TENIS STOŁOWY. Tak drogę przebyli gracze Gorców Nowy Targ w meczu inaugurującym drugą rundę rozgrywek I ligi grupy północnej. Nowotarżanie we własnej hali pokonali 6:4 zespół KS Viret CMC Zawiercie, rewanżując się tym samym za przegraną w takich samych rozmiarach w rundzie pierwszej.
Sam pojedynek był szalenie emocjonujący. To byłą istna huśtawka nastrojów dla jednych i drugich. Oberwało się i sędziom, do których duże pretensję mieli przede wszystkim przyjezdni.
Początek należał do gospodarzy. Wygrali oni trzy z czterech pierwszych gier singlowych. Prowadzenie nowotarżanom dał Tomasz Klag, który gładko w trzech setach rozprawił się z Marcinem Piotrowskim. Stan meczu na 1:1 wyrównał jednak Karol Szotek, który mimo, że przegrywał już 0:2 w setach, to ograł Mikołaja Kierskiego w tie-breaku. Pięć setów było potrzebne aby rozstrzygnąć starcie Tomasza Klocka z Łukaszem Gołdą. Ten pierwszy zaczął od 0:4 w pierwszym secie, by wygrać go 12:10. Drugą partię do 6-ciu wygrał Gołda, ale w trzeciej znów górą był Klocek. Set czwarty to wyraźna dominacja zawodnika z Zawiercia i jego wygrana do 2. Decydująca piąta partia należała do reprezentanta Gorców. Wygrał ją do 9. W tym momencie Gorce prowadziły 2:1. Trzeci punkt dorzucił Marek Mozdyniewicz, który co prawda starcie z weteranem polskiego tenisa stołowego, 47 letnim (!) Norbertem Mnichem zaczął od przegranego pierwszego seta 8:11, ale trzy kolejne rozstrzygał na swoją korzyść, m.in. w drugim broniąc piłkę setową.
Mecz zaczął wymykać się spod kontroli nowotarżan w grach deblowych. Nowotarżanie oba przegrali i oba na własne życzenie. Przykładowo Klag w parze z Mozdyniewiczem w pierwszym secie starcia z Szotkiem i Gołdą prowadzili 6:1 by ulec 11:13. Zaś Klocek w duecie z Jakubem Czyszczoniem (zastąpił kontuzjowanego Kierskiego) w meczu z Mnichem i Tadeuszem Piotrowskim, w decydującym piątym secie prowadzili 9:6, a przegrali go 9:11 (!).
Zrobiło się 3:3 w meczu. Teraz to po stornie gości była przewaga psychologiczna. Wzmocniła ją w dodatku wygrana 3:1 Mnicha na Czyszczoniem. Wyrównał jednak Klag. Po ciężkim boju ograła 3:2 Gołde, wykazując w decydującym, piątym secie, przede wszystkim większym opanowaniem. Emocję sięgały zenitu w ostatnich dwóch grach singlowych. Klocek prowadził 2:0 z T. Piotrowskim, ale w trzeciego seta gładko przegrał do 6. W czwartej partii ostro „zaiskrzyło”. Nowotarżanin zasugerował zły serwis rywala i przerwał wymianę, łapiąc piłeczkę do ręki. Gracz z Zawiercia domagał się przyznania mu punktu. Zaczęły się słowne „docinki” z obu stron. Kilka minut trwała dyskusja z sędziami, którzy ostatecznie ogłosili obopólne przewinienie. Do końca sytuacja przy stole była bardzo nerwowa. Więcej „zimnej” krwi zachował Klocek, który wygrał tę partię do 9 i cały pojedynek 3:1. W tym samym momencie na drugim stole toczył się bój Mozdyniewicza z Szotkiem. Faworytem i to zdecydowanym był ten drugi. Pierwszy set zdawał się to potwierdzać. Szotek wygrał łatwo do 6. Dwa kolejne to jednak kapitalna postawa nowotarżanina. Konsekwentna i cierpliwa gra z obrony, po raz kolejny przyniosła wymierny efekt w postaci wygranych dwóch setów do 9. Szotek „wrócił” do gry w czwartej partii, którą wygrał do 6. Tie-break to był już popis Mozdyniewicz, a najlepiej obrazują to rozmiary wygranej: 11:1.
– Przyznam, że grało mi się dzisiaj wyjątkowo dobrze. Cieszy wygrana z Mnichem, z którym w pierwszej rundzie przegrałem aż 0:3. Z Karolem Szotkiem udało się nam stworzyć wydaje mi się świetne widowisko. Wydaje mi się, że lepiej ten pojedynek wytrzymałem fizycznie, a i psychika była moją mocniejszą stroną zwłaszcza w tym piątym secie – przyznał Mozdyniewicz.
– Uff. Cieszymy się ze zwycięstwa i dwóch punktów, które były nam bardzo potrzebne. Sam mecz bardzo dramatyczny, ale po części sami jesteśmy sobie winni. Świetnie go „otworzyliśmy”, mimo, że liczyliśmy na inne ustawienie. Przyznam, że rywale troszkę nas przechytrzyli. Na szczęście kapitalnie dysponowany był dzisiaj Marek Mozdyniewicz. Ograć Mnicha i Szotka to nie lada sztuka. Obaj to byli kadrowicze, medaliści Mistrzostw Polski. Marek pokazał jednak wielką klasę. Bardzo szkoda tych debli. Powinniśmy je wygrać i byłoby dużo spokojniej. Zabrakło nam chyba jednak spokoju i konsekwencji. Zrobiło się nerwowo, ale głównie świetna dzisiaj dyspozycja Marka i niezła Tomka, przechyliły szalę zwycięstwa na naszą korzyść – ocenił grający trener Gorców, Tomasz Klag.
Gorce Nowy Targ – KS Viret CMS Zawiecie 6:4
I stół: Mikołaj Kierski – Karol Szotek 2:3 (15:13, 11:9, 4:11, 1:11, 6:11); Marek Mozdyniewicz – Norbert Mnich 3:1 (8:11, 12:10, 11:7, 11:7); Jakub Czyszczoń – Mnich 1:3 (9:11, 3:11, 11:6, 8:11); Mozdyniewicz – Szotek 3:2 (6:11, 11:9, 11:9, 6:11, 11:1).
II stół: Tomasz Klag – Marcin Piotrowski 3:0 (11:4, 11:8, 12:10); Tomasz Klocek – Łukasz Gołda 3:2 (12:10, 6:11, 11:6, 2:11, 11:9); Klag – Gołda 3:2 (9:11, 11:9, 11:5, 7:11, 11:3); Klocek – Tadeusz Piotrowski 3:1 (11:7, 12:10, 4:11, 11:9)
Deble: Mozdyniewicz/ Klag – Szotek/Gołda 1:3 (11:13, 11:5, 6:11, 10:12); Klocek/Czyszczoń – Mnich/T. Piotrowski 2:3 (6:11, 11:6, 11:8, 5:11, 9:11)