NOWY TARG. Uczestnicy premiery wiedzą już, jak tego roku została ukazana pasyjna historia i z jakie przesłanie mogli zanieść do swoich domów, środowisk, miejsc pracy. Bo jedną z wartości kolejnych edycji misteryjnego spektaklu jest zmienność spojrzenia na wydarzenia sprzed 2 tysięcy lat.
Po sobotniej premierze i niedzielnym maratonie dwóch dwugodzinnych spektakli, potężna amatorska grupa wystawi XVI Misterium na scenie Miejskiego Ośrodka Kultury jeszcze 1. i 2. kwietnia. Jego scenariusz po raz pierwszy stworzył diakon – Marcin Napora, który postanowił przypomnieć, jak w dziejach zbawienia ludzkości, historii męki i zmartwychwstania przejawia się wielkość Boga.
Dla Piotra Piechy – aktora Teatru Ludowego w Krakowie i reżysera misteryjnych spektakli w różnych miejscowościach – tegoroczne przedsięwzięcie było już kolejną okazją do twórczej pracy z ok. 100-osobowym gronem nowotarskich aktorów amatorów. Sanhedryn, apostołowie, motłoch, kohorta, niewiasty jerozolimskie – to grupy już dobrze wyspecjalizowane w swoich rolach, choć co roku pojawiają się wśród nich nowe twarze i nowe mają zadania do spełnienia.
Całkiem nowi są też tego roku odtwórcy kluczowych ról – Jezusa, Marii, Judasza – i potrafili oni stworzyć udane, dojrzałe, momentami przejmujące kreacje. Dość wspomnieć boleść Matki ranionej każdym słowem o oskarżeniach, sądzie, wyroku i krwawej kaźni Syna czy słowami Biblii wypowiadającej swoje cierpienie. Ciekawie poprowadzona została rola szatana: z jego niemą obecnością w ciągu scen, potem kończącego tragiczny los Judasza i wabiącego kiesą ze srebrnikami – nieustannie i skutecznie – kolejne swoje ofiary w dziejach ludzkości, tak wielu spośród nas.
Tegoroczny misteryjny spektakl nie epatuje okrucieństwem męki i śmierci, ukazując je raczej symbolicznie.
Kolejne pasyjne widowisko przed każdym uczestnikiem tego współprzeżywania stawia mocno akcentowane chóralnym śpiewem pytanie: Czy ja dla Niego naprawdę więcej znaczę niż życie, że dla mnie zmarł?
Wychodzenie ze sceniczną akcją w przestrzeń widowni to już tradycja nowotarskich misteriów. Tradycyjne też elementy scenografii – jak krzyż, kamienie, misa, kielich, piwnica grobowa – wzbogaciły tym razem fotograficzne, kalejdoskopowo zmienne fotograficzne obrazy świątynnych i pałacowych frontonów, wnętrz, oliwnego gaju, murów Jerozolimy, Wzgórza Czaszki. Jednym z ciekawszych teatralnych rozwiązań było ukazanie śmierci krzyżowej jednocześnie w dwóch planach: scenicznym i w filmowym w tle, co wskazuje na ponadczasowe działanie zbawczego aktu.
Operowanie światłem i ciemnością, różną barwą światła – jest osobną sztuką wzmacniającą sceniczny efekt. Dzięki grupowym układom i operowaniu światłem wiele scen zyskało walor malarski. Piękną rolę w szesnastym misteryjnym spektaklu odgrywa taniec. Choreograficzne elementy: białych rąk tańczących w promieniach ultrafioletu czy mocy zła rozszalałych w godzinie ciemności i zdrady – budują mistyczną sferę pasyjnego przedstawienia.
Podobnie działają muzyka i śpiew – czy to w formie partii chóralnych, pieśni i psalmów, czy w formie muzycznego podkładu, czy dźwięków tworzących nastrój grozy, czy też cudownych skrzypcowych solówek towarzyszących najsilniejszym, najgłębszym duchowym przeżyciom.
W finale Misterium ks. Jan Karlak, proboszcz organizującej spektakl parafii Św. Jana Pawła II, dziękował miastu i starostwu, wszystkim twórcom i dobrodziejom potężnego i słynnego w całej Archidiecezji widowiska, któremu tego roku przyświeca prawda zamknięta w słowach: „Nasz Bóg jest wielki”. Cenna była obecność reżysera, Piotra Piechy, który pozwolił mówić tylko efektom pracy swojej i mnóstwa osób uczestniczących w misteryjnym przedsięwzięciu.
Fot. Anna Szopińska