ŁYŻWIARSTWO FIGUROWE. Rosną szansę, że na Podhalu w niedługim czasie doczekamy się następców Grzegorza Filipowskiego czy też Mariusza i Doroty Siudek. Wszystko za sprawą Doroty Pieńkoś i jej podopiecznych z Podhalańskiego Klubu Łyżwiarstwa Figurowego „Zwyrtany”, który rozwija się w błyskawicznym tempie.
– Nie da się ukryć, że ostatnimi czasy zauważalny jest wzrost zainteresowania naszym klubem. Dzieci przybywa, a telefon cały czas dzwoni. To rzecz jasna bardzo mnie cieszy i napawa optymizmem – mówi Pieńkoś.
Aktualnie klub zrzesza około 40 zawodników i zawodniczek z terenu niemal całego Podhala. Cały czas też prowadzony jest nabór.
– Drzwi do naszego klubu są szeroko otwarte. Zapraszamy dzieci już od 3 roku życia. Chciałam też podkreślić, że to nie jest tak, że każdy kto do nas dołączy musi od razu zostać łyżwiarzem czy łyżwiarką figurową. Przede wszystkim dziecko przychodząc do nas nabywa umiejętności jazdy na łyżwach, a co z tym zrobi potem to już zależy tylko od niego – zaznacza Pieńkoś, która jest jedną z trzech trenerek prowadzących zajęcia. Te odbywają się aktualnie dwa razy w tygodniu w Nowym Targu, a od połowy listopada dodatkowo treningi odbywać się będą również na kameralnym lodowisku w Czarnym Dunajcu, gdzie zresztą miały miejsce początki klubu.
Każda jednostka treningowa rozbudowana jest też o zajęcia na sali gimnastycznej. – Sala jest bardzo potrzebna. Wiele ćwiczeń których nie zdążymy wykonać w trakcie tej godziny jaką mamy zarezerwowaną na lodzie, możemy przećwiczyć właśnie na sali gimnastycznej. Dysponujemy m.in. spinerami, które pozwalają dzieciom uczyć się piruetów – dodaje Pieńkoś.
Zwyrtany ma też bardzo ambitne plany na przyszłość i to tę najbliższą. – W trakcie zajęć pracujemy już m.in. nad choreografią pod kątem udziału w zawodach. Sami też mamy w planach organizacje zawodów w Nowym Targu. Chcielibyśmy aby odbyły się one już początkiem grudnia – podkreśla trenerka.