Wygrać wszystko do końca rundy

PIŁKA NOŻNA. Rozmowa z Jakubem Hładowczakiem, bramkarzem trzecioligowego Porońca Poronin o efektownym zwycięstwie w Oświęcimiu i najbliższym spotkaniu z rezerwami Korony Kielce.

Po serii niepowodzeń w ostatnich tygodniach, wreszcie macie powody do radości. Efektownym zwycięstwem na boisku lidera, daliście dowód, że drzemie was spory potencjał, który jednak do tej pory ciężko było wydobyć…

– Przede wszystkim bardzo się cieszymy, że wreszcie możemy się radować się z tak długo oczekiwanego zwycięstwa. Sporo sił kosztowało nas to spotkanie, każdy z nas dał z siebie sto procent i przyniosło to zamierzony efekt.

Skąd wzięło się to zwycięstwo? Czym ten mecz różnił się w waszym wykonaniu od tych wcześniejszych, gdzie wasza gra i wyniki pozostawiały wiele do życzenia?

– Ciężko wskazać jakąś konkretną przyczynę. W Oświęcimiu oprócz olbrzymiego zaangażowania w grę, determinacji i woli zwycięstwa, wreszcie dopisało nam też szczęście, którego brakowało we wcześniejszych spotkaniach. Nie mieliśmy nic do stracenia. Wielu przed tym spotkanie skazywało nas na porażkę. Fajnie, że udało się pokazać, że wcale tacy słabi nie jesteśmy.

Pana powinien przede wszystkim cieszyć fakt, że pierwszy raz w tym sezonie, zakończył spotkanie bez puszczonej bramki..

– Wreszcie. Faktycznie do tej pory tych bramek traciliśmy sporo. Większych pretensji do siebie o te wcześniejsze mecze nie miałem. Choć wiadomo, ze w kilku sytuacjach mógłbym się zachować inaczej. Przede wszystkim także mi wreszcie zaczęło sprzyjać szczęście. Na brak pracy w Oświęcimiu wcale nie narzekałem. Wbrew pozorom gospodarze mieli kilka sytuacji bramkowych. Próbowali głównie ze stałych fragmentów gry, które były ich mocną stroną w dotychczasowych spotkaniach. Udawało mi się jednak wyłapywać większość ich dośrodkowań.

Soła zasługuje na miano lidera? To drużyna która realnie może walczyć o awans?

– W meczu przeciwko nam jakoś specjalnie mnie nie przekonała swoją grą. Widać chyba, że po tym świetnym początku, teraz ten zespół złapał lekką zadyszkę. Czy może wygrać tę ligę? Nie wiem, ciężko ocenić po jednym meczu.

Teraz przed wami mecz z rezerwami Korony Kielce. To zespół, który często posiłkuje się zawodnikami z zespołu z ekstraklasy. Poprzeczka więc po raz kolejny będzie wysoko zawieszona…

– Nie ma łatwych meczów w tej lidze. Także i ten z Koroną będzie z pewnością szalenie ciężki. My jednak patrzymy przede wszystkim na siebie. Zostały jeszcze cztery mecze, czyli12 punktów do zdobycia. Gdyby udało się wywalczyć komplet, to znacznie poprawilibyśmy swoją sytuację w tabeli przed przerwą zimową. I taki też mamy cel.

Pora też przełamać kolejną barierę – meczów na swoim boisku, bo jak na razie lepiej prezentujecie się w meczach wyjazdowych…

– Faktycznie jakoś opornie nam idzie w tych meczach w Zakopanem, gdzie pełnimy rolę gospodarza. Sam nie wiem z czego się to bierze. Mam nadzieję, że tym razem już przed swoją publicznością pokażemy pełnie swoich możliwości.

Rozmawiał Maciej Zubek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *