Rozmowa z posłem Edwardem Siarką z ziemi podhalańskiej o ostatnich wydarzeniach w sejmie, okupacji mównicy i budżecie na 2017 rok.
– Panie pośle ludzie pytają dlaczego, tak długo trwało okupowanie sali plenarnej sejmu. Dlaczego marszałek, PiS tak delikatnie obchodzili się z opozycją? Dlaczego nikt nie usunął protestujących, choć dopuszczało to – jak można było się dowiedzieć z mediów – prawo? Mieszkańcy Podhala są mocno dezorientowani.
– Rzeczywiście w ocenie odbiorców ta sytuacja w sejmie była interpretowana na dwa sposoby. Jedni uważali, że marszałek, który ma wszelkie uprawnienia, powinien działać zdecydowanie i za pomocą podlegającej mu straży marszałkowskiej usunąć z sali plenarnej okupujących mównicę posłów, co już nieraz czyniono w przeszłości. Marszałek ma bowiem do tego pełne instrumenty. Druga opcja była taka, że marszałek absolutnie nie może usuwać posłów, bo to złamanie prawa, będzie zagrożenie wolności, itd. Tę opcję odpowiednio pokazywała część mediów. No to teraz proszę sobie wyobrazić, co by się działo, jakby tych posłów, choć to zgodne z prawem, usuwano z mównicy… wynoszono… Od razu byłoby larum, że źle się dzieje… Mimo więc, że mieliśmy wszelkie instrumenty, marszałek zdecydował, że czas załatwi sprawę, że protestujący posłowie sami się skompromitują. Tak się stało, te zdjęcia to kompromitacja tych ludzi, którzy paraliżowali państwo, budowali fałszywy wizerunek sejmu. Myślę, że z perspektywy czasu była to słuszna decyzja. Podczas protestu na światło dzienne wyszły bowiem i inne rzeczy i okazało się, że cała ta grupa ludzi jest po prostu niewiarygodna.
– Ludzie też pytają dlaczego znowu ta przerwa w obradach sejmu, skoro mównica jest odblokowana? Czy ona jest potrzebna?
T- ak jest potrzebna. Każdy z posłów wróci do domu, będzie mógł wysłuchać ludzi, rodziny. Ten protest zupełnie inaczej jest postrzegany z perspektywy Warszawy i innych miejsc Polski. Ta przerwa pomoże ostudzić emocje. Uporządkować postrzeganie sejmu, które jest wizerunkowo zdewastowane.
– Panie pośle o co chodzi z tym, że budżet jest nielegalny?
– To znowu chodzi o hasło do protestu. O to, aby opozycja miała usprawiedliwienie dla protestu. Nie ma bowiem czegoś takiego, jak reasumpcja głosowania na kolejnym posiedzeniu sejmu. Głosowanie można ewentualnie powtórzyć, ale na tym samym posiedzeniu, a przecież poprzednie zostało zamknięte, a nowe otwarte. Z drugiej strony pojawia się pytanie dlaczego akurat protestującym zależało na budżecie, skoro podczas tego posiedzenia było tyle ważnych spraw, ustaw… Przecież quorum było, posłowie podpisali oświadczenia pod odpowiedzialnością karną, komisja regulaminowa się wypowiedziała w tej kwestii. Przypomnę, że przecież do 1997 roku posłowie wszystko głosowali ręcznie i tak samo liczono głosy…
– Czy teraz jest szansa, że w końcu w sejmie będzie spokój?
– Powiem tak, że można wymyślać coraz to nowe obszary do konfliktu. Myślę, że jednak do takich kuriozalnych nie dojdzie. Jest jednak pewne, że regulamin sejmu z lat 90. ubiegłego wieku musi zostać zmieniony. Nigdzie na świecie, nie ma takiej opcji, aby poseł blokował sejmową mównicę, bo czekałyby go sankcje karne. Dla posła zaś oznaczać to, że nie może już startować w wyborach…
– Dziękuję za rozmowę .
Rozmawiała Beata Szkaradzińska