Wielki łuk Karpat i… dwójka muzyków. Kanwa tradycji i twórczość własna

Fot. Maria Antonina GutDuet muzyczny – pod patronatem naszej gazety internetowej PODHALE REGION
MUZYKA. Trzy lata temu jeszcze prawie nikt o nich nie słyszał. Do czasu, kiedy zdobyli Grand Prix na Festiwalu Muzyki Folkowej Polskiego Radia „Nowa Tradycja”.

Fot. Maria Antonina GutPo błyskotliwym, odniesionymn dwa lata temu Fot. Maria Antonina GutsukcesieFot. Maria Antonina Gut Fot. Maria Antonina Gutw konkursie Polskiego Radia „Nowa Tradycja”,Fot. Maria Antonina Gut nieznany Okładka płytydotąd duetOkładka płyty muzyczny – Agata Siemaszko i Kuba „Bobas” Wilk – dostał zaproszenie na festiwal FolkBaltica. Po tygodniu koncertowania w Niemczech i w Danii wrócił niedawno na Podhale. Znowuż w glorii. Muzyczna kariera grupki tak małej, że mniejsza być nie może, rozwija się nadzwyczajnie, choć sami o to nie zabiegają. Nadzwyczajna, osobliwa – choć na polskim rynku muzycznym niszowa – jest też ich muzyka.

Romskich genów nie mają, ale na kanwie muzyki cygańskiej, słowackiej, węgierskiej, nawet gruzińskiej tworzą swoje aranżacje z takim wczuciem i talentem, że wiele razy słyszeli już pytanie, jakiej właściwie są narodowości…

Agata Siemaszko (wokal) nie pochodzi z Podtatrza, ale mieszka tu od dziecka – najpierw w Zakopanem, potem w Chochołowie. W Poroninie uczęszczała do góralskiego zespołu. Świetnie zna gwarę góralską. Z wykształcenia jest etnologiem. Ukończyła pierwszy stopien szkoly muzycznej w klasie fletu poprzecznego. Podyplomowe studia odbyte na Uniwersytecie Warszawskim dały jej tytuł etnomuzykologa. Uczy się różnych technik śpiewu, uczestniczyła w warsztatach tradycyjnego śpiewu hinduskiego, na muzykologii przez rok miała warsztaty ze śpiewu tradycyjnego, m.in. bułgarskiego. Szuka u nauczycieli technik sls (technik współczesnych, wykorzystywanych w muzyce rozrywkowej). Folklorem romskim i słowackim interesuje się od dziecka. Uczy też śpiewu dzieci. Mimo to muzykę traktuje hobbystycznie. Zna ponadto słowacki, czeski, romski, zajmuje się tłumaczeniami z czeskiego i słowackiego. Współpracowała z różnymi zespołami, między innymi z grupą „Kałe Bała” Teresy Mirgi. Pisze teksty do piosenek.

– Te teksty, które piszę, są osobiste – mówi. – Dlatego lepiej się czuję, śpiewając je w języku, który nie do końca jest zrozumiały…

Kuba „Bobas” Wilk pochodzi z Biecza, mieszka w Rabce, gdzie ma swoje studio muzyczne, muzyką bowiem zajmuje się profesjonalnie. Współpracował i współpracuje z wieloma zespołami, m.in. z „Rzozem”, Trebuniami-Tutkami, grupami z Krakowa i innych miejscowości. Gra muzykę jazzową, folkową, funky. Ostatnio zainwestował w lop station – urządzenie zapewniające podkład rytmiczny, co pozwala na tej kanwie dorabiać własną ścieżkę dźwiękową. Gra na gitarze basowej i akustycznej, także na kontrabasie.

Spotkali się przy okazji współpracy z zespołami.

Po raz pierwszy nagrali razem płytę demo końcem 2010 r. Była to tradycyjna muzyka cygańska w aranżacjach odbiegających od oryginalnych wykonań. Znalazły się na niej trzy tradycyjne pieśni cygańskie na śpiew i gitarę. Tę płytę posłali na konkurs „Nowa Tradycja” do Polskiego Radia, a jest to prestiżowy, najważniejszy w kraju folkowy festiwal. 

Zdobycie Grand Prix, ponadto jeszcze nagrody specjalnej im. Czesława Niemena, który za życia przewodniczył jurorom, było dla nich nie lada zaskoczeniem i radością. W „ich edycji” jurorom przewodniczył Marcin Pospieszalski. Werdykt był uzasadniony głębokim uznaniem jury dla faktu, że tak mały skład potrafi tak wiele.

Dla obojga był to mocny impuls do nagrania płyty.

W Agacie jednak stres związany z występami rodził opór przed sceną.

Dopiero w tym roku zmobilizowali się do koncertowania.

Pierwszy ich zagraniczny wyjazd to był kwietniowy festiwal FolkBaltica na pograniczu niemiecko-duńskim. Spędzili tam tydzień, koncertując w Niemczech i w Danii, wszędzie przyjmowani z entuzjazmem. Radiofonia niemiecka nagrała długi ich koncert.

Na Festiwalu Kultury Romskiej w Radomiu zagrali koncert zaproszeni przez społeczność romską. Byli tam traktowani niemal jak „swoi”.

W maju jadą do Bułgarii – do Warny, na festiwal Europejskiej Unii Nadawcow.

W międzyczasie wciąż pracowali nad godzinną płytą – „Ogień i woda”. Do nagrania tych autorskich aranżacji zaprosili ciekawych muzyków z różnych środowisk. Znaleźli się wśród tych zaproszonych: Maciek Rybka – znakomity akordeonista z Podhala; Teresa Mirga – poetka i pieśniarka z Czarnej Góry, która napisała romskie słowa do węgierskiej pieśni cygańskiej; dwaj reprezentanci czołówki polskiego jazzu – pianista Paweł Kaczmarczyk i skrzypek Mateusz Smoczyński. To, że wszyscy wymienieni przyjęli zaproszenie do wspólnego nagrania płyty, jej autorzy poczytuj sobie za nie lada zaszczyt.

Znalazło się na płycie również tango z muzyką i tekstem Agaty Siemaszko, jest pieśń w wielogłosie inspirowana muzyką trochę węgierską, trochę gruzińską. Kuba włącza się tam z muzyką funky i jazzową. Żeby urozmaicić utwory i wykonania, autorzy sięgnęli po inspiracje tradycją całego łuku Karpat, a nawet po dalsze.

Płyta „Ogień i woda” idzie właśnie do tłoczni. Za ok. dwa tygodnie będzie do kupienia za pośrednictwem strony internetowej muzyków: agatasiemaszkoikubabobaswilk.art.pl

Informacje o niej znaleźć będzie można również na ich profilu na facebooku (Agata Siemaszko i Kuba „Bobas” Wilk).

– Myślę, że ogromnym atutem naszej muzyki jest to, iż udało się nam różne elementy (folk, jazz, funk itd.) połączyć tak, że brzmi jak całość; że to nie są oderwane, położone obok siebie części – mówi Agata. – Ma to ducha, a duch jest szeroki. W Niemczech, na Zachodzie, jest większe zapotrzebowanie na taką muzykę, dlatego też polska czołówka folkowa bardziej tam jest znana niż w kraju. A my w naszym projekcie równie mocno nawiązujemy do tradycji, jak i ją przetwarzamy, przez własne improwizacje, aranżacje, teksty. Jego siła polega na tym, że łączy tradycję z nową aranżacją muzyczną i twórczością własną. W każdą tradycję można wejść, tylko trzeba w to włożyć odpowiednio dużo pracy i serca…

Ostatnio Agata i Kuba nagrywali też muzykę do dokumentalnego filmu. Jest to obraz „Kumple” w reżyserii Joanny Kaczmarek (produkcja Studia Filmowego „Kronika”), rzecz o niewidomym maratończyku i przyjacielu, który go prowadzi.

Muzykę do tego filmu napisał Krzysztof Aleksander Janczak – młody genialny kompozytor, producent, muzykolog z dyplomami paryskiej École Normale de Musique. To, że docenił ich jako muzyków i powierzył wykonanie – jest kolejnym zaszczytem i nowym wyzwaniem.

Ambitny duet na pewno mu sprosta – z właściwym sobie talentem i wyobraźnią.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *