Zespół Porońca Poronin miał zmierzyć się dzisiaj w meczu trzeciej kolejki spotkań grupy wschodniej IV ligi z drużyną z Nowej Jastrząbki. Mecz nie doszedł jednak do skutku. Teraz sprawą zajmie się zapewne Wydział Gier OZPN Tarnów.
Pomiędzy klubami doszło do nieporozumienia odnośnie miejsca rozegrania pojedynku. Ze względu na remont szatni Poroniec od początku sezonu swoje spotkania w roli gospodarza rozgrywa na boisku Centralnego Ośrodka Sportu w Zakopanem i tam też podopieczni trenera Tomasza Rogali wraz z trójką arbitrów czekali na zespół gości. Ci z kolei w godzinie mecz stawili się pod stadionem w Poroninie, twierdząc, że nic nie wiedzieli o zmianie miejsca: – Jest to nieprawdą. W czwartek kiedy okazało się, że w dalszym ciągu nie możemy grać na swoim stadionie, wysłaliśmy pismo drogą elektroniczną zarówno do klubu z Nowej Jastrząbki jak również do OZPN w Tarnowie i Nowym Sączu. Zresztą sędziowie także przyjechali w pierwszej wersji na stadion w Poroninie, ale kiedy poinformowaliśmy ich, że mecz jest w Zakopanem bez problemu przemieścili się i jednocześnie poinformowali o zaistniałej sytuacji obecny tam już zespół z Jastrząbki. 10 minut zajołoby im przejazd z jednego miejsca w drugie. Stanowczo jednak odmówili. Arbiter odczekał regulaminowy czas po czym odgwizdał walkower – informuje wiceprezes Porońca Jakub Pawlikowski.
– Żadna informacja ze strony działaczy z Poronina do nas nie dotarła. Kiedy dojechaliśmy na miejsce skontaktowaliśmy się z Wydziałem Gier w OZPN w Tarnowie oraz w MZPN w Krakowie i tam również nikt nie wiedział jakoby mecz miał odbyć się w Zakopanem. Kazano nam czekać 30 minut na stadionie w Poroninie. Tak też zrobiliśmy, po czym udaliśmy się w drogę powrotną – twierdzi z kolei prezes Nowej Jastrząbki Janusz Starzyk.