XXV Dożynki Podhalańskie – pod patronatem naszej gazety internetowej PODHALE REGION
LUDŹMIERZ. – Bez błogosławieństwa w pracy trudno myśleć o przyszłości – mówił ks. Tadeusz Juchas, kustosz ludźmierskiego Sanktuarium na początku niedzielnej, dożynkowej mszy. Do tych słów nawiązywała też homilia biskupa Jana Szkodonia.
I do bogactwa biblijnychobrazów rolnika, siewcy, pasterza, gospodarza. Bo dożynki są właśnie dziękczynieniem za wszystko, co stanowi owoc ludzkiego trudu; są patrzeniem w przyszłość, ale i rachunkiem sumienia.
– Co znaczydziękczynienie? Mieć świadomość, że ziemia, owoce ludzkiej pracy należą przede wszystkim do Boga – mówił biskup, przywołując biblijny obraz człowieka, któremu obrodziło pole i myślał o budowie nowych spichlerzy. – A Pan Bóg upomina: „Jeszcze tej nocy zażądają od ciebie twojej duszy…”. Tak dzieje się z każdym, kto jest bogaty materialnie, a ubogi przed Bogiem. (…) Szukajcie najpierw królestwa Bożego i jego sprawiedliwości. Tymczasem wielu ludzi żyje tak, jakby Boga nie było. Wielu tak przeżywa brak Boga, że wcale nie uważa tego za brak – w życiu, w pracy, w małżeństwie, w decyzjach. Wielu na emigracji jest znakiem wiary, ale niepokoimy się też o obojętność wielu. Módlmy się więc, żeby rzeczy materialne nie stały się najważniejszym czy wręcz jedynym celem życia. Nigdy nie usprawiedliwiajmy swoich grzechów grzechami innych. I nie zapominajmy, że za obronę prawdy przyjdzie kiedyś zapłacić tak, jak zapłacił Jan Chrzciciel.
Refleksja o podziale dóbr, zwłaszcza płodów ziemi, o ewangelicznych zasadach, zawsze towarzyszy dożynkowym homiliom. Tym razem w biskupim słowie znalazła się i gorzka myśl o wysoko rozwiniętym społeczeństwie: – W Ameryce rocznie wydaje się miliard na pomoc głodującym, a 100 miliardów na odchudzanie…
Tych mocnych słów słuchali i Podhalanie, i młodzież z niemieckiego Baindt, która też uczestniczyła w mszy, kontynuując przyjazne kontakty zadzierzgnięte z ludźmierskim Związkiem Podhalan, zespołem i Sanktuarium przed dwudziestu laty.
Ale był też inny symbol pobożności i ewangelicznego trudu.
– W te wspaniałe wieńce wkomponowane są znaki naszej wiary – mówił biskup Szkodoń. – Dziękujemy za zboże, którego coraz mniej już jest na naszych polach, za owoce, bydło, mleko, oscypki, miód. Jest to wdzięczność wobec rolników, baców, pasterzy, pszczelarzy. W czasie, gdy tak bardzo zmienia się oblicze polskiej wsi.
Wieńce przyjechały do Ludźmierza dwadzieścia cztery. Od gmin, wsi, sołectw, parafii, oddziałów Związku Podhalan; z Rogoźnika, Starego Bystrego, Orawki, Jabłonki, Podwilka, Ponic, Kowańca, Tylmanowej, Szaflar, Łopusznej, Długopola, Klikuszowej, Krauszowa, Nowego Targu, Waksmunda, Ratułowa, Podczerwonego, Sieniawy, Raby Wyżnej, Ostrowska i Pyzówki. Pyszniła się wśród nich wielka, misterna korona ze zbóż – powiatowy wieniec co roku przygotowywany w Zubrzycy. Ze swoim wieńcem występują też ludźmierzanie, a rola gospodarza XXV Dożynek Podhalańskich przypadła gminie Szaflary.
Coraz bardziej przy tym pomysłowe i urodziwe są dożynkowe wieńce. Większość ma kształt inspirowany symboliką religijną: krzyży, hostii, kapliczek, także łodzi Piotrowej. Nie brakło koszy, mis, rogów obfitości. Z dużym realizmem wykonały gaździny z Podwilka herb swojej wsi z ziaren zbóż; wzruszała słomiana Pieta w kapliczce z Orawki. A Jabłonka nadała swojemu wieńcowi formę charakterystycznej, drewnianej dzwonnicy, tzw. orawskiej panny. Nowy pomysł to urokliwe, artystycznie uwite ze zbóż i słomy wielkie basy zdobione jabłkami i jarzębiną.
Komponowane były te dożynkowe dzieła ze zbóż, kwiatów, warzyw, owoców, drewna, słomy, wstążek i liści, świerkowych gałązek, czyli wszystkiego, co ziemia, las i pole dały. Ludzie dodali myśl i wykonanie.