Duet muzyczny – pod patronatem naszej gazety internetowej PODHALE REGION
MUZYKA. Trzy lata temu jeszcze prawie nikt o nich nie słyszał. Do czasu, kiedy zdobyli Grand Prix na Festiwalu Muzyki Folkowej Polskiego Radia „Nowa Tradycja”.
Po błyskotliwym, odniesionymn dwa lata temu
sukcesie
w konkursie Polskiego Radia „Nowa Tradycja”,
nieznany
dotąd duet
muzyczny – Agata Siemaszko i Kuba „Bobas” Wilk – dostał zaproszenie na festiwal FolkBaltica. Po tygodniu koncertowania w Niemczech i w Danii wrócił niedawno na Podhale. Znowuż w glorii. Muzyczna kariera grupki tak małej, że mniejsza być nie może, rozwija się nadzwyczajnie, choć sami o to nie zabiegają. Nadzwyczajna, osobliwa – choć na polskim rynku muzycznym niszowa – jest też ich muzyka.
Romskich genów nie mają, ale na kanwie muzyki cygańskiej, słowackiej, węgierskiej, nawet gruzińskiej tworzą swoje aranżacje z takim wczuciem i talentem, że wiele razy słyszeli już pytanie, jakiej właściwie są narodowości…
Agata Siemaszko (wokal) nie pochodzi z Podtatrza, ale mieszka tu od dziecka – najpierw w Zakopanem, potem w Chochołowie. W Poroninie uczęszczała do góralskiego zespołu. Świetnie zna gwarę góralską. Z wykształcenia jest etnologiem. Ukończyła pierwszy stopien szkoly muzycznej w klasie fletu poprzecznego. Podyplomowe studia odbyte na Uniwersytecie Warszawskim dały jej tytuł etnomuzykologa. Uczy się różnych technik śpiewu, uczestniczyła w warsztatach tradycyjnego śpiewu hinduskiego, na muzykologii przez rok miała warsztaty ze śpiewu tradycyjnego, m.in. bułgarskiego. Szuka u nauczycieli technik sls (technik współczesnych, wykorzystywanych w muzyce rozrywkowej). Folklorem romskim i słowackim interesuje się od dziecka. Uczy też śpiewu dzieci. Mimo to muzykę traktuje hobbystycznie. Zna ponadto słowacki, czeski, romski, zajmuje się tłumaczeniami z czeskiego i słowackiego. Współpracowała z różnymi zespołami, między innymi z grupą „Kałe Bała” Teresy Mirgi. Pisze teksty do piosenek.
– Te teksty, które piszę, są osobiste – mówi. – Dlatego lepiej się czuję, śpiewając je w języku, który nie do końca jest zrozumiały…
Kuba „Bobas” Wilk pochodzi z Biecza, mieszka w Rabce, gdzie ma swoje studio muzyczne, muzyką bowiem zajmuje się profesjonalnie. Współpracował i współpracuje z wieloma zespołami, m.in. z „Rzozem”, Trebuniami-Tutkami, grupami z Krakowa i innych miejscowości. Gra muzykę jazzową, folkową, funky. Ostatnio zainwestował w lop station – urządzenie zapewniające podkład rytmiczny, co pozwala na tej kanwie dorabiać własną ścieżkę dźwiękową. Gra na gitarze basowej i akustycznej, także na kontrabasie.
Spotkali się przy okazji współpracy z zespołami.
Po raz pierwszy nagrali razem płytę demo końcem 2010 r. Była to tradycyjna muzyka cygańska w aranżacjach odbiegających od oryginalnych wykonań. Znalazły się na niej trzy tradycyjne pieśni cygańskie na śpiew i gitarę. Tę płytę posłali na konkurs „Nowa Tradycja” do Polskiego Radia, a jest to prestiżowy, najważniejszy w kraju folkowy festiwal.
Zdobycie Grand Prix, ponadto jeszcze nagrody specjalnej im. Czesława Niemena, który za życia przewodniczył jurorom, było dla nich nie lada zaskoczeniem i radością. W „ich edycji” jurorom przewodniczył Marcin Pospieszalski. Werdykt był uzasadniony głębokim uznaniem jury dla faktu, że tak mały skład potrafi tak wiele.
Dla obojga był to mocny impuls do nagrania płyty.
W Agacie jednak stres związany z występami rodził opór przed sceną.
Dopiero w tym roku zmobilizowali się do koncertowania.
Pierwszy ich zagraniczny wyjazd to był kwietniowy festiwal FolkBaltica na pograniczu niemiecko-duńskim. Spędzili tam tydzień, koncertując w Niemczech i w Danii, wszędzie przyjmowani z entuzjazmem. Radiofonia niemiecka nagrała długi ich koncert.
Na Festiwalu Kultury Romskiej w Radomiu zagrali koncert zaproszeni przez społeczność romską. Byli tam traktowani niemal jak „swoi”.
W maju jadą do Bułgarii – do Warny, na festiwal Europejskiej Unii Nadawcow.
W międzyczasie wciąż pracowali nad godzinną płytą – „Ogień i woda”. Do nagrania tych autorskich aranżacji zaprosili ciekawych muzyków z różnych środowisk. Znaleźli się wśród tych zaproszonych: Maciek Rybka – znakomity akordeonista z Podhala; Teresa Mirga – poetka i pieśniarka z Czarnej Góry, która napisała romskie słowa do węgierskiej pieśni cygańskiej; dwaj reprezentanci czołówki polskiego jazzu – pianista Paweł Kaczmarczyk i skrzypek Mateusz Smoczyński. To, że wszyscy wymienieni przyjęli zaproszenie do wspólnego nagrania płyty, jej autorzy poczytuj sobie za nie lada zaszczyt.
Znalazło się na płycie również tango z muzyką i tekstem Agaty Siemaszko, jest pieśń w wielogłosie inspirowana muzyką trochę węgierską, trochę gruzińską. Kuba włącza się tam z muzyką funky i jazzową. Żeby urozmaicić utwory i wykonania, autorzy sięgnęli po inspiracje tradycją całego łuku Karpat, a nawet po dalsze.
Płyta „Ogień i woda” idzie właśnie do tłoczni. Za ok. dwa tygodnie będzie do kupienia za pośrednictwem strony internetowej muzyków: agatasiemaszkoikubabobaswilk.art.pl
Informacje o niej znaleźć będzie można również na ich profilu na facebooku (Agata Siemaszko i Kuba „Bobas” Wilk).
– Myślę, że ogromnym atutem naszej muzyki jest to, iż udało się nam różne elementy (folk, jazz, funk itd.) połączyć tak, że brzmi jak całość; że to nie są oderwane, położone obok siebie części – mówi Agata. – Ma to ducha, a duch jest szeroki. W Niemczech, na Zachodzie, jest większe zapotrzebowanie na taką muzykę, dlatego też polska czołówka folkowa bardziej tam jest znana niż w kraju. A my w naszym projekcie równie mocno nawiązujemy do tradycji, jak i ją przetwarzamy, przez własne improwizacje, aranżacje, teksty. Jego siła polega na tym, że łączy tradycję z nową aranżacją muzyczną i twórczością własną. W każdą tradycję można wejść, tylko trzeba w to włożyć odpowiednio dużo pracy i serca…
Ostatnio Agata i Kuba nagrywali też muzykę do dokumentalnego filmu. Jest to obraz „Kumple” w reżyserii Joanny Kaczmarek (produkcja Studia Filmowego „Kronika”), rzecz o niewidomym maratończyku i przyjacielu, który go prowadzi.
Muzykę do tego filmu napisał Krzysztof Aleksander Janczak – młody genialny kompozytor, producent, muzykolog z dyplomami paryskiej École Normale de Musique. To, że docenił ich jako muzyków i powierzył wykonanie – jest kolejnym zaszczytem i nowym wyzwaniem.
Ambitny duet na pewno mu sprosta – z właściwym sobie talentem i wyobraźnią.