NOWY TARG. Konflikt, jaki od początku nowego sezonu hokejowego nabrzmiewał wokół lodowiska, skutkował dziś rano wypowiedzeniem przez burmistrza Marka Fryźlewicza umowy o pracę dyrektorowi Miejskiego Zakładu Gospodarczego Zieleni i rekreacji, Krzysztofowi Wojtaszkowi, który administruje obiektem.
Uzasadnieniem
wypowiedzenia była „utrata zaufania”. Wcześniej, po weekendowych meczach Podhala z Polonią Bytom, dyrektor Wojtaszek zawiadomił policję i prokuraturę, że Miejski Młodzieżowy Klub Sportowy zorganizował te pierwsze w sezonie mecze z naruszeniem Ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych.
Żeby zrozumieć istotę tego sporu, trzeba nadmienić, że co roku przed sezonem, w sierpniu lub w wrześniu, Komenda Powiatowa PSP przeprowadza na lodowisku dużą kontrolę pod kątem sprawności systemów zabezpieczenia przeciwpożarowego. Tak było i tego lata, jednak kontrola nie zakończyła się podpisaniem protokołów i wystawieniem przez straż opinii potrzebnej do uzyskania zgody na organizowanie imprez masowych.
– Z różnych drobnych powodów technicznych, jak np. niesprawne gniazdko, protokoły odbioru nie zostały przez straż podpisane – wyjaśnia dyrektor Wojtaszek. – Strażacy zakończyli swoje prace w ubiegły czwartek. W międzyczasie Zarząd MMKS-u przedstawił burmistrzowi swoje stanowisko, wskazując winnego tego stanu rzeczy, czyli Krzysztofa Wojtaszka. Ja natomiast, podczas rozmowy z komendantem Łaciakiem, dowiedziałem się, że straż opinii dopuszczającej obiekt do organizowania imprez masowych nie wystawiła, bo… nikt o nią nie wystąpił. A jest to obowiązkiem organizatorów imprez, w tym przypadku Klubu. Dla pewności zadzwoniłem jeszcze do Komendy Powiatowej Policji, gdzie dowiedziałem się, że MMKS wystąpił o zgodę zorganizowanie meczów dla publiczności 299-osobowej (wyznacznikiem imprezy masowej jest udział 300 i więcej osób – przyp. red.)
Opinia straży pożarnej jednak nie musiałaby być wiążąca, gdyby zgodę na imprezę masową podpisał burmistrz, biorąc na siebie pewne ryzyko. Ale tak się nie stało.
W każdym razie weekendowe mecze się odbyły.
– Wchodzących nikt nie liczył, hala lodowa nie ma monitoringu, ale na jednym meczu z Polonią prawdopodobnie było grubo ponad 500 osób, z przekazów medialnych wynikało, że nawet ok. 1.000 – mówi dyrektor Wojtaszek. – Trochę mnie to zastanowiło, ale może bym się faktem nie interesował, gdyby MMKS nie wskazał mnie jako winnego sytuacji na lodowisku. Poza tym po meczach doszło do pewnych przepychanek miedzy moimi pracownikami a ludźmi z MMKS. Wtedy poinformowałem burmistrza na piśmie o stanie zadłużenia MMKS wobec administratora obiektu, ponieważ Klub od lipca nie chce płacić za korzystanie z lodu i z pomieszczeń. Poinformowałem również, że Klub urządza imprezy masowe, łamiąc ustawę. Śladem tego burmistrz poprosił mnie na rozmowę, dając do zrozumienia, iż pomału traci chęć współpracy ze mną. Przyjąłem to do wiadomości, uznając, że nie ma sensu się spierać, następnie powiadomiłem policję o przekroczeniu dopuszczalnej liczby kibiców na trybunach. Fax wysłałem także do prokuratury. Nowa okoliczność jest taka, że dziś rano służby wręczyły mi „kodeksowe” wypowiedzenie z zachowaniem trzymiesięcznego okresu.
Dziś przez cały dzień różne zajęcia, miejska akademia z okazji Dnia Nauczyciela i wyjazd do Krakowa czyniły burmistrza Marka Fryźlewicza nieuchwytnym. Ale wkrótce zapewne zechce wypowiedzieć się o sytuacji na lodowisku.