Zgodnie z przewidywaniami

UNIHOKEJ. Nie było niespodzianek w derbowych pojedynkach dwóch nowotarskich drużyn w ramach rozgrywek ekstraklasy kobiet. Faworyzowany zespół MMKS Podhala dwukrotnie ograł ekipę Worwy Szarotka.

Ciekawsze – z punktu widzenia kibica – było pierwsze, sobotnie starcie w którym wynik końcowy długo był sprawą otwartą. Pierwsza tercja na remis. Na trafienie Magdaleny Krzystyniak w 4 min, odpowiedziała w 15 min Magdalena Chowaniec. Druga tercja to już wyraźna dominacja Podhala udokumentowana dwoma bramkami autorstwa Anety Gryni i Katarzyny Fuły. W 47 min jednak Szarotka ponownie „złapała” kontakt po golu Anny Kubowicz. Losy meczu rozstrzygnęły się w ostatnich 11 minutach, kiedy Podhale zadało trzy decydujące ciosy za sprawą strzałów Magdaleny Mamak, Anety Gryni i Katarzyny Fuły.

Rewanż bez historii. Po kwadransie gry Podhale prowadziło już 4:0 i już do końca bezdyskusyjnie panowało na parkiecie, punktując bezlitośnie rywala. Ten tylko momentami stawiał opór. Ostatecznie skończyło się na wygranej Podhala w dwucyfrowych rozmiarach.

GALERIA Z SOBOTNIEGO MECZU

– Cieszą zwycięstwa. Wcale nie był to dla nas spacerek. Dziewczyny musiały sporo się napracować, aby szczególnie w pierwszym spotkaniu, móc cieszyć się z wygranej. Wiadomo, my jesteśmy na zupełnie innym etapie. Inne są też mamy cele. My chcemy grać w finale, a Szarotka praktycznie buduje zespół od początku. Jest więc spora różnica w potencjale obu drużyn. Wygraliśmy. To najważniejsze. Cały czas jednak musimy pracować nad mankamentami zarówno w defensywie jak i
w ofensywie – ocenił trener Podhala, Jacek Michalski.

– Na dzisiaj Podhale jest poza naszym zasięgiem. Przede wszystkim to zespół zdecydowanie bardziej doświadczony, ograny w bojach seniorskich. To widać było w tych obu meczach. U nas większość dziewczyn dopiero uczy się unihokeja na tym poziomie. W pierwszym meczu mogła podobać się w naszym wykonaniu pierwsza tercja. Niestety potem już zaczęły się nam przytrafiać proste błędy. Brakuje nam siły rażenia w ofensywie. Mało kreujemy akcji, stąd okazji bramkowych mamy zazwyczaj niewiele. To nasz największy problem – ocenił trener Szarotki, Lesław Ossowski.

Worwa Szarotka Nowy Targ – MMKS Podhale Nowy Targ 2:6 (1:1, 0:2, 1:2)
0:1 Krzystyniak 4, 1:1 Chowaniec 15, 1:2 Grynia 28, 1:3 Fuła 35, 2:3 Kubowicz 47, 2:4 Mamak 49, 2:5 Grynia 52, 2:6 Fuła 57.
Worwa Szarotka – MMKS Podhale 4:10 (1:4, 2:3, 1:3)
0:1 Krzystyniak 4, 0:2 Krzystyniak 5, 0:3 Florek 7, 0:4 Florczak 15, 1:4 E. Piekarczyk 18, 1:5 Florczak 28, 1:6 Lech 26, 1:7 Siuta 26, 2:7 Kubowicz 29, 3:7 E. Piekarczyk 31, 3:8 Siuta 42, 4:8 Chowaniec 48, 4:9 Mamak 48, 4:10 Dębska 50.
Worwa Szarotka: Jachymiak – Leśniak, Ulman, Chowaniec, Kubowicz, E. Piekarczyk – Węgrzyn, J. Piekarczyk, Gruszczak, Kaczmarczyk, Panek – Rokicka, Dziubińska, Jaróg.
MMKS Podhale: Młynarczyk (Tomczyk) – S. Lech, Grynia, Krzystyniak, Fuła, Mamak – Dębska, Florek, Florczak, Siuta, Podlipni – Sopiarz, Z. Lech oraz Timek (tylko w drugim meczu).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *