NOWY TARG. Na nowotarskim cmentarzu w czasie ulewy i wichury padło kilkanaście drzew, w tym stare lipy, sosny, modrzewie. Niektóre miały po kilkadziesiąt lat. Rozbudowane systemy korzeniowe podnosiły grobowce jak dźwignia.
Upadające pnie i konary z kolei druzgotały płyty. Wiele tablic jest połamanych i wyrwanych z nakryć grobowców. Dla właścicieli miejsc wiecznego spoczynku musi to być widok porażający…
Ale czy rujnacja nagrobków oznacza dla nich ponoszenie kosztów napraw, nieraz i przebudowy?
Zamknięcie cmentarza dla odwiedzających trwało krótko – raptem jeden dzień potrzebny na usuwanie powalonych drzew i odłamanych, zagrażających przechodniom konarów.
W administracji cmentarza dowiadujemy się, że każdy, kto doznał szkód w swoim grobowcu czy nagrobku, proszony jest o zgłoszenie tego na piśmie Urzędowi Miasta. Zawiadomienie o szkodach (z numerem telefonu kontaktowego) trzeba złożyć na dzienniku podawczym.
Urząd Miasta bowiem, jako właściciel cmentarza, zawiadomienia o szkodach i wnioski o wypłatę odszkodowań przekaże ubezpieczycielowi.
– Zbieramy informacje, sporządzamy dokumentację, dokonaliśmy oględzin szkód zaraz po ulewie i potem po usunięciu drzew – mówi naczelnik wydziału infrastruktury komunalnej w Urzędzie Miasta, Marian Twaróg. – Cmentarz jest cały czas ubezpieczony od tego rodzaju szkód, przekażemy wnioski firmie ubezpieczającej, ale muszą z nimi wystąpić sami właściciele.
Fot. Anna Szopińska