XVI Zlot Pojazdów Zabytkowych, czyli… zjadacze serc, czasu i pieniędzy

zabpoj16ZAKOPANE – NOWY TARG – RABKA – BIAŁKA TATRZAŃSKA. Tych okazów myśli motoryzacyjnej było trzydzieści kilka. W niedzielne południe płytę nowotarskiego rynku zajęły samochody uczestniczące w XVI edycji Tatrzańskiego Zlotu Pojazdów Zabytkowych. Do stolicy Podhala przyjechały one z Zakopanego.

Prezentowane będą jeszcze w Rabce. W Białce Tatrzańskiej wezmą udział w zawodach sportowych. A 3. maja właściciele cacek na czterech kółkach rozjadą się po całej Polsce; wrócą na Słowację, Czechy, do Austrii. Stamtąd bowiem przybyli, żeby długi weekend na Podhalu ubarwić kontaktem z historią motoryzacji i miłością do jeżdżących staroci. Dodajmy – staroci w idealnym stanie technicznym.

Ta pasja jest zaraźliwa nie tylko dla przedstawicieli męskiej połowy ludzkości. Panie też lubią błyszczące karoserie, kabriolety, w których wiatr rozwiewa włosy, wyścielane skórą i elegancko profilowane siedzenia. Dlatego chętnych do oglądania zabytkowych pojazdów w sercu miasta nie brakło, zwłaszcza, gdy majowe już słonko przeglądało się w lśniącym lakierze opływowych kształtów.

Tym, co działało na wyobraźnię panów, były przeważnie słynne marki, osiągi, moce silników, ciekawostki techniczne i to, co pod maską. Panie natomiast przyciągał lans – oryginalny styl, elegancja, komfort. Dodajmy do tego jeszcze wiele epokowych sentymentów – takich, jakie żywimy do symboli różnych dziesięcioleci naszej najnowszej historii, czyli do garbusów, syrenek, kolejnych edycji fiata. Powojenny akcent wprowadziła do tej retro-ekspozycji Grupa Rekonstrukcji Historycznych „Błyskawica”, zajeżdżając na rynek swoim ciemnozielonym „gazikiem” i w pełnym umundurowaniu.

Najstarszym egzemplarzem XVI Zlotu był przedwojenny Chevrolet master Deluxe z 1936 r. Zdecydowanie nie na podhalańskie warunki drogowe projektowany był cały zestaw gabarytowych wozów amerykańskich: cadillaców i chevroletów. Pysznił się na płycie rynku również lincoln – luksusowy produkt koncernu Forda.
Znak mercedesa zdobił karoserie pięciu okazałych egzemplarzy, wyprodukowanych od 1961 do 1970 r. Z fabryk volkswagena pochodziły i urokliwy garbus, i efektowny kabriolet Carmann Ghia. Słynną przed wojną niemiecką markę reprezentował bardzo cichy, wygodny Borgward Isabella. Obok eleganckiego włoskiego kabrioletu Alfa Romeo Spider, w Zlocie brała udział dygnitarska wołga – symbol epoki realnego socjalizmu. Nie brakło też 4 modeli fiata 125, włącznie z produkowanym we Włoszech fiatem 1300.

Właściciele niektórych pojazdów stylizowali swój ubiór w zależności od pochodzenia i historii wozu. Konferansjerzy sypali ciekawostkami jak z rękawa, zauważając też np. refleksyjnie, że zwycięzcy II wojny jeździli syrenkami, podczas, gdy pokonani mogli się rozpychać w mercedesach. Po niegdysiejszej brytyjskiej potędze motoryzacyjnej do dziś zostało jedynie wspomnienie.

W rozmowach nikt z właścicieli zabytkowych aut nie ukrywał, że te jeżdżące, wypielęgnowane cacka, nieraz z podrasowanymi silnikami, to wyjątkowo skuteczni zjadacze serc, czasu i pieniędzy. Ale męską pasję podziela i wiele pań.

1. Maja, podczas prezentacji zabytkowych aut na rynku, otwarło się dla zwiedzających Muzeum Podhalańskie z wszystkimi jego ekspozycjami. Zainteresowanie historią w nie motoryzacyjnym wydaniu też było duże.

XVI Tatrzański Zlot Pojazdów Zabytkowych

Fot. Anna Szopińska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *