcy. Ich cała sprawa dotknie chyba najbardziej, gdyż są to żyranci, którzy przed laty zaufali koledze lub koleżance z pracy. Po latach wielu już nawet zapomniało, że kiedyś potwierdziło możliwość spłaty zobowiązania finansowego innej osoby. Inni myśleli, że pożyczka została spłacona. Tymczasem nagle otrzymali pismo z wezwaniem do zapłaty, w ciągu 14 dni od otrzymania pisma. Jeden złożony podpis przed laty sprawił, że ciężar spłaty długu spadł na dwóch żyrantów – bo pożyczka została podzielona na dwie równe części. – Pamiętam, że żyrowałam pożyczkę, jednak byłam przekonana, że kolega z pracy sumiennie spłacił pożyczkę. Ja nie miałam, ani wkładów, ani pożyczki. Nie rozumiem tego, skoro ktoś wziął pieniądze – powinien je oddać. Wiem, jak ta osoba żyje… Inaczej jest płacić za kogoś, a inaczej za siebie – powiedziała anonimowo jedna z osób, która została żyrantem.

Część osób nie spłaca zadłużenia nie z powodu braku środków, lecz po prostu nie wierzy w słuszność działań komisji likwidacyjnej. Sami byli zszokowani „niefortunnymi” pismami, jakie otrzymali – teraz w jeszcze większym szoku są ich żyranci. – Dostałam wezwanie, jako żyrant w dodatku na adres, pod którym nie mieszkam już od kilku lat. Musiałam pofatygować się po pismo, a tu się okazało, że to wezwanie do zapłaty. Wiem, że ta osoba jest w stanie spłacić tę pożyczkę. Gdy zwróciłam uwagę dłużnikowi, to w odpowiedzi usłyszałam, że on nie pamięta, żebym mu żyrowała pożyczkę – mówi rozżalona kobieta wezwana do zapłaty pożyczki, za którą poręczyła.

Jeszcze 1/3 osób nie spłaciła długu. Przypomnijmy, najwięcej kontrowersji wzbudził fakt, że wszystkim członkom kasy zapomogowo-pożyczkowej wkłady zostały pomniejszone o 35%. Osoby, których suma wkładów była równa zaciągniętej pożyczce były przekonane, że nie mają już finansowych zobowiązań wobec Kasy. Tymczasem po odliczeniu 35% okazało się, że obok ich nazwiska pojawił się dług. Pracownicy oświaty z samymi wkładami również nie ukrywali rozżalenia z faktu, że ich oszczędności nagle zmalały. – Zostaliśmy wszyscy okradzeni, tych pieniędzy po prostu nie ma. – wciąż słyszy się z ust członków Komisji Likwidacyjnej. Brakująca suma została rozłożona pomiędzy wszystkich członków.

Można powiedzieć, że członkowie mający same wkłady czekają na uregulowanie należności przez pozostałych, ponieważ nie ma tyle pieniędzy, aby oddać wszystkim. Dziś zostały wysłane ostatnie pisma do żyrantów. Zakłada się, że oszczędności pracowników oświaty – choć pomniejszone – to powrócą do właścicieli do końca czerwca. Z uwagą będziemy śledzić dalsze prace komicji likwidacyjnej. Poinformujemy naszych czytelników o momencie, w którym pieniądze zaczną wreszcie wypływać z konta Międzyzakładowej Kasy Zapomogowo-Pożyczkowej, jednak tym razem zgodnie z prawem.

Szerzej o kontrowersjach związanych z likwidacją Kasy pisaliśmy tutaj 

i tutaj.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *