NOWY TARG. W Muzeum Podhalańskim profesjonalna firma rozpoczęła demontaż zabytkowej maszyny drukarskiej. Wkrótce dźwig wyniesie jej korpus przez okno ratusza do przyszłego Muzeum Drukarstwa w oficynie dawnego Hotelu Herza. Zdjęcie warstwy stwardniałego kitu z szyldu maszyny już pozwoliło odkryć prawdziwego jej producenta.
Hellig & Müller in Wien – takie stylowe, pochylone litery wyłoniły się spod warstwy kitu. Praca specjalistów w dziedzinie maszyn drukarskich i techniki druku przynosi im teraz emocje odkrywców.
– Dotychczas sądzono, że jest to maszyna fb2, fabrykanta Dinglera, ale okazuje się, że jej nazwa jest inna – to dzisiejsze odkrycie – mówi Eryk Woźniak – poligraf z Łomży. – W każdym razie mamy tu maszynę, do druku typograficznego, prawdopodobnie półformatową, czyli do druku na arkuszach 50 x 70 cm.
Specjaliści sądzą, że została skonstruowana w latach 1870 – 1880, licząc jednak, że na korpusie odkryją dokładny rok wyprodukowania tego niemieckiego mechanizmu. W mieście tak przywykliśmy do obecności maszyny, że niewielu ma świadomość, jaką perełkę i jaki unikat w skali europejskiej, nawet światowej, sprzed epoki silników parowych, posiada Muzeum Podhalańskie.
– Na tyle zabytkowe jest to urządzenie, że drugiego takiego egzemplarza w Polsce nie ma – zaznacza poligraf. – To jest sprawdzone. Ludzie zajmujący się tą technologią, historią druku typograficznego, zadawali dziesiątki pytań, gdzie taka maszyna się znajduje, więc na razie nie zdradzałem tej tajemnicy… Nie spotkałem drugiej takiej maszyny w muzeach Europy Zachodniej. Koledzy z Belgii mają podobną, ale dużo młodszą.
Rozbiórki drukarskiego unikatu podjęła się firma „Sotilo” z Krakowa, doświadczona w naprawach i montażach nowoczesnych maszyn drukarskich firmy Koenig & Bauer. Tym razem jednak ma ona do czynienia z bardzo cennym, archiwalnym eksponatem.
– Wiedząc o urządzeniu, które jest w Nowym Targu, z kolegą Erykiem zachłysnęliśmy się wiadomościami. Maszyna jest naprawdę stara, z napędem zębatym, z kołami jeszcze drewnianymi – mówi Janusz Karpiński, szef firmy „Sotilo”. – Pewne rzeczy są do wykonania od podstaw, liczymy na to, że rzemieślnicy z Podhala będą współuczestniczyć w naprawie tej maszyny.
Kwestie związane z reanimacją zabytkowego urządzenia są teraz ustalane, ekipa krakowskiego specjalisty przygotowuje wstępny projekt, robi rysunki techniczne, weryfikuje uszczerbki. Maszyna była już raz rozbierana i puszczona w ruch lecz – niefachowo złożona – uległa niewielkim uszkodzeniom.
– Maszyna jest zachowana w stanie dobrym – ocenia Eryk Woźniak. – Na dzisiaj nie drukuje. Potrzeba jeszcze wielu godzin pracy, żeby ją uruchomić. Miejmy nadzieję, że będzie działać – takie jest zamierzenie.
Po zdemontowaniu wałków i innych części, korpus maszyny będzie transportowany z pomocą dźwigu – przez okno z piętra ratusza do miejsca docelowego: w przebudowanej i rozbudowanej oficynie Hotelu Herza przy ul. Sobieskiego, czyli w przyszłym Muzeum Drukarstwa.
Demontaż maszyny i odsłanianie szyldu
Fot. Anna Szopińska