KONFLIKTY W NOWOTARSKIM SZPITALU. Zastępca ds. medycznych dyrektora Podhalańskiego Szpitala Specjalistycznego, dr Jacek Imioło, poinformował dziś, że nie istnieje już zagrożenie, by Zakład Diagnostyki Obrazowej po miesiącu został bez fachowej radiologicznej obsady.
Groźba taka pojawiła się w momencie, gdy czwórka pracujących tam radiologów złożyła wypowiedzenia w efekcie dostarczenia im aneksów do umów. Aneksy te umniejszały nieco wynagrodzenia radiologów ze względu na fakt, że od momentu, kiedy Zakład został wyposażony w najwyższej klasy sprzęt nabyty z unijnym dofinansowaniem – nie może już świadczyć usług komercyjnych.
Utrata możliwości wykonywania tych usług przychody Szpitala uszczupla – jak obliczył dr Imioło – o ok. 40 tys. zł miesięcznie. Proponowane w aneksie wynagrodzenia radiologów malałyby tymczasem o ok. 10 procent miesięcznie.
Lekarski personel Zakładu Diagnostyki Obrazowej – cieszący się w dyrekcji Szpitala dużym uznaniem ze względu na swoje kwalifikacje, fachowość i jakość pracy – zamiast podpisów pod aneksami złożył jednak wypowiedzenia. Ich miesięczny termin zaczął biec.
Od tego momentu do dzisiaj istniało niebezpieczeństwo, że w potężnym Szpitalu nie będzie miał kto wykonywać usług radiologicznych. Na zmianę stanowiska radiologów dyrektor Marek Wierzba i jego zastępca wciąż jeszcze czekają, ale w tym momencie wiadomo już, że duży podmiot medyczny gotów jest zastąpić miejscowych radiologów swoją kadrą, uznawszy nawet „aneksowane” stawki za intratne.
– Mnie osobiście bardzo zależy na porozumieniu z radiologami i mam nadzieję, że okażą zdrowy rozsądek w swoich działaniach – mówi dr Imioło. – Porównywałem stawki z innymi palcówkami i zapewniam, że proponowane kwoty w żaden sposób radiologów nie krzywdzą. Znam się od lat z tymi ludźmi i wysoko cenię ich fachowość. Gdy odzyskamy możliwość świadczenia usług komercyjnych, stawki radiologów zostaną przywrócone. Dyrektor chce się porozumieć, ale dla bezpieczeństwa pacjentów musieliśmy też pomyśleć o innej ewentualności.
Dyrektor Szpitala podkreśla, że równocześnie z wprowadzeniem nowego sprzętu znacznie poprawiły się radiologom warunki pracy; że zniknęły odczynniki.
Lekarze protestujący przeciwko zamiarom połączenia oddziałów chorób wewnętrznych i internistyczno-kardiologicznego sięgnęli tymczasem po argument w postaci sygnowanego przez przewodniczącego, dr Jana Krzaka, stanowiska Rady Powiatu Nowotarskiego w tej sprawie. Pismo nosi datę 16 listopada 2011 r. i czytamy w nim:
(…) po analizie przedmiotowego projektu uznać go należy za wadliwy ze względu na ryzyko istotnego obniżenia jakości świadczeń medycznych w/w Oddziałów.
Racjonalnym rozwiązaniem dla poprawy wyników finansowych w/w Oddziałów jest:
1) pełne wykonanie kontraktu z NFZ
2) bilansowanie przychodów i kosztów
3) większe wykorzystanie potencjału leczniczego w/w Oddziałów (większy kontrakt z NFZ).
Oczywiście nie kończy to konfliktu wokół docelowego sposobu zorganizowania oddziałów.