NOWY TARG. Kiedyś w ogóle nie było w Nowym Targu bloków. Ten czas trudno sobie wyobrazić, a jednak… Pięćdziesięciolecie swojego istnienia obchodzi w tym roku Nowotarska Spółdzielnia Mieszkaniowa Lokatorsko-Własnościowa, administrator potężnego zasobu lokali i budynków, właściciel terenów.
Jest to dziś
największa wspólnota mieszkaniowa w mieście, prowadząca też działalność na zupełnie innej niwie. W pięć dekad jej istnienia wpisuje się bowiem Spółdzielczy Dom Kultury z całą rozmaitością i specyfiką swojej oferty. W ramach jubileuszowych obchodów Spółdzielnia współorganizowała już Strefę Kibica, Dzień Dziecka urządzony w miasteczku komunikacyjnym, a teraz SDK zaprosił na retrospektywną wystawę fotograficzną „W kalejdoskopie wspomnień”.
Na kliszy – wpierw czarno-białej – utrwalone są kolejne etapy powstawania bloków, ale też czyny społeczne, narady odbywane pod portretem Włodzimierza Ilicza, pochody pierwszomajowe, spotkania klubów, kołek zainteresowań, grup plastycznych i tanecznych.Pod skrzydłami
SDK-u powstawał i
działał przez
lata regionalny
zespół „Hyrni”,
w sali widowiskowej
z kameralną
sceną odbyło się multum
imprez i konkursów. Dość wspomnieć zaczątki Dyskusyjnego Klubu Filmowego, warsztaty fotograficzne. Archiwalne zdjęcia wciągają, niejeden pewnie rozpozna na nich swoich krewnych, znajomych, może gdzieś dostrzeże samego siebie sprzed kilkudziesięciu lat… Wystawę rozłożoną i parterze, i na piętrze SDK-u przygotował nowotarski fotografik Jacek Gołdyn, a zasób zdjęciowy istnieje też formie elektronicznej.
Ponieważ w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych przyciągał ludzi ich obuwniczy kombinat, bloki zasiedlali przybysze z różnych stron Podhala, a potrzebę kultywowania góralskiej kultury, tańca i śpiewu mieli w sobie. Taki też jest rodowód „Hyrnych”, zakładanych ongiś przez Bronisława Warpechę, który też pojawił się na jubileuszu, z uśmiechem patrząc na efekty poczynań swoich następców, na radosne cyfrowanie „Małych Hyrnych”.
To właśnie „Hyrni” zaprzyjaźnili się ongiś z węgierskim Bekes i tamtejszym zespołem regionalnym „Magyarorszag”. Nie mogło więc być pięćdziesięciolecia bez Węgrów. Urocza młoda grupa z własną kapelą dała przy okazji wernisażu fotograficznej wystawy występ porywający, pełen ognia, hołubców, podskoków, tanecznego wiru. W refrenie jednej pieśni przewijał się „Nowy Targ”. Nic to, że słów węgierskich śpiewek nie sposób było zrozumieć, jeśli dusze są bratnie i ta sama w nich dźwięczy melodia, a kieliszek tokaja rozgrzewa krew żyłach…