Z Szaflar na salony polskiej piłki ręcznej

PIŁKA RĘCZNA. W weekend ruszył nowy sezon PGNIG Superligi mężczyzn. Po raz pierwszy w historii zobaczymy w niej reprezentanta Podhala. To 21 letni Wojciech Hajnos z Szaflar, który od tego sezonu reprezentuje barwy Zagłębia Lubin.

 Specjalnie dla nas Wojtek streścił nam swoją dotychczasową karierę…

O początkach. Miłość od pierwszego spojrzenia

Moja przygoda z piłką ręczną zaczęła się w Szkole Podstawowej w Szaflarach. Miałem wtedy 12 lat. Trener Kazimierz Dygoń zaproponował grupie chłopaków treningi i wyszedł z inicjatywą założenia drużyny. Zaczęliśmy trenować i po prostu wszyscy zakochaliśmy się w tym sporcie. Jeździliśmy na różne turnieje, graliśmy w lidze małopolskiej, cały swój wolny czas poświęcaliśmy tej dyscyplinie. Dostałem się do kadry Małopolski. Po skończeniu gimnazjum nie wyobrażałem sobie że nie będę grał w piłkę ręczną. Już wtedy wiedziałem, że to jest to co chcę robić w życiu

Pierwszy transfer. Przeprowadzka 800 kilometrów od domu

Po ukończeniu gimnazjum wybrałem się razem z trenerem Dygoniem na testy do Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Gdańsku. Niestety nie udało mi się tam dostać, ale zauważyli mnie trenerzy z Wybrzeża Gdańsk. Leszek Biernacki i Jakub Bonislawski, zaproponowali mi grę w swoim klubie. Przez 3 lata w Liceum w Gdańsku udało mi się zdobyć z Wybrzeżem dwa medale mistrzostw Polski juniorów. Po szkole średniej zacząłem grać w 1 lidze w Żukowie gdzie spędziłem dwa sezony. Bardzo dobrze wspominam ten czas. To była dla mnie przede wszystkim ogromna szkoła i pierwsze duże doświadczenie.

Pierwsza kontuzja. Krew i … zęby na parkiecie.

Podczas meczu ligowego w Koszalinie głowami zderzyłem się z jednym z przeciwników. Polała się krew. Straciłem 3 zęby. Czekały mnie godziny w gabinecie dentystycznym. Musiałem mieć wszczepione implanty. To był trudny moment. Wtedy jednak zobaczyłem ile przyjaciół mam wokół siebie. Z tego miejsca chciałem podziękować wszystkim którzy pomogli mi w tych trudnych chwilach, dobrym słowem, gestem, a także finansowo. Chłopakom z Żukowa, trenerom, a w szczególności Karolowi Radeckiemu za zorganizowanie zbiórki pieniędzy po której mogłem od razu podjąć kosztowne leczenie. No i oczywiście mojej dziewczynie Idze, która nie odchodziła wtedy ode mnie na krok i zawsze jest gdy jest ciężko. Dzisiaj już nie mam śladu po kontuzji, choć przypomina mi o niej ochraniacz z którym już się nie rozstaje w trakcie spotkań.

Dzień który na zawsze zstanie w pamięci

Po sezonie 2018/2019 pojawiła się propozycja testów w Zagłębiu Lubin. Sekundy się nie zastanawiałem. Pojechałem. Mocno zasuwałem na treningach. Po dwóch tygodniach zadzwonił trener Bartek Jaszka i powiedział, że widzi mnie w swoim zespole. Ten telefon, ten dzień zapamiętam do końca życia. Spełniło się jedno z moich marzeń. Zostałem zawodnikiem klubu z ogromną tradycją. Jestem w stu procentach przekonany, że to miejsce najlepsze do rozwoju.

O celach drużyny. W młodości siła

Jesteśmy bardzo młodym zespołem. Aktualnie to drug najmłodszy zespół w lidze po Gwardii Opole. Jestem przekonany że to będzie nasz atut. Głód gry, sukcesów, ale i charakter to są nasze mocne strony. Trener ciągle nam powtarza że poza dwoma czołowymi zespołami jakimi są Wisła Płock i Vive Kielce jesteśmy w stanie wygrać z każdym zespołem w lidze. To zależy tylko i wyłącznie od nas, od naszego podejścia i naszej koncentracji. Jeżeli będziemy wychodzić na każdy mecz w stu procentach skoncentrowani i z chęcią wygrania meczu, to będziemy zbierać tego owoce. Nie mamy doświadczenia dlatego musimy ograniczyć do minimum margines błędu i po prostu gryźć parkiet.

Wykorzystać szansę

Dla mnie najważniejsza w tym momencie jest gra, jak najwięcej minut na boisk. W okresie przygotowawczym dostałem bardzo dużo szans. Spędziłem na parkiecie bardzo dużo minut. Mój konkurent na pozycji jest po operacji ręki. Na ten moment jest wyłączony z gry i najwcześniej będzie gotowy na 3 kolejkę. Kibicuję mu w szybkim powrocie na parkiet. Jesteśmy dobrymi kolegami i myślę, że wzajemnie będziemy się uzupełniać i zdrowo rywalizować o miejsce w składzie. Dla mnie każda minuta na boisku, a szczególnie w meczach ligowych, jest ogromnym doświadczeniem, które na pewno zaprocentuje w przyszłości.

Gdyby nie Ci ludzie…

Chciałbym podziękować wszystkim którzy w jakikolwiek sposób mi pomagali w tym, że jestem gdzie zawsze chciałem być. Mojemu pierwszemu trenerowi Kazimierzowi Dygon. Bez niego by tego wszystkiego nie było. To on zaszczepił we mnie pasję do piłki ręcznej i dzięki niemu, wybrałem drogę sportu. Moim rodzicom, za wsparcie w każdym trudnym momencie. Nie zawsze wszystko przychodziło łatwo, niejednokrotnie widziałem że chcieli by żebym rzucił ten sport szczególnie gdy trapiły kontuzje. Nigdy jednak mi tego nie powiedzieli wprost. Zawsze byli ze mną. Dziękuje też Andrzejowi i Monice Adamczyk za bycie zawsze ze mną i wspieranie mnie mnie na każdym kroku. Oczywiście mojej dziewczynie Idze, trenerom Leszkowi Biernackiemu i Kubie Bonislawskiemu, przyjaciołom, kolegom i wszystkim którzy w jakikolwiek sposób mi pomagają.

Notował Maciej Zubek

fot. archiwum zawodnika 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *