NOWY TARG. Latające cudo na dwóch łapach może udźwignąć 16 kilo. Zalety tego prototypu stworzonego przez grupę badaczy z Głównego Instytutu Górnictwa w Katowicach to: szybki – kilkusekundowy – czas pomiaru i precyzyjny nalot. Pokazowy lot drona odbył się dziś nad nowotarskim rynkiem.
W mieście gości ekipa z GIG, na czele z dr Janem Bondarukiem, zastępcą Naczelnego Dyrektora GIG ds. Inżynierii Środowiska. To ona prezentowała „hybrydę wielu doświadczeń z zastosowaniem technik laserowych w dziedzinie pomiarów”. Sam dron – jako urządzenie latające – nie powstał w katowickim Instytucie, ale serce maszyny to podwieszona skrzynka, umożliwiająca mierzenie ilości pyłu zawieszonego: PM10, PM2,5 i PM1, stosunek CO do CO2, również zawartość kwasu solnego i formaldehydu, bo obecność tych związków w dymie z komina to dowód na spalanie odpadów. Dron z podwieszoną skrzynką to jednak zaledwie jeden z elementów systemowo i kompleksowo planowanej walki ze smogiem. O tym była mowa podczas konferencji prasowej zorganizowanej w ratuszu, po pokazie, z udziałem burmistrza Grzegorza Watychy i przewodniczącego Rady Miasta – Andrzeja Rajskiego. Uczestniczyli w niej również naczelnik Wydziału Gospodarki Komunalnej Ochrony Środowiska Dariusz Jabcoń, lider Nowotarskiego Alarmu Smogowego Piotr Różański i radny Włodzimierz Zapiórkowski.
Nawiązawszy współpracę z GIG, Nowy Targ staje tym samym w szeregu miast, które mają wolę i szansę włączyć się w pilotażowy program badawczy, zarazem program walki ze smogiem. A w czym może tu być pomocy dron? Latające urządzenie, którego wirniki wprowadzają dym z komina do podwieszonej skrzynki dokonującej pomiarów zanieczyszczeń, daje podstawę, by system grzewczy „namierzonej” posesji skontrolować pod kątem używania niewłaściwych paliw i spalania odpadów. Z reguły pobieraniem próbek z paleniska wykonuje Straż Miejska, a gdy jej nie ma – jak w Nowym Targu – inspektorzy umocowani przez magistrat. Instytut dąży, by docelowo badania były akredytowane, a wtedy ich wyniki mogą być podstawą wymierzenia kary.
Pozyskując stację monitoringu powietrza i upubliczniając wyniki pomiarów, teraz – nawiązując współpracę z Instytutem – miasto dowiodło, że nie chce „trzaskać termometru”.
– Chcemy wiedzieć, w który rejon miasta kierować działania i skąd przychodzi najwięcej zanieczyszczeń – mówił burmistrz. – Bo sam proces rozproszonej wymiany pieców może nie przynieść efektów.
Dlatego też użycie prototypowego drona pozycjonowanego GPS-em, zdolnego do działania również nocą, ma być jednak tylko elementem szerzej pomyślanego systemu.
– To musi być suma działań – mówił dr Bondaruk, mając na myśli i zakaz wykorzystywania mułów i flotatów węglowych; i kontrolę jakości paliw, i wymianę systemów grzewczych, i edukację obejmującą wszystkich właścicieli emitorów dymu, i rozbudowę sieci ciepłowniczej, i sięganie po alternatywne źródła energii cieplnej.
Negocjacje z Geotermią Podhalańską i starania o środki pomocowe na rozbudowę miejskiej sieci ciepłowniczej dają nadzieję, że ciepło systemowe pójdzie też w trzy kolejne ulice: Na Równi, Podtatrzańską i Krzywą do lodowiska.
Burmistrz deklaruje, że będzie chciał wyeliminować ze skaldów paliwo złej jakości. Ale rynek paliw powinny też cywilizować ogólnokrajowe przepisy.
Główny Instytut Górniczy wyobraża sobie, że realizacja programu pilotażowego w mieście powinna obejmować przynajmniej cztery stałe punkty pomiarowe, mobilny ośrodek laboratoryjno-badawczy w postaci samochodu elektrycznego z odpowiednim wyposażeniem i oczywiście użycie drona wtedy, gdy zajdzie taka potrzeba. GIG nie nastawia się na sprzedaż prototypowych dronów, lecz na ich wydzierżawianie, ale przede wszystkim – na pomoc w walce ze smogiem przez realizowanie kompleksowych, pilotażowych programów.
Na razie działania magistratu – wspomagane akcją ulotkową Nowotarskiego Alarmu Smogowego – sprawiły, że złożonych zostało 500 deklaracji mieszkańców zainteresowanych dotacjami do wymiany pieców. Codziennie zjawia się w Urzędzie 15 – 20 takich osób. Dla wielu, którzy chcieliby to uczynić, przeszkodą jest jednak brak termomodernizacji budynku, a na to – póki co – dotacji nie ma. Przewodniczący Andrzej Rajski ma też świadomość, że ludzie chętniej decydowaliby się na korzystanie z gazu, gdyby miasto wprowadziło jakiś program osłonowy w przypadku podwyżki cen tego importowanego medium.
Jakie zapadną ustalenia po negocjacjach miasta z GIG-iem w sprawie pilotażowego programu – dowiemy się podczas sesji Rady Miasta planowanej na 27. lutego.
Fot. Anna Szopińska