W sali
gimnastycznej,
wypełnionej do
ostatniego
krzesła, brakowało
już siedzących
miejsc – aż tylu ludzi czuło w sobie potrzebę gromadzenia się i krzepienia narodowego ducha. Szkoła już w 2007 r. wydała „Śpiewnik pieśni patriotycznej” ze znanym (choć nie do końca i nie w całości) repertuarem. Tych, którym brakło śpiewnika, ratowały rzutnik i tekst na ekranie. Pośrodku jarzyło się ciepłe światło na kształt ogniska, w półkręgu zasiedli liderzy śpiewu. Był instrument klawiszowy, była gitara w rękach Lesława Mikołajskiego – jednego z inicjatorów tych wieczornic. Był biały orzeł w tle.
Okazuje się, że z roku na rok, coraz bardziej ochoczo i licznie, na zaproszenie Gimnazjum odpowiadają różne roczniki. Niektórzy rodzice przynieśli i usadzili na kolanach pociechy, które dopiero uczą się mówić. Nie zawiódł, jak zwykle, Uniwersytet Trzeciego Wieku.
Bardzo profesjonalnie wspierały zgromadzonych na wspólnym śpiewaniu wokalistki ze Studia Piosenki Septyma Doroty Kret.
Z pełnych gardeł dobywały się pieśni, które od lat krążą w narodowym krwioobiegu: m.in. „Pierwsza kadrowa”, „O, mój rozmarynie…”, „Wojenko, wojenko, cóżeś ty za pani…”, Czy widzisz te gruzy na szczycie?..” i wiele, wiele innych.
Za rok brak większej sali będzie pewnie jeszcze bardziej odczuwalny…