NOWY TARG. Za 2-3 tygodnie pojawi się na terenie Nowego Targu, konkretnie na brzegach oby Dunajców, firma Park-M, która rozpocznie tępienie barszczu Sosnowskiego. To ostatni moment na zgłoszenie, gdzie jeszcze w granicach miasta występuje ta niebezpieczna, parząca roślina.
Jest późno – potężne baldachy już kwitną, a najlepszy czas na niszczenie barszczu to początek wegetacji: kwiecień, najdalej pierwsza dekada maja. Jednak dopiero teraz udało się pozyskać środki na akcję z użyciem odpowiedniego sprzętu mechanicznego i mocnych środków chemicznych. Bo wiadomo, że „Randap” tu nie wystarczy…
Zainicjowana przez wojewodę – z udziałem Instytutu Roślin Akademii Rolniczej w Krakowie – akcja dopłat do niszczenia barszczu Sosnowskiego ze strony samorządów, które chcą się do niej włączyć, wymagała uchwał intencyjnych. Taka też uchwała o przystąpieniu do programu na sesji Rady Miasta zapadła. Warunki są przejrzyste: 15 procent kosztów pokrywa samorząd, resztę – środki z funduszy norweskiego i finlandzkiego.
Przetarg na niszczenie barszczu Sosnowskiego wygrała starosądecka firma Park-M (ta sama, która rewitalizowała nowotarski rynek).
– Barszcz będzie tępiony mechanicznie oraz z użyciem dwóch środków chemicznych: jednego japońskiego, drugiego produkcji krajowej – mówi insp. Dariusz Jabcoń, szef referatu ochrony środowiska w nowotarskim Urzędzie Miasta. – Wcześniej zinwentaryzowaliśmy miejsca występowania tej rośliny – jest to na terenie miasta niecałe 1,5 hektara. Sporo, ale prowadzący akcję powiedzieli, że u nas nie jest tak źle, w porównaniu np. z gminą Szaflary.
Mieszkańcy mogą jeszcze (ale jak najszybciej) zgłosić nie zinwentaryzowane jeszcze miejsca występowania rośliny, by można je było ująć w zleceniu dla firmy wykonawczej. O poletkach barszczu należałoby zawiadomić referat ochrony środowiska UM.
Fot. Anna Szopińska