NOWY TARG. Kolejny wzruszający koncert zawdzięcza rodzinne miasto Zosi Kilanowicz. Tym razem przypomniała się ona jako wspaniała wykonawczyni religijnych utworów Henryka Mikołaja Góreckiego. Towarzyszyła jej druga sopranistka, Wiktoria Bisztyga współpracująca z Chórem „Organum”.
Na klawiszowym instrumencie akompaniował im Rafał Kilanowicz.
Ten sam głos, który zachwycał publiczność scen operowych Brukseli, Paryża i nowojorskiej Carnegie Hall – zabrzmiał tym razem w murach kościoła Najświętszego Serca Pana Jezusa. W kilkudziesięciu minutach po wieczornej Mszy św. zmieściło się całe mnóstwo pięknych przeżyć. Ponieważ październik to miesiąc Maryjny, wybór repertuaru był niejako oczywisty. Zmarły przed pięcioma laty, a mieszkający pod koniec życia w Zębie k. Gubałówki Henryk Mikołaj Górecki to kompozytor 54 pieśni Maryjnych. Utwory inspirowane były także XIX-wiecznym „Śpiewnikiem kościelnym” Jana Siedleckiego. Stąd prostota ich harmonii, także obecność motywów ludowych. Ale Zosia Kilanowicz jest przede wszystkim niezapomnianą wykonawczynią „Symfonii pieśni żałobnych”, która polskiego kompozytora rozsławiła za oceanem.
Razem z sopranistkami zgromadzeni w kościele odśpiewali „Apel Jasnogórski”, rozbrzmiał też znowu w murach świątyni najczęściej wykonywany utwór z „Nieszporów Ludźmierskich” Jana Kantego Pawluśkiewicza – „Matko Boska Ludźmierska”.
Koncert sopranistek i młodego nowotarskiego organisty wpisał się w różańcową modlitwę, która swoim klimatem naznacza polski październik.
Koncert w „nowym” kościele był zorganizowany przez Urząd Miasta i parafię Najświętszego Serca Pana Jezusa. Ale już niedługo nowotarską publiczność czeka kolejny występ sopranistek – już w kolędowym repertuarze. Z towarzyszeniem krakowskiej orkiestry nagrały one bowiem świąteczną płytę.
W tej koncertowej aktywności podziw budzą dzielność i determinacja, z jakie towarzyszą naszej operowej sławie w zmaganiach z chorobą. I chęć, z jaką Zosia darzy słuchaczy swoim śpiewem.
Zofia Kilanowicz i pieśni Maryjne
Fot. Anna Szopińska