Wystawa w „Ruczaju” – Krzysztof Gil i tajemny romski świat (z galerią)

krzysgilNOWY TARG. Bohaterem kolejnej odsłony „Spotkań przy Ruczaju” jest Krzysztof Gil. Wernisaże organizowane w restauracji „Ruczaj” raz na kwartał przez Fundację im. Adama Worwy to miejsce i czas, w których spotykają się sztuka i dobroczynność.

A młody artysta z Nowego Targu, obdarzony niepospolitym talentem, jest osobowością zanurzoną w romskiej kulturze, obyczajowości, wierzeniach, specyficznym kręgu wyobrażeń, tajemnic i magii.

Dotychczasowe losy absolwenta nowotarskiego gimnazjum, Liceum Plastycznego w Krakowie, następnie krakowskiej ASP, teraz już na studiach doktoranckich – to jednocześnie widomy znak, ile mogą zdziałać samorodny talent i wsparcie dobrych ludzi. Bo Krzysztof Gil rzeczywiście miał szczęście spotkać na swojej drodze wiele pomocnych osób. Pierwszą z nich była pani pedagog z jego gimnazjum – Bożena Olcoń-Chlebek. Szlifowaniem plastycznego talentu gimnazjalisty zajął się na jej prośbę nowotarski malarz Krzysztof Kabat. Starania jego opiekunki i promotorki skutkowały uzyskaniem dla obiecującego artysty stypendium Hansa Guggenheima, bogatego Żyda z Tel Awiwu, który – w konsekwencji niespełnionych marzeń o studiach artystycznych – jest teraz mecenasem kształcenia młodych talentów.

Rom z Nowego Targu – autor obrazów niezwykłych, pełnych postaci, symboli i odniesień do romskiej kultury – dyplom krakowskiej Akademii uzyskał w pracowni litografii, z aneksem w pracowni rysunku. Był laureatem stypendium Fundacji „Porozumienie bez Barier” oraz trzykrotnie stypendystą ministra spraw wewnętrznych i administracji. Tematem jego magisterskiej pracy była specyfika rozumienia czasu w romskiej sferze wyobrażeń, zamykająca się pojęciem „tajsa”, co oznacza stopione w jedno „dziś” i „jutro”.

Sam od kilku lat współtworzy grupę artystyczną Romani Art. Razem z Małgorzatą Mirgą-Tass i Bogumiłą Delimatą „Bogushą” organizuje plenery dla artystów w romskich z różnych krajów, pod hasłem „Jaw Dikh!”, czyli „Chodź, zobacz!”. Realizuje projekty edukacji plastycznej na rzecz romskich dzieci.

Pozaartystyczny nurt aktywności Krzysztofa Gila to działalność społeczna związana z jego pochodzeniem, czyli przeciwdziałanie wszelkim przejawom dyskryminacji i wykluczenia, nietolerancji i stereotypom. Jest on członkiem międzynarodowej organizacji „ternYpe”.

Wystawa w „Ruczaju” to swego rodzaju retrospektywa jego twórczości. Znalazły się tu bowiem zarówno jego praca plastyczna wykonana w wieku 14 lat, jak i sekwencja prac „Przed koncertem” z czasów licealnych – utrzymana w zielonej gamie i wynikła z zaciekawienia tym, co się dzieje poza sceną.

Oglądać tu też można część pracy magisterskiej, pt. „Paramisa”, czyli opowieść, bajka – cykl dzieł połączonych swoistą narracją. Pierwsza część tej pracy miała dać ogólne wyobrażenie o Romach i ich kulturze, druga jest częścią bardziej osobistą, rodzinną. Są też prace z czasu, kiedy zajął się twórczo tematyką Holocaustu, ukazując grozę eksterminacji przez czas ją poprzedzający, czyli np. portret rodziny w ciemnej, złowróżbnej tonacji. Jego inspiracją często były archiwalne zdjęcia.

Zwracają też uwagę portrety kobiet, mężczyzn, dzieci, starszych osób – pełne wyrazu, charakteru, tajemnicy, głębi, zadumy, nawet magii; ze wspaniałym portretem Papuszy na czele. Osobny nurt to sceny z życia i wyobraźni – pełne osób, dynamiki, często też symboli i znaków.

Prócz walorów kompozycyjnych i kolorystycznych, wyróżniają się malarskie i litograficzne prace Krzysztofa celną kreską wytrawnego już rysownika. Jeszcze jeden cykl prac, tym razem graficznych, pokazuje warsztat artysty wykorzystującego starą, litograficzną technikę z czasów napoleońskich.

A kolejna odsłona Spotkań zawsze mających charytatywny cel, prowadzonych przez Beatę Zalot, Jolantę Worwę-Łapsę, założycielkę Fundacji im. Adama Worwy i jej panią prezes – Alicję Chodorowicz, miała, jak zwykle, swój muzyczny element. Był to koncert Teresy Mirgi – romskiej poetki i pieśniarki z Czarnej Góry oraz towarzyszącego jej na mandolinie Piotra Ondycza.

Szkoda tylko, że wernisażowi w „Ruczaju” odebrała część publiki „konkurencyjna” w terminie promocja książki „Galeria Nowotarżan” Marka Fryźlewicza…

Wernisaż w „Ruczaju”

Fot. Anna Szopińska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *