LUDŹMIERZ. To, że zespół „Podhalanie” z Ludźmierza zapewnia góralską oprawę wielu uroczystościom religijnym w ludźmierskim Sanktuarium – jest już normą. Ich uczestnicy zauważyliby brak pewnie dopiero wtedy, gdyby góralskiej muzyki i dziewczęcych chórów brakło… Ale tego roku gwoździem programu całych XXVII Dożynek był występ ponad 60-osobowego składu „Podhalan”. Bo zespół świętował właśnie swój wspaniały, złoty jubileusz.
Słońce też chciało mu zrobić prezent na ten dzień. I było jak w środku lata.
W długim, efektownym programie zespół prezentował scenę „Na polanie”, zakończoną żywiołowym tańcem oraz weselny obrzęd z „namówinami” pytacy, ubieraniem panny młodej, wyprawą druhen po pana młodego, wprowadzaniem go przez druhny i pytacy, błogosławieństwem w domowych progach, jazdą do ślubu, weselną zabawą, oczepinami i zbieraniem „na cepiec”.
Na Placu „Pod Sypką” miejsc siedzących wtedy brakowało. Tak chętnie ludźmierzanie i przybysze z całego Podhala oglądali „swoich” na scenie.
Dziś zespół działający pod skrzydłami ludźmierskiego Oddziału Związku Podhalan prowadzą instruktorsko Anna Szczęch – wnuczka założyciela zespołu i budowniczego Domu Podhalańskiego, ś.p. Stanisława Krupy oraz Stanisław Łukaszczyk-Kołoc, wójt Bukowina Tatrzańska. Ale minutą ciszy uczczono przed rozpoczęciem jubileuszowego występu tych, którzy już się „minęli”, lecz tworzyli regionalną grupę, uczyli młodszych, pociągali swoim przykładem, służyli swoimi zdolnościami i wiedzą o dawnych „zwykach”. A pięćdziesiąt lat to kawał czasu…
Swoją działalność zespół zaczynał w nie istniejącej już szkole podstawowej naprzeciwko kościoła. Pierwszymi instruktorami i prowadzącymi byli Antoni Łaś z Czarnego Dunajca i Jan Kobylarczyk z Rogoźnika. Przez „Podhalan” przewinęła się m.in. słynąca daleko muzyka Sojków z Krauszowa (Franciszek, Mieczysław, Bronisław). Przez lata uczył młódź grania muzyk i instruktor Jan Szczęch.
Dziś góralski narybek w soboty ćwiczy pod okiem Anny Szczęch. Które z dziecko wykaże zdatności i zapał do dalszej pracy w zespole – jest kierowane na regularne, piątkowe próby całego składu.
„Podhalanie” to zespół dziecięco-młodzieżowy, jednak imponującą rozpiętość wieku zapewnia mu udział „weteranów”, którzy dołączają do grupy przy różnych okazjach, wspierają zespół swoją muzyką, śpiewem, pamięcią podhalańskich obrzędów. Sporo wyszkolonych instrumentalistów zapewnia zespołowi to bezpieczeństwo, że – mimo codziennych obowiązków związanych z praca i nauką – przy wyjazdach i występach, także na próbach, nigdy nie brakuje muzyki. Dominują oczywiście skrzypce i basy (również w dziewczęcych rękach), ale jak trzeba – muzykanci wyciągną nutę i na fujarce.
Działając przy ludźmierskim Oddziale Związku Podhalan, zespół bardzo sie przyczynił do rozwinięcia przyjaźni i wymiany z niemieckim Baindt w Badenii-Wirtembergii. Te serdeczne kontakty liczą sobie już 20 lat i niedawno, bo 29 sierpnia, po tygodniowym pobycie opuściła Podhale kolejna grupa niemieckiej młodzieży, goszczona przez zespołowiczów i ich rodziny.
Występując w Ogólnopolskim Festiwalu Kapel i Śpiewaków Ludowych w Kazimierzu Dolnym nad Wisłą, biorąc udział w Tygodniach Kultury Beskidzkiej – „Podhalanie” z Ludźmierza uzbierali wiele znaczących nagród i wyróżnień, przede wszystkim za muzykę i śpiew. Wielokrotnie występowali na Słowacji i w Niemczech, ambasadorami góralskiej kultury byli we Francji i Szwajcarii. Koncertowali w Jaśle, Brodnicy (na rzecz niepełnosprawnych) i częstokroć na Śląsku, przy kolejnych Barbórkach. Na zawsze zostanie im w pamięci Barbórka w Piekarach Śląskich, tuż przed wprowadzeniem stanu wojennego. Goszczeni byli tam przez Górniczą „Solidarność”, sami ofiarowali gospodarzom ciupagę z właściwymi życzeniami, dorośli zjeżdżali w dół, do kopalni „Julian”. Gdy wrócili do domów, na Podhale, była już „wojna”. Młodsi będą znali tę historię tylko z opowieści…
Na festiwalach i konkursach zespół zawsze występował w kategorii autentycznych. Przywiązanie do tradycji, znajomość i umiejętność pokazania dawnych zwyczajów i obrzędowości były i są jego największym atutem.
Przy okazji jubileuszu, po znakomitym, dwuczęściowym występie, podziękowania za wieloletnią pracę odbierali instruktorzy; a za opiekę nad zespołem – prezesująca ludźmierskiemu Oddziałowi ZP Ewa Iwulska. Wiesław Parzygnat – przewodniczący Rady Gminy, wręczył jubilatom nadany uchwałą Rady tytuł „Zasłużony dla Gminy” i medal. Wójt Jan Smarduch pospieszył z uroczystym adresem, życzeniami, i… bonem na 5 tys. zł. Józefa Kuchta szefująca Gminnemu Ośrodkowi Kultury w podzięce dla zasłużonych pań miała anioły, a dla panów – albumowe wydawnictwa. Załącznikiem do życzeń ks. proboszcza Kazimierza Klimczaka był „ciężki” prezent. Andrzej Skupień, wicestarosta tatrzański, prezes Związku Podhalan, życzenia i gratulacje składał ludźmierskiej grupie od całego Zarządu Głównego. A przed występem gratulował zespołowi 50-lecia, osiągnięć i pięknego świadectwa umiłowania tradycji – nowotarski starosta Krzysztof Faber.
Ze wszystkich życzeń i prezentów radość była wielka, ale największą nagrodą dla występujących z jubileuszowym programem „Podhalan” była zapewne frekwencja na Placu „Pod Sypką”.
Fot. Anna Szopińska
Fot. Jan Ciepliński