KOSZYKÓWKA. Kinga Piędel zmieniła latem klub i przed kilkoma dniami zaliczyła pierwszą w swojej karierze dwucyfrową zdobycz punktową w rozgrywkach Basket Ligi Kobiet.
19 letnia nowotarżanka rozpoczęła swój trzeci sezon na parkietach polskiej ekstraklasy. Po dwóch latach spędzonych w drużynie Pszczółki AZS UMCS Lublin, nowotarżanka latem wróciła do ekipy JAS FBG Zagłębia Sosnowiec.
– Bardzo sobie cenię czas spędzony w Lublinie. To tam tak naprawdę zaczęła się moja przygoda z dorosłą koszykówką. Tam po raz pierwszy zetknęłam się z tą całą otoczką jaka towarzyszy meczom na najwyższym poziomie. To że zdecydowałam się odejść podyktowane było tylko i wyłącznie tym, że cały czas chcę się rozwijać, iść do przodu. W Lublinie raczej miałabym marne szansę by grać więcej niż dotychczas, a to na tym etapie mojej kariery nie byłoby dobre – podkreśla Piędel, która długo nie wahała się w wyborze nowego klubu: – Rozważałam dwa warianty. Albo poszukać sobie klubu w pierwszej lidze, zrobić krok w tył, ale mieć tym samym gwarancję systematycznej gry, albo ponownie w jakimś stopniu zaryzykować i spróbować szans w innym klubie z ekstraklasy. Problem rozwiązał się w momencie kiedy skontaktował się ze mną trener Zagłębia Mirosław Orczyk. Znałam go już wcześniej. To doskonały fachowiec, któremu bardzo ufam. Wiem czego ode mnie oczekuję i wiem że pod jego okiem będę miała okazję podnieść swoje umiejętności. W Zagłębiu czuję doskonale. Już wcześniej znałam niemal wszystkie dziewczyny, a Sosnowiec traktuję jako drugi dom. Nie miałam więc żadnych problemów z ponowną aklimatyzacją – mówi o powodach swojej decyzji.
O tym że to może być przełomowy rok w karierze młodej nowotarżanki świadczą statystyki. Piędel w tym sezonie w sześciu meczach spędziła już na parkiecie 57 minut, czyli tyle co łącznie w dwóch poprzednich latach w barwach drużyny z Lublina. W meczu 6 kolejki spotkań w którym Zagłębie grało z drużyną PGE MKK Siedlce nowotarżanka rzuciła 10 punktów.
– Satysfakcja była by większa gdybyśmy ten mecz wygrali (Zagłębie przegrało 64:79 – przyp. mz). Byłyśmy faworytem, ale podwinęła się nam noga. Mam nadzieję że to był tylko wypadek przy pracy i stracone punkty odrobimy w kolejnych meczach. Naszym głównym celem jest utrzymanie się w ekstraklasie, ale po cichu marzy nam się coś więcej. Chciałybyśmy powalczyć o play-off. A co do mnie to liczę że z każdym meczem będę coraz ważniejszą postacią w drużynie. Mam nadzieję że będę grała na miarę swoich i trenera oczekiwań. Wychodząc na parkiet po prostu staram się robić to co najlepiej potrafię – podkreśla Piędel, która na pozycji rozgrywającej rywalizuje m.in. z zawodniczką ze Stanów Zjednoczonych Naketią Sweiner. – To bardzo doświadczona zawodniczka, od wielu lat występująca w polskiej lidze. Zanim trafiła do Sosnowca grała m.in. w Polkowicach, Szczecinem, Gdynią i Rybnika. Chętnie dzieli się ze mną swoim doświadczeniem i staram się z tego korzystać – przekonuje była zawodniczka Gorców.
Po dotychczas rozegranych sześciu meczach zespół JAS FBG Sosnowiec z bilansem trzech zwycięstw i trzech porażek zajmuje w tabeli miejsce ósme.