NOWY TARG. Ginący świadkowie, ginące dowody i notatki, „samobójstwa” w więzieniu, strzały w głowę w pobliżu domu, te same osoby przewijające się przez różne sprawy – to najczęstsze elementy frapujących, lecz siłą rzeczy nie zakończonych dociekań dziennikarki śledczej Doroty Kani. Autorka niedawno wydanej książki „Cień tajnych służb” w Nowym Targu gościła w Nowym Targu na zaproszenie Klubu Gazety Polskiej.
Sensacyjna
pozycja, uznawana za jedna z najważniejszych książek tego roku, przedstawia wyniki śledztw w sprawach najgłośniejszych zabójstw i samobójstw, tajemniczych śmierci minionych dwudziestu trzech lat. Nie jest to zbiór wcześniej napisanych artykułów, lecz debiutancka pozycja, efekt kilkuletnich dociekań. Autorka bazuje nie tylko aktach śledztw, ale również na dokumentach IPN i materiałach z procesów sądowych. W każdy z opisywanych przypadków trafiła na ślad działań służb specjalnych.
Chodzi tu m.in. o zabójstwa małżeństwa Jaroszewiczów, Marka Papały, Jacka Dębskiego, Kazimierza Olewnika, „samobójstwo” Ireneusza Sekuły, Jeremiasza Barańskiego, Grzegorza Michniewicza, Stefana Zielonki, Andrzeja Leppera, Sławomira Petelickiego, śmierć „wypadek” Leszka Tobiasza, a także pięć przypadków osób związanych z tragedią smoleńską, w tym Remigiusza Musia.
– Przytaczam fakty, podaję tropy, ślady – nie nadinterpretowuję – zaznaczała autorka na spotkaniu w Nowym Targu, nie omieszkawszy jednak zaznaczyć, że przyjęte przez prokuraturę wyjaśnienia wielu spraw hasłem „samobójstwo” wydają się absurdalne. I do wytłumaczeń daleko, jeśli giną świadkowie, dowody, notatki; jeśli brakuje dokumentów…
Wiedza posiadana np. przez Piotra Jaroszewicza mogła być dla wielu ludzi niebezpieczna. Trudno zatem wierzyć w rabunkowy motyw morderstwa na nim i żonie.