NOWY TARG. Siedmioosobowa reprezentacja spółki Nowotarska, na czele z prezesem Zbigniewem Głowackim, odpowiadała wczoraj radnym na pytania związane z planowaną przez nią na granicy z gminą Szaflary inwestycją.
Te wyjaśnienia zajęły godzinę z posiedzenia komisji komunalnej. Inwestorzy przyjechali w asyście prawnika, projektanta, specjalisty w dziedzinie ruchu drogowego. Radni natomiast mieli już w rękach zwartą – wtedy jeszcze między przedstawicielstwem Color Parku a burmistrzem Markiem Fryźlewiczem – w kwietniu ubiegłego roku, umowę „drogową”. W ślad za tą umowa nie poszło jednak podpisanie porozumienia, o czym decydowała już Rada Miasta w głosowaniu.
Inwestorzy, decydując się na poniesienie całkowitych kosztów budowy ronda-turbinki, chcą bowiem, by miasto przejęło od Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad w zarządzanie na czas inwestycji ten odcinek „zakopianki”, na którym powstanie nowe rozwiązanie komunikacyjne.
Obawy radnych – artykułowane przede wszystkim przez Pawła Liszkę – dotyczyły kosztów odszkodowań i samej inwestycji. Także kwestii, dlaczego GDDKiA sama nie przejmie roli inwestora zastępczego. Przypominał on nawet, że – w myśl zapisów umowy – spółka ma prawo do odstąpienia od niej, jeśli nie zostanie zawarte porozumienie drogowe, a dotąd zawarte nie zostało…
A jeśli będą dodatkowe koszty?
– Czy kapitał założycielski spółki Nowotarska nadal wynosi 20 tys. zł? – dociekał radny Paweł Liszka, mając już wyobrażenie o niewspółmiernych do tej sumy kosztach budowy nowego ronda. – A jeśli powstaną dodatkowe koszty?
– Spółka zdeponuje całą kwotę potrzebną do zrealizowania inwestycji na koncie bankowym przed rozpoczęciem inwestycji – uspokajał mecenas Nowotarskiej. – Umowa pomiędzy miastem a spółką zobowiązuje ją również do poniesienia kosztów odszkodowań.
– Dzisiaj nie jesteśmy w stanie wpłacić pieniędzy, bo nie znamy wartości inwestycji, na którą złożą się kosztorys budowy i odszkodowania – rozwijał ten wątek prezes Głowacki. – Tym większej staranności wymagają prace projektowe. Dopiero po wykonaniu projektu budowlanego – na nasz koszt – będziemy znali wartość inwestycji. Wartość odszkodowań poznamy po dokonaniu podziału gruntów i wycenie nieruchomości – również na nasz koszt. Umowa mówi, że nasza spółka jest zobowiązana do poniesienia wszystkich kosztów związanych z rondem. Ta umowa była z nami negocjowana rok i postawione nam zostały bardzo twarde warunki: albo finansujemy wszystko, albo nie wchodzimy. Mimo to zdecydowaliśmy się na realizację.
– Są w umowie zapisy, że jeśli odszkodowania będą większe niż szacowane – również zostaną sfinansowane na koszt inwestora – potwierdzał to z ramienia Urzędu Wojciech Watycha – zastępca naczelnika wydziału gospodarki nieruchomościami i planowania przestrzennego. – Depozyt zapewni zastępcze wykonanie inwestycji. Będzie pełnomocnictwo dla miasta do dysponowania pieniędzmi na koncie.
Kim jest wspólnik?
Pawła Liszkę ciekawił jednak również wskazany przez spółkę Nowotarska wspólnik – fundusz inwestycyjny, spółka akcyjna, której wpisu do Krajowego Rejestru Sądowego radny nie znalazł, mimo usilnych poszukiwań. Gdyby miasto miało zostać inwestorem zastępczym ronda, to warto, by wiedziało, z kim ma do czynienia.
– To nasza spółka-matka – wyjaśniał prezes Głowacki. – Znaleźliśmy się tu dzięki uchwaleniu w 2013 r. planu, którego zapisy umożliwiały taką inwestycję jak planowana przez nas i chcemy być u państwa. Mam nadzieję, że współpraca będzie owocna – nie tylko w tym temacie.
Informował również prezes o kolejnych krokach w ramach przygotowania do inwestycji, czyli zleceniu projektu technicznego i uzgodnieniu go z gestorem drogi, czyli z Generalną Dyrekcją Dróg Krajowych i Autostrad.
Twarde warunki
– Nie paliliśmy się do tego, żeby były zatoki autobusowe, żeby był nowy chodnik, nowe kanały teletechniczne, nowe oświetlenie – zaznaczał. – Żaden z naszych wniosków o ograniczenie inwestycji nie został przez Generalną Dyrekcję rozpatrzony pozytywnie. A rondo to rozwiązanie, które zapewni przejezdność na następnych kilkadziesiąt lat. W tym zakresie Generalna Dyrekcja robi sobie porządek na nasz koszt. Ona też zaproponuje nam projekt i będzie nadzorować wykonanie, bo ma największą wiedzę.
Projektant z kolei wyjaśniał, że rondo o dużej przepustowości będzie robione „połówkami”, ze świadomością, iż nie można zablokować „zakopianki”. Lewoskręty na przyszłym rondzie będzie można wykonywać z pasa zapasowego. Przy okazji budowy ronda zostanie też wykonana droga gminna – do samych torów.
– Jeśli chodzi o firmę wykonawczą, nie chcemy brać takiej, która zaproponuje najlepszą cenę, tylko kierować się kompetencjami – zapewniał prezes Głowacki. – Pamiętamy, że to Podhale, że „zakopianka” jest jedna i liczymy się z tym, kiedy może spaść śnieg.
Czemu GDDKiA nie zbuduje ronda
Odpowiedź na powracające pytanie, czemu Generalna Dyrekcja nie wejdzie w rolę inwestora zastępczego – była już wcześniej udzielana, ale na posiedzeniu komisji radni usłyszeli ją jeszcze raz: bo to nie GGKiA uchwalała plan miejscowy dla tego rejonu miasta ze wskazaniem na potrzebę budowy ronda i nie rezerwowała ona w swoim budżecie środków na tę inwestycję.
– Oni nie mają pieniędzy i w to nie wchodzą – wyjaśniał naczelnik Watycha. – Realizację spychają na niższy szczebel. Z podobną sytuacja mamy zresztą do czynienia w przypadku ronda planowanego na osiedlu Bereki, w ramach obwodnicy wschodniej.
Obawy o to, czy projekt „turbinki” jest zgodny z planem zagospodarowania gminy Szaflary, podnosił radny Jacenty Rajski.
– Decyzja ZRID (zezwolenie na realizacje inwestycji drogowej – przyp. red.) i spec-ustawa są ponad planem – tłumaczył naczelnik Watycha. – Opinie burmistrza i wójta muszą jednak być załącznikiem do wniosku o wydanie ZRID.
Czy radnych uspokoiły i usatysfakcjonowały te wyjaśnienia, okaże się, gdy burmistrz Grzegorz Watycha zdecyduje się wnieść pod obrady i głosowanie na Radzie projekt uchwały dotyczącej porozumienia w sprawie inwestorstwa zastępczego miasta. Jak nam jednak powiedział, na najbliższej sesji nie zamierza tego uczynić.
Spółka Nowotarska – jak zapewniał prezes Głowacki – też nie zamierza skorzystać z zapisów gwarantujących jej możliwość odstąpienia od kwietniowej umowy.
Fot. Anna Szopińska