Warsztatowo, muzycznie, festiwalowo – pod prymem Józefa Pitonia

PYZÓWKA. Cztery dni – jak dobre wesele – trwał w jednej z najbardziej malowniczych podhalańskich wiosek Pyzówka Folk Festiwal. Inicjatorzy i organizatorzy tego przedsięwzięcia, czyli Stowarzyszenie „czas na Pyzówkę”, mogą się cieszyć z udanej i tłumnej imprezy.

Cztery dni festiwalowe pozostawiły po sobie głośne echo, które wciąż obija się od budynków, gór, lasów i pagórków w Pyzówce – relacjonuje Alicja Cudzich z Zarządu Stowarzyszenia. Dopisała pogoda i uczestnicy. Nie zawiedli również mieszkańcy, którzy służyli nie tylko dobrą radą i uśmiechem, ale także i pomocą. Pierwszego dnia od samego rana we wsi rozbrzmiewały dźwięki skrzypiec i basów podhalańskich. Uczestnicy zajęć muzycznych, prowadzeni przez instruktorów Grzegorza Szwaba, Kubę Rusieckiego, Tadka Watychę oraz Szymka Chyca, zdobywali nowe doświadczenia i wiedzę. Instruktorzy, którzy na co dzień nie stronią od żartów i dowcipów, jak to na górali przystało, tym razem pilnie strzegli, żeby ich uczniowie dostali to, po co przyszli – warsztat muzyczny.

Codziennie około południa zaczynały się zajęcia ze śpiewu, pod okiem legendarnego kierownika „Skalnych”, znanego gawędziarza i choreografa, Józefa Pitonia. Od niego zaiste można się uczyć, kto to jest „porządny góral”, jaką wagę mają szacunek dla tradycji, zachowanie gwary, pieśni, starodawnych nut, ubioru.

Wskazówki i rady zawołanego tancerza i twórcy były dla młodych nieocenione. Zajęcia w trzech blokach – taniec, śpiew i muzyka – prócz „ujka Józka” – prowadzili instruktorzy doświadczeni i „z drygiem”: Daniel Szewczyk, Dominika Szwab, Adam Solarczyk, Anna Jakubiec, Maria Frączysta, Paulina Peciak, Szymon Chyc, Jakub Rusiecki, Andrzej Strama, Grzegorz Szwab, Tadeusz Watycha.


Adepci natomiast wykazali i zacięcie do góralszczyzny, i powagę w tej nauce. Nie bez kozery zawołaniem Folk Festiwalu było Śpiywanie i granie – nase miłowanie. Przez trzy dni rozlegały się we wsi tradycyjne nuty: wierchowe, ozwodne, krzesane, sabałowe. Deski sceny aż trzeszczały od żywiołu tańca i przytupów. Dla uczestników była to jednak nie tylko nauka ruchów, kroków, śpiewek – także czas wspólnego biesiadowania, zanurzania się w gwarze i góralskich zwyczajach. Tak grupa miłośników folkloru dojrzewała do scenicznego występu.

Bo czwartego dnia rzetelną warsztatową robotę uwieńczył finałowy koncert uczestników i zakopiańskiego „Krywania”, połączony z pokazem mody inspirowanej folklorem. Gospodynie z miejscowego Koła wabiły specjałami góralskiej kuchni, rękodzielnicy – artyści wszech rzemiosł – wystawiali swoje dzieła.

– Warsztaty i festiwalowy koncert to kolejny etap projektu dofinansowanego z Programu Operacyjnego Funduszu Inicjatyw Obywatelskich „Tradycja w kulturze podhalańskiej” – mówi Natalia Maciejewska zaangażowana w prace Zarządu Stowarzyszenia. Wszystko zaczęło się od spotkania z seniorami, którzy przekazali „młodym” pieśni i przyśpiewki z ich dzieciństwa. Zebrany materiał posłużył do przygotowania warsztatów dla zainteresowanych folklorem. Pozostaje mieć nadzieję, że „Pyzówka Folk Festiwal” uda się nam wprowadzić na stałe do kalendarza imprez organizowanych w regionie, bo – tak jak powiedział znakomity instruktor, pan Józef Pitoń – muzyka dla górala to sens życia. Nie możemy pozwolić, aby nasze dziedzictwo zostało zapomniane. Podziękowania należą się wszystkim osobom, dzięki którym to wielkie – jak na wiek naszego stowarzyszenia – przedsięwzięcie udało się zorganizować tak profesjonalnie i z takim rozmachem.

Następne edycje Fol Festiwalu zależą od tego, czy skupiające kreatywnych i pełnych pasji ludzi Stowarzyszenie pozyska jeszcze dotacje na ten cel.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *