Zakopiańskie kluby sportowe i stowarzyszenia protestują przeciwko decyzji miejskich władz i nie zamierzają zwracać dotacji.

umiasta

Urząd Miasta Zakopane domaga się od klubów i stowarzyszeń zwrotu pieniędzy przekazanych im w drodze konkursu na wsparcie klubów sportowych i stowarzyszeń. Naczelnik Wydziału Sportu i Turystyki Zofia Kiełpińska przyznaje, że środki z tego tytułu przeznaczone zostaną na walkę z kryzysem gospodarczym i bezpieczeństwo mieszkańców Zakopanego w związku z panującą pandemią koronowirusa. Takie uzasadnienie nie trafia jednak do klubów, które nie kryją oburzenia. Część z nich deklaruje gotowość by wstąpić na drogę sądową.

Rozstrzygnięcie konkursu nastąpiło w lutym. Miasto na ten cel przekazało łączną sumę 495 820 zł. Rozdzielona ona została na kilkadziesiąt podmiotów. Na przełomie lutego i marca rozpoczął się proces przelewania pieniędzy na klubowe konta. Teraz mają one zostać zwrócone w całości, bądź w kwocie pomniejszonej o sumę, która została już wydana, ale pod warunkiem że została ona wydatkowana zgodnie z harmonogramem jakie kluby miały obowiązek przedłożyć podczas składania wniosków o dotacje. Kluby które jeszcze umowy nie podpisały, pieniędzy nie dostaną.

– Bardzo nad tym ubolewam. Zostaliśmy jednak do tego zmuszeni. Wszyscy wiemy co dzieje się na świecie i jakie to wywołuje skutki w gospodarce. Na dzisiaj są zdecydowanie wyższe priorytety związane ze zdrowiem i bezpieczeństwem mieszkańców. I te środki zostaną przesunięte właśnie na ten cel. Pozostaje nam tylko prosić kluby i stowarzyszenia o wyrozumiałość i współpracę. Z każdym staramy się rozmawiać indywidualnie i szukać najlepszego wyjścia z tej trudnej dla nas wszystkich sytuacji. My absolutnie nie odcinamy się od pomocy. Jeżeli tylko sytuacja nam na to pozwoli, jeżeli miasto zacznie zarabiać jak do tej pory, to na pewno ruszymy też ze wsparciem na sport. Doskonale zdajemy sobie sprawę, że w momencie końca epidemii, aktywność fizyczna szczególnie u dzieci i młodzieży będzie bardzo istotna i wtedy te potrzeby będą znacznie większe niż teraz, kiedy wszelkie działania związane z działalnością klubów są zabronione – wyjaśniła Zofia Kiełpińska, Naczelnik Wydziału Sportu i Turystyki.

Decyzja władz miasta wywołała olbrzymie poruszenie w środowisku. Zdecydowana większość klubów i stowarzyszeń nie zgadza się z nią i nie zamierza się jej podporządkować.

– Dla nas oznacza to tak naprawdę upadłość. Zostajemy bez środków do funkcjonowania. Raz, że pieniądze z miasta stanowią zdecydowaną większość naszego budżetu, a dwa są podstawą i stanowią wkład własny przy ubieganiu się o inne dotacje, chociażby z programu AZS Polska. Nie rozumiem jak władze miasta sobie wyobrażają zwrot tych pieniędzy. Przecież one już dawno zostały przez nas bardzo szczegółowo rozplanowane na wynagrodzenia dla trenerów, zakup sprzętu, obozy czy inne formy przygotowań. I co teraz? My musimy naszym zawodnikom zapewnić ciągłość szkolenia, a bez pieniędzy nie jesteśmy tego w stanie zrobić. Całe to gadanie o walce z kooronawirusem to po prostu mydlenie oczu i wymówka. Najłatwiej zabrać pieniądze na sport. Trzeba tylko pomyśleć o konsekwencjach do czego taka polityka doprowadzi. Jak kluby padną, to młodzież odejdzie od sportu, wyląduje na ulicy, a wiemy doskonale jakie zagrożenia się z tym wiążą. Nie zgadzam się z tym. Jestem po rozmowach z innymi prezesami zakopiańskich klubów, którzy mają takie samo zdanie. Konsultowałem się już też z prawnikami, którzy zapewniają, że prawo jest po naszej stronie. Nie oddamy ani złotówki. Jeżeli będzie trzeba, pójdziemy do sądu – mówi Rafał Kot, prezes klubu AZS Zakopane.

– Absolutnie nie zakładamy zwrotu pieniędzy. Gdyby tak miało się stać, oznaczałoby to rychły koniec klubu ze 113 letnią historią, który wychował największe sławy narciarskie w Polsce. Ja na pewno do tego ręki nie przyłożę. Wiem, że prawo stoi po naszej stronie. To w jaki sposób miasto się tłumaczy, absolutnie do mnie nie przemawia. Świadczy to tylko złym gospodarowaniu pieniędzmi. Stać miasto na organizację koncertów „ni to z gruchy ni z pietruchy”, a zabiera się pieniądze klubom spod skrzydeł których wyszło wiele pokoleń wspaniałych sportowców. Gdzie tu sens i logika? To, że w tym momencie nie jesteśmy w stanie wykorzystać tych środków, nie znaczy, że nie wykorzystamy ich za miesiąc czy dwa. One potrzebne są nam najbardziej w sezonie startowym, a ten zaczyna się w grudniu. My nie mamy na koncie nadmiaru pieniędzy. Tych jest zawsze za mało. Aby rozwiązać problem należałoby złość poprawki do zgłoszonych przez kluby projektów –  uważa prezes SNPTT 1907 Zakopane, Maciej Wasylkowski. 

– Kluby takie jak my już straciły wsparcie związane z finansowanie ze strony prywatnych sponsorów, którzy teraz muszą sami ratować swoje firmy. Jeżeli jeszcze stracimy pieniądze z dotacji to przestajemy istnieć na takim poziomie jak dotychczas. Możemy zapomnieć o zagranicznych zgrupowaniach, które w naszej dyscyplinie są najważniejszym elementem przygotowań do sezonu. Mam nadzieję, że władze miasta wycofają się z tak drastycznych kroków i podejmą z nami dialog – twierdził Paweł Dawidek ze snowboardowego klubu F2 Dawidek Team.pl.

–  Na chwilę obecną jesteśmy bardzo zaskoczeni tą decyzją. Staramy się ją zrozumieć. Mamy nadzieję, że jak uspokoi się sytuacja miasto przystąpi do szybkich działań jak realnie pomóc wszystkim stowarzyszeniom, bo to będzie konieczne. W momencie otrzymania informacji brak jednak było takiego sygnału i to jest niepokojące – skomentował w imieniu Klubu Sportowego Zakopane, Andrzej Obstalecki.

Kluby do poniedziałkudrogą mailową  mają ustosunkować się do decyzji UM. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *